Czyj jest ten dzban,czyli o głupocie przepastnej

Prawnicy CIVC (Comité Interprofessionnel du Vin de Champagne) poczynają sobie w Europie całkiem dobrze.

Raz po raz dobiegają nas wieści o ich sukcesach. A to wygrywają z producentami perfum, którzy wypuszczają swoje aromaty we flakonikach o kształcie szampańskich korków, to znów doprowadzają do zakazu umieszczania butelki kultowego francuskiego wina musującego na opakowaniach z machorką do skrętów. Podobnych spraw toczy się w tej chwili ponoć kilkanaście.

Poza Starym Kontynentem wiedzie im się nieco mniej spektakularnie. Właściwie z wszystkimi doszli już do porozumienia na zasadzie wzajemności, ale z Kalifornijczykami im nie poszło. Nie tylko nie udało im się zastrzec całkowicie określenia „champagne”, ale także „méthode champenoise”, o „crémant” w ogóle nie wspominając. Wzajemność wzajemnością, ale USA to największy rynek zbytu dla francuskich win i wielu innych produktów spożywczych w ogóle, więc zbytnie szczypanie klienta może się srogo zemścić.
Rzecz jasna, ochrona nazwy pochodzenia jest z gruntu słuszna, choć akurat w przypadku szampanów Amerykanie twierdzą, że to określenie typologiczne, odnoszące się do sposobu wytwarzania, i dlatego go bronią. Ugoda sprzed prawie dziesięciu lat stwierdza, że kalifornijscy producenci, którzy przed 2006 rokiem używali nazwy „Californian Champagne”, dalej mogą to robić, nowi natomiast nie. Stąd na przyjęciu inauguracyjnym prezydenta Obamy podano Korbel Natural Special Inaugural Cuvée(fr.) zawartość kadzi, zestaw wina, wino kupażowane.Termi... (...) Champagne California, co wzbudziło gigantyczne oburzenie w szeregach CIVC. Ale w tym bólu Francuzi musieli utulić się sami, bo nikt poza nimi się tym specjalnie nie przejął. Zresztą nie był to pierwszy taki przypadek – kalifornijskiego szampana (od Schramsberg Vineyards) zabrał ze sobą w historyczną podróż do Chin prezydent Nixon w 1972 roku i wypił go na kolacji z Mao.

Co ciekawe, liczba butelek win określanych jako „kalifornijskie szampany” systematycznie maleje. W dodatku nie ma to żadnego związku z działalnością CIVC. Zmanierowanych, kiepskich, supermarketowych oryginalnych szampanów jest dziś takie zatrzęsienie, że sami Kalifornijczycy często rezygnują z określenia „champagne” (np. wspomniany Schramsberg Vineyards), by nie psuć marki własnych wyrobów.
Ale francuscy producenci szampanów wyciągają też armaty na zupełnie prywatnej niwie. Czasami w tak prymitywny sposób, że warto by to raczej opisywać na kolumnach rozrywkowych. W 2007 roku słynny szampański dom winiarski Krug (należący dziś do koncernu Louis Vuitton Moët Hennessy skupiającego luksusowe marki z różnych branż) rozpoczął trwającą do dziś batalię z pierwszej klasy, acz nieporównywalnie mniejszym austriackim producentem Weingut(niem.) winnica, gospodarstwo winiarskie.Termin odnosi się ... (...) Krug. O co? O nazwę. Czyli o „dzban”, bo tak można przełożyć na polski dość popularne niemieckie nazwisko Krug.