Czego o Urugwaju jeszcze nie wiecie…

Subiektywna statystyka Redaktora Seniora

Czyja to prowincja?

ponadczasowy Urugwaj | fot. W. Gogoliński
Urugwaj sąsiaduje z dwoma państwami – Argentyną i Brazylią. W powszechnym mniemaniu mieszkańców tej pierwszej, Urugwaj to jej zbuntowana prowincja. Brazylia również nie miałaby nic przeciwko temu, aby południowy sąsiad ponownie stał się jej częścią. Co ciekawe – przez pewien czas ziemie urugwajskie należały do Wicekrólestwa Peru, ale dziś ten kraj jest nieco za daleko, by zgłaszać wobec nich roszczenia terytorialne. Argentyna raz po raz toczyła wojny z Brazylią o ten skrawek ziemi. „Gościli” tu też Francuzi i Brytyjczycy. Portugalczycy założyli najpiękniejsze dziś miasto Urugwaju, Colonia del Sacramento, z historycznym centrum wpisanym na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Jednak wkrótce zostali przegnani przez hiszpańskich osadników, którzy zbudowali osadę Montevideo. Zdaje się, że tylko Włosi z nikim się tu nie bili (przynajmniej otwarcie), choć ich potomkowie stanowią znaczącą, bo jedną czwartą część mieszkańców kraju.

Trochę jak Kapsztad, trochę jak Kanada

plażowicze w Urugwaju | fot. W. Gogoliński
W Urugwaju jest tyle samo mieszkańców co w Kapsztadzie, choć ten ostatni nie jest nawet państwem, ani też choćby nawet największym miastem Republiki Południowej Afryki. Z punktu widzenia demografii, Urugwaj przypomina Kanadę, jest tylko nieco mniejszy, no i różni się pod pewnymi względami warunkami klimatycznymi. Oto blisko 90 procent ludności Urugwaju mieszka w miastach, reszta kraju jest niemal pusta. Jadąc z Montevideo do Cerro Chapeu (ok. 600 km), możemy założyć, że nikogo nie spotkamy po drodze. Nie spotkamy nikogo także wówczas, kiedy udamy się transportem kołowym z Toronto do Vancouver (ok. 3500 km), ale tam droga będzie troszkę dłuższa i trzeba będzie się cieplej ubrać.
A dlaczego w ogóle o Kapsztadzie? Bo to miasto, podobnie jak Urugwaj, leży na tej samej szerokości geograficznej. Kanada już nie. Ale tam też robi się winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...).

Najdroższe wino świata

W piątek, 19 marca 2010 roku, szacowna brytyjska gazeta „The Daily Telegraph” opublikowała tekst pt. „Urugwaj – wschodząca gwiazda światowego winiarstwa”. Podano w nim, powołując się na dane z INAVI (urugwajski Instituto Nacional de Vitivinicultura), że ten południowo-amerykański kraj w roku 2004 wyeksportował 1,2 litra (sic!) wina za sumę 3,3 miliona dolarów (2,2 miliona funtów), zaś cztery lata później eksport sięgnął poziomu aż 13,4 milionów litrów, ale wpływy – już ledwie 10,6 miliona dolarów. W 2004 roku średni dzienny nakład „The Daily Telegraph” wynosił 930 tysięcy egzemplarzy. Według Encyclopedia Britannica gazeta słynie z wysokiego standardu swoich informacji. Cieszy zatem największy w światowej historii, ponad milionowy wzrost eksportu wina z jednego kraju w tak krótkim okresie, martwi – dramatyczny spadek cen wywożonych z Urugwaju butelek. Nie udało mi się ustalić, kto zapłacił tak astronomiczne pieniądze za dwie niepełne flaszki wina, ani kto je wyprodukował.

Smak nowej klasyki: wina z Urugwaju

Zaczarowane dziesięć tysięcy

proszę nie mylić fiata z okrętem | fot. Wiki Media Commons / AlfvanBeem
Urugwajskie winnice zajmują powierzchnię około dziesięciu tysięcy hektarów. To z grubsza tyle, ile w Rumunii rośnie burgundzkiej odmiany aligotéfrancuska odmiana białych winogron uprawiana głównie w Bu... (...), a w Burgundii – chardonnayfrancuska odmian białych winogron, jedna z najbardziej rozp... (...), zaś w Piemoncie tyle samo winnic jest obsadzonych szczepem moscato bianco przeznaczonym na produkcję słynnego asti spumante.
Katalońska apelacjakontrolowana nazwa pochodzenia.. Priorato jest od urugwajskich winogradów dziesięciokrotnie mniejsza. Największe rzymskie okręty transportowe zwane myriophori (nazwa nie ma nic wspólnego z nieco późniejszym modelem fiata 131 mirafiori), które w starożytności przewoziły wina z Katalonii do Italii, mieściły w swoich ładowniach do dziesięciu tysięcy amfor (á propos – by się nie zepsuło, wino konserwowano wodą morską, solą, suszonymi rybami lub żywicą). Niecałe dwa tysiące lat później rodzina Carrau wyeksportowała samą siebie z Katalonii do Urugwaju.

Piłkarski sukces i dramat

pamiątkowy znaczek pocztowy | fot. archiwum
Dnia pamiętnego, 16 lipca 1950 roku, w 79 minucie meczu Alcides Ghiggia, reprezentant Urugwaju, na oczach ponad dwustu tysięcy kibiców puknął zwycięską bramę Brazylii. Gdzie? W Rio de Janeiro, na słynnej Maracanie. To był koniec – Urugwaj pokonał w historycznym meczu Brazylię 2:1, co dało mu Mistrzostwo Świata oraz kosztowało życie wielu fanów canarinhos, którzy nie widzieli sensu dalszej egzystencji bez mistrzowskiego trofeum. Województwo Małopolskie jest liczebnie tej samej wielkości, co Urugwaj. Ale wątpliwe, czy gdyby Mistrzostwa Świata zorganizowano w Krakowie, Polska dałby choćby radę wyjść z grupy eliminacyjnej.

Podniebny potentat

fot. Wikmedia Commons / Foma
Mimo niewielkich rozmiarów, Urugwaj posiada aż pięć linii lotniczych, z których obecnie działają dwie. Upadek narodowego przewoźnika Pluna zakończył się przed rokiem wielkim skandalem polityczno-finansowym. Aeromas ma dwie maszyny (jedną bardzo małą i drugą jeszcze mniejszą, 14-miejscową), Air Class Lineas Aereas posiada jeden niewielki samolot, 21-miejscowy, zaś Uair już nie istnieje. Założona w 2010 linia BQB Líneas Aéreas z siedzibą w Punta del Este ma pięć samolotów. Niemniej i tak podobny rozmach lotniczy budzi szacunek.

Uuu…

Urugwaj jest jedynym* krajem Ameryki Południowej i Środkowej, który w całości leży poza strefą tropikalną (poniżej południowego zwrotnika). W obydwu Amerykach (Północnej i Południowej) tylko jeszcze jeden kraj jest podobnie usytuowany – to Kanada, która leży powyżej zwrotnika północnego. Urugwaj jest też jedynym państwem Ameryki Południowej i Środkowej, którego nazwa zaczyna się na „u”, a dodatkowo ma jeszcze kolejne dwa „u” w nazwie (w pisowni hiszpańskiej, angielskiej, węgierskiej, suahili i wielu innych, ale już w polskim i arabskim np. tylko dwa).

*Nie liczyłem tu Falklandów, które należą do Wielkiej Brytanii.

Plaża przy kopalni

także plażowicze, tym razem w Punta del Este | fot. W. Gogoliński
Najpopularniejszym celem podróży w ramach wycieczek do Urugwaju – oprócz Colonii del Sacramento – jest Punta del Este, miejscowość trzykrotnie mniejsza od Wieliczki, ale podobnie masowo oblegana przez turystów. W Punta del Este nie ma kopalni soli ani żadnej innej, w Wieliczce zaś nie ma oceanu ani – co jest tego smutną konsekwencją – plaż. Zatem oba miasta świetnie się uzupełniają. Jedyny problem w tym, że nie można ich odwiedzić japońskim sposobem – w ciągu jednego dnia.

Koszmar na morzu

Stolica Argentyny, Buenos Aires, leży po jednej stronie rzeki La Plata, a stolica Urugwaju, Montevideo – po drugiej. Zupełnie jak Buda i Peszt. Z tym, że Dunaj w stolicy Węgier jest od La Platy nieco węższy. Z Buenos do Montevideo płynie się około 3,5 godziny, Dunaj można pokonać w kilka minut samochodem, metrem lub autobusem Ikarus. Na wodach La Platy doszło do pierwszej pancernej bitwy morskiej II wojny światowej. Nie było to możliwe w Budapeszcie, bo Węgry nie miały już wówczas nawet dostępu do morza.

fot. Franklin D. Roosevelt Library
13 grudnia 1939 niemiecki pancernik Admiral Graf Spee, który wcześniej zatopił kilka brytyjskich statków handlowych, dopadły nad La Platą dwie jednostki angielskie i jedna nowozelandzka. Mimo koalicyjnej przewagi liczebnej, siła rażenia Grafa była znacznie większa. Jednak niemiecki dowódca źle ocenił sytuację i nie wykorzystał możliwości swojego okrętu. Po wielogodzinnej walce, uszkodzony Graf schronił się w Montevideo, ale rząd urugwajski pod presją brytyjską kazał mu opuść blokowany przez aliantów port w ciągu 72 godzin. Graf nie miał szans na ucieczkę, wypłynął z portu 20 grudnia i zwodował załogę. Dowódca wysadził okręt, a sam – ponoć – popełnił samobójstwo na fladze ze swastyką. Bitwę i zatopienie Spee oglądały tysiące mieszkańców Montevideo.