Da Vinci wśród winorośli

tekst ukazał się w „CW” nr 96, grudzień 2018 – styczeń 2019 | kup ten numer | prenumerata | e-wydanie

Winnica Leonarda da Vinci w Mediolanie | fot. / Capture Light / shutterstock
Winnica Leonarda da Vinci w Mediolanie | fot. / Capture Light / shutterstock

Leonardo malował, Leonardo rysował, Leonardo wymyślał, Leonardo konstruował, Leonardo eksperymentował. No i przeprowadzał sekcje zwłok. A nawet odlewał pomnik konny z brązu, choć właściwie nigdy go do końca nie odlał. Okazuje się, że uprawiał też winoroślVitis vinifera... W środku miasta. W Mediolanie.

Jako wędrowny artysta, urodzony w Vinci z nieślubnego związku notariusza florenckiego i chłopki, sam nie posiadał ziemi. Te kilkanaście krzewów winogron rosnących na parceli o wymiarach 60 na 175 metrów (lokalne lombardyjskie szczepy, najprawdopodobniej malvasiajedna z najbardziej znanych i najstarszych odmian winogron n... aromatica) miało stanowić jego przepustkę do stania się obywatelem miasta. Obywatelem Mediolanu, a nie tylko gościem księcia Sforzy.

Vinci w Toskanii | fot. Massimo Santi / shutterstock
Vinci w Toskanii | fot. Massimo Santi / shutterstock

Zresztą historia Leonarda związana jest z winem od dzieciństwa. W Vinci przyglądał się krzewom sangiovesewłoska odmiana czerwonych winogron.Jest to jedna z najważn... (...), a po latach przeprowadził się do króla Francji Franciszka I i zmarł w słynnej winiarskiej dolinie Loary. Sam król Franciszek pochodził również ze sławnego regionu winnego Cognac. Jeszcze kilka lat temu pokoje, w których urodził się François I, wciąż pachniały mocnym spirytusem z beczki – pachną pewnie do dziś. Do dziś także Maison Otard, które przejęło Château de Cognac, szczyci się tym, że w tym zimnym zamku z czarnymi zaciekami urodził się przyszły król Francji z dynastii Walezjuszy.

Winnica Leonarda
Jak miał dosyć przeróbek Cenacolo
Przeora
Z którego zrobił Judasza
To szedł na drugą stronę
Ulicy
I przytulał się
Do winogron
W izolacji
W trosce
W ucieczce
A one były szybsze niż
Idealna perspektywa
Zapach z kuchni klasztornej
Czy Leonardowski węzeł na obrusie
Przetrwały do dziś
Choć już dawno
Zaginęły
W butelce

Bartłomiej Kurcz

Leonardo otrzymał winnice w kwiecie wieku. W tym czasie malował jedno ze swoich najsłynniejszych dzieł – Ostatnią Wieczerzę. Nie miał daleko. Nie mierzyłem, ale z klasztoru do winnicy jest w przybliżeniu jakieś sto metrów przez ulicę, która istniała już w czasach renesansu. Kiedy podnosił głowę sponad winorośli, musiał widzieć kopułę Santa Maria delle Grazie. Wciąż ją stąd widać.

Jednak relaks z winem nie był pełny. Czekało na niego dzieło po drugiej stronie ulicy, z którym był permanentnie spóźniony. Leonardo – w przeciwieństwie do innych mistrzów – bezustannie eksperymentował. Ciągle zmieniał zdanie: po namalowaniu całego dzieła zauważył, że brakuje mu jednego apostoła, więc go domalował i obecnie widać tylko jego głowę. Dlatego też nie malował na mokrym, ale na suchym tynku. To dawało mu możliwość powolnego delektowania się winem i rozmyślań, a jednocześnie stało się najgorszym technicznie rozwiązaniem w historii sztuki. Freski na tynku mokrym przetrwały lata. Suchy tynk Leonarda zaczął się sypać zaraz po namalowaniu Ostatniej Wieczerzy i wymaga ciągłej konserwacji do dzisiaj. Samemu dziełu nie pomogły zresztą szczególnie czasy napoleońskie – wojska Cesarza Francuzów zrobiły sobie w pracowni stajnie i używały postaci apostołów do ćwiczeń strzelniczych. Zaś w czasie II wojny światowej alianckie bomy spadły na miasto. Zniszczyły około 60 procent budynków, w tym prawie cały klasztor Santa Maria delle Grazie. Zostały tylko dwie ściany. Cudem. Ostatnia wieczerza i po przeciwnej stronie – ukrzyżowanie (choć już nie Leonarda).

Niestety winnice Leonarda nie miały takiego szczęścia. Najpierw, w 1500 roku, zostały zajęte przez francuskich żołnierzy, którzy uwięzili mecenasa Leonardo – Lodovica Sforzę, a później kompletnie zniszczone w czasie wojny. Na szczęście w latach 20. ubiegłego wieku Luca Beltrami zdążył zrobić im zdjęcia i po wojnie zostały odtworzone. Ale to stosunkowo niedawno, bo dopiero w roku 2015 przy okazji światowej wystawy EXPO 2015 w Mediolanie. Wina z tych winnic nie można się jeszcze napić. Natomiast bez problemu można się napić wina robionego z tego samego szczepu – malvasii – zarówno z bąbelkami, jak i bez. Można też się przespać w willi, która udostępnia apartamenty gościom. Cena: około 150 euro za noc.

Winnice odzyskują miasta