Czas zmian w Dolinie Słońca

tekst ukazał się w „CW” nr 94, sierpień – wrzesień 2018 | kup ten numer | prenumerata | e-wydanie

winnica Santiago Queirolo | fot. Barbara Winiarska
winnica Santiago Queirolo | fot. Barbara Winiarska

Słowo „intipalka” w keczua – oficjalnym języku imperium inkaskiego – oznacza „dolinę słońca”. Nazwa ta stosowana jest także w odniesieniu do konkretnego miejsca w departamencie Ica na południu Peru, stanowiącego od dawien dawna prawdziwe rolnicze zagłębie kraju, a od jakiegoś czasu również matecznik peruwiańskich win.

Słońca rzeczywiście w Ica nie brakuje – szacuje się, że świeci tu ponad 300 dni w roku, a bogatebogate – termin degustacyjny na określenie wina, w który... (...) w magnez gleby umożliwiają prowadzenie rozmaitych upraw, których plony eksportowane są potem niemal na cały świat. Ta prawidłowość jeszcze nie dotyczy powstającego w Ica wina, które jest stosunkowo mało znane na arenie międzynarodowej. Niewiele ma o nim do powiedzenia nawet bardzo zainteresowana enologicznymi nowinkami klientela. Podobny brak wiedzy prezentuje także większość odwiedzających Peru turystów. Ci ostatni z pewnością powinni się bić w piersi za swą ignorancję, gdyż od dobrych kilku lat ten słusznie cieszący się sławą jednego z najatrakcyjniejszych pod wieloma względami krajów Ameryki Południowej jest producentem win co najmniej wartych uwagi.

Intipalka: wina z Doliny Słońca

Podjąć wyzwanie

Spróbowanie lokalnych win nie nastręcza najmniejszych problemów, gdyż są one dostępne w zdecydowanej większości supermarketów i w lepszych restauracjach. Tyle że jak to bywa w przypadku krajów jeszcze niepostrzeganych jako winiarskie, może się zdarzyć, że w restauracjach trafimy na wybór – najoględniej rzecz ujmując – niewielki. Można odnieść wrażenie, że nawet w najlepszych punktach gastronomicznych niespecjalnie promuje się wina krajowe, oferując w zamian obfity wybór powszechnie znanych konsumentom na całym świecie win chilijskich, argentyńskich czy europejskich. Za to w sklepie za rogiem na półkach pysznią się butelki Tabernero, Tacama, Ocucaje, Vista Alegre, Rubini, Intipalka i to najczęściej w kilku odsłonach. Nic tylko wybierać i próbować.

Niewielki problem pojawia się, gdy zaintrygowany ich jakością enoturysta postanowi odwiedzić obszar uprawy winorośli w Peru i naocznie przekonać się, że naprawdę robi się w tym kraju wina. Zadanie jest oczywiście jak najbardziej wykonalne, tyle że peruwiańskie winnice znajdują się w pewnym oddaleniu od centrów turystycznych; na próżno ich szukać w pobliżu Limy, Machu Picchu czy Cuzco. Ale już wybierając się drogą lądową z Limy do Arequipy (a zdarzają się i tacy śmiałkowie), wizyta w Dolinie Ica zaczyna nabierać całkiem realnych kształtów. Po drodze z Ica do Arequipy, w odległości zaledwie 143 kilometrów znajdują się nieustająco tajemnicze linie na pustyni Nazca, zatem dość przerażający dystans ponad tysiąca kilometrów dzielący stolicę Peru od Arequipy można sobie podzielić na kilka interesujących etapów; każdy o innym charakterze. W przeszłości w okolicach istniały wspaniałe kultury – Paracas, Nazca, Chincha. W XV wieku twórca inkaskiego imperium – Pachacutec – włączył te ziemie do swego olbrzymiego tworu państwowego Tawantinsuyu, a już wówczas bardzo dobrze rozwinięte rolniczo tereny zaczęły pełnić funkcję dostawców żywności do położonego wysoko w Andach Cuzco.

Oaza na pustyni

Po opuszczeniu Limy i pokonaniu Panamericaną Sur biegnącą przez niemal bezludne szarobure pustynne tereny odległości ponad 300 kilometrów, z niemałym trudem klucząc w końcowej fazie podróży zakurzoną drogą między posklecanymi z czego się dało domami, dociera się do potężnej bramy, której otwarcie umożliwia wstęp do zupełnie innego świata. Otoczona murem, położona u stóp Andów na wysokości 500 m n.p.m. i w odległości 60 kilometrów od wybrzeża oceanu posesja liczy 350 hektarów powierzchni. Z intensywną zielenią winogradów mocno kontrastuje ostra biel wzniesionych z dbałością o każdy szczegół zabudowań hotelowych. Cisza, spokój i kojące widoki gwarantują relaksującą przerwę w długiej podróży. Do tego znakomite jedzenie podawane w należącej do kompleksu hotelowego restauracji i takież wina. Poza faktem, że miejsce owo znajduje się praktycznie na pustyni i bez nawadniania nie urośnie tutaj nic, siedlisko do uprawy winorośli zdaje się doskonałe – w szczególności sprzyja jej pustynny klimat charakteryzujący się chłodnymi zimami i słonecznymi, gorącymi latami, a także olbrzymią dzienną amplitudą temperatur sięgającą czasami i 20 stopni Celsjusza.

Włoskie korzenie

Właściciele tego raju na ziemi – bracia Queirolo – winiarstwo mają niejako we krwi. Ich przodkowie przybyli do Peru z Włoch w 1877 roku i osiedlili się w historycznej dzielnicy Limy – Pueblo Libre. Już trzy lata później Santiago Queirolo sadzi winnicę, zakłada tawernę Queirolo i osobiście zabiera się za produkcję sprzedawanych w niej zarówno wina, jak i pisco. Stopniowo robienie wina zawładnęło Santiago na dobre. Z początkiem XX wieku na peruwiańskim rynku pojawiają się pierwsze butelkowane wina Queirolo – Borgoña i Vino(wł.) wino.. de la Magdalena. Kilkadziesiąt lat później, w latach 60. ubiegłego wieku, w związku z dynamicznym rozwojem miasta kolejne pokolenie rodziny decyduje się na założenie winnicy w prowincji Cañete, graniczącej na południu z departamentem Ica.

W roku 2000 po konsultacjach ze światowej sławy winemakerami Jacquesem Blouinem i Edmundem Bordeu trzecie pokolenie rodziny Queirolo zabiera się za organizację winiarskiego biznesu najnowszej generacji. Bracia Santiago: Jorge i Francisco, kupują winnice w Dolinie Ica, unowocześniają proces produkcji i w 2007 roku wypuszczają na rynek pierwszy rocznik win powstałych z tamtejszych winogron. Rok później rozpoczynają działalność enoturystyczną, z pewną nieśmiałością organizując na miejscu także restaurację i niewielką bazę noclegową dla gości zdeterminowanych, by przenocować na tym kompletnym odludziu, w oderwaniu od cywilizacji. Szybko okazało się, że jest jednak spore zapotrzebowanie na „wyciszenie wśród winnic” wśród odwiedzających Peru turystów. Najwyraźniej nie wszyscy czują się zobligowani do przemierzania rozległego terytorium tego fascynującego kraju na wyścigi, zaliczając kolejne absolutnie obowiązkowe atrakcje natury turystycznej. Nieustająca obecność w enoturystycznym kompleksie gości dowodzi, że czasami warto tak zaplanować trasę, by bez pośpiechu, organoleptycznie przekonać się, co tak naprawdę słychać w peruwiańskim winiarstwie. A trudno o bardziej stosowne po temu miejsce niż Dolina Ica, gdzie winnice posiadają wszyscy liczący się krajowi producenci.