Długa kariera wina w polskiej medycynie

Od długich stuleci nie tylko sądzono, że winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) służy zdrowemu trybowi życia, ale używano je również w dawnej medycynie i w farmacji. Odgrywało ono albo rolę technologiczną (np. jako  rozpuszczalnik leków), albo rolę merytoryczną (jako ich składnik).

Czy w naszej kulturze wina tematyka zdrowotna była istotna? Owszem, a tradycje są zaskakująco długie.

Brat Mikołaj z Polski (Nicolaus de Polonia), krakowski dominikanin z XIII wieku, był postacią niezwykłą – wykształcony w najlepszej ówcześnie szkole medycznej w Montpellier, nie tylko zasłynął jako wybitny lekarz, ale i wymieniany jest w gronie pierwszych filozofów w Polsce – to empirysta i antydogmatyk. Samotnie przeciwstawił się starożytnej tradycji medycznej pochodzącej od Hipokratesa i Galena. Zasłynął z niekonwencjonalnych metod – najpierw przekonał braci dominikanów, a następnie samego księcia Leszka Czarnego, by wprowadzić do jadłospisu węże, jaszczurki i żaby, co wywoływało obrzydzenie u współczesnych.

Wino według Mikołaja służyło jako doskonały rozpuszczalnik dla proszku z węży, było też ważnym składnikiem lekarstw napotnych i oczyszczających organizm. Stanowiło również podstawę dla wspomnianej już diety wężowej. Oto jeden z przepisów (w tłumaczeniu R. Ganszyńca):

Fot. ArchiwumMięso zaś umyj dobrze i włóż na godzinę do dobrego wina z solą. Potem pokraj mięso tego węża na kawałeczki i połóż w misce i gotuj w dwóch częściach wina: skoro to dobrze zostanie zgotowane, przypraw polewkę z dobrymi korzeniami i sam jedz i dawaj drugim.

W kolejnych wiekach wino było coraz szerzej wykorzystywane w celach medycznych w Polsce. Szczególne miejsce zajmowało wino z przyprawami korzennymi zwane od imienia słynnego medyka Hipokras lub vinum Hippocraticum. Na ziemiach polskich wina takie bardzo popularne były w medycynie renesansowej, a interesujący przepis znajdziemy w zbiorze przetłumaczonym przez Marcina Siennika Aleksego Pedemontana Tajemnicach:

Wino Hipokras dla ludzi starych, zwłaszcza w zimie jest pożyteczne ludziom zadumałym a flegmistym. Albowiem zagrzewa nerki, puchnienie krwawnic tłumi, strawność dobrą czyni, wzrok wyjaśnia, siwizny powściąga. Weźmij cynamonu dobrego jedną uncyję, imbiru, gałganu, tatarskiego ziela, kopytniku, mirtowych jagód, każdego z  tych jedną uncyję, mastyki dwie dragmy, lakrycyi i  rodzynków po pół uncyjej, cukru ile trzeba. Wszystko dobrze potarłszy, wsyp w cztery kwarty wina dobrego, przecedzaj, aż będzie jasne.

Wina z korzeniami stosował w swej praktyce medycznej również nasz słynny uczony Mikołaj Kopernik, który pozostawił rady dotyczące jego wykorzystania. Zapewne jego autorytet sprawił, że przypisano mu również manuskrypt Regimen sanitatis D[octoris] Kopernici Canonici Varmensis mówiący o zaletach leczenia grzanym winem. Jak widać był to ważny środek leczniczy i prozdrowotny w naszym chłodnym klimacie. Tradycja stosowania grzanego wina w celach leczniczych przetrwała do dziś, funkcjonuje jednak tylko w ramach terapii domowych, choć niektórzy lekarze również sami ją stosują.

W początkach XIX wieku Słownik języka polskiego Samuela B. Lindego odnotował hipokras już poza kontekstem medycznym i objaśnił jako „wino przyprawne”. Wina z przyprawami korzennymi miały bowiem często doskonały smak – jak widać zażywano je nazbyt często i bez specjalnych wskazań lekarskich. Działo się tak zresztą w całej Europie, stąd różne nacje do dziś pielęgnują własne tradycje hipokrasu i grzanego wina.
Ciekawe uwagi na temat zdrowotnych własności wina przynosi wydana w XVIII wieku encyklopedia ks. Benedykta Chmielowskiego Nowe Ateny… Choć dzieło jest budzącą wiele zastrzeżeń kompilacją (zapewne każdy słyszał Chmielowskiego charakterystykę konia, który „jaki jest, każdy widzi”), ale warto spojrzeć na streszczoną tam wiedzę o winie:

Wino człowiekowi jest pomocą, bo mu żywność i posilenie przynosi, pomiarkowanie zażywane, gdyż się w krew przemienia czystą, w której zawisła trwałość zdrowia i zachowanie.
Rufus Medyk naucza, iż wino nie tylko potwierdza naturę, ale też mętną krew czyści, drogi w żyłach otwiera, zatkanie wątroby oddala, fumy smutek sercu przynoszące odwraca, w starych ludziach zimność ogrzewa, konkokcji pomaga, stąd się zowie „Lac senum”, a zaś „venenum iuvenum”, bo Wenus zapala żądze.

Znajdziemy tam i porady innego autoramentu, jak choćby ta zaczerpnięta z mądrości słynnej szkoły medycznej z Salerno: „Kto się upije winem, niech klin wybije klinem”.

Ksiądz Chmielowski wyłożył również w wielkim skrócie szeroką ówcześnie wiedzę na temat zdrowotnego działania różnych gatunków win:

Generalnie mówiąc: Wino naturze ludzkiej służy dwuletnie albo trzyletnie; a starsze tylko na lekarstwo ma być zażywane. Żółtawe jest zbyt gorące; zdrowsze i lepsze jest zielonawego koloru i białawego.

Nie miejsce tu by wykładać całą teorię zdrowotnego oddziaływania wina (zwróćcie Państwo choćby uwagę na rolę barwy!). Faktem jest, że niektóre wina traktowane były jako lekarstwa bądź środki wzmacniające (ciężkie wina słodkiewino o dużej zawartości cukru naturalnego lub dodanego.., szczególnie bardzo stare).

Najsłynniejsze lecznicze tokaje znajdowały się w piwnicach fukierowskich. Ostatni z rodu, Henryk M. Fukier w swych Wspomnieniach staromiejskich poświęcił cały rozdział starym winom leczniczym. Rozpoczął od historii swego dziadka Teofila, wyleczonego z tyfusu – wbrew nadziejom zwołanego konsylium – przy pomocy starego tokaju.

W II połowie XIX wieku na ziemiach polskich rozpoczęła się zawrotna kariera lekarstw przyrządzanych na bazie wina. Wina lecznicze wytwarzano w większości dużych aptek, jednak największym polskim producentem takich preparatów na rynek austro-węgierski stała się słynna lwowska apteka Mikolascha (to tam magister farmacji Jan Zeh w 1853 roku po raz pierwszy na świecie uzyskał w wyniku destylacji oczyszczoną naftę). Szeroko w c.k. monarchii reklamowano „Wina lecznicze wyrobu dra Karola Mikolascha zaszczycone najpochlebniejszymi świadectwami wystawianemi przez najsłynniejszych lekarzy w Wiedniu, w Krakowie i we Lwowie”. Produkowano tam wina: „Chinowe, Chinowo-żelazowe, Kaskarowe, Cendurango, Borówkowe, Rumbarbarowe, Pepsynowe, Cola, Peptonowe”. Sprzedawano również lecznicze stare tokaje, malagi, słodkie wina hiszpańskie i stare francuskie koniaki. W tym ostatnim względzie apteki wchodziły w konkurencję z winiarniami – te zaś odpowiadały szeroką ofertą win leczniczych, z których oprócz tokajów warto przypomnieć naturalne wina greckie, szczególnie cenione w Krakowie przed stu laty („Mavrodaphne”, „Małwazja” i „Achajer”). Z pewnością był to złoty okres związków wina i medycyny.

W okresie międzywojennym – z uwagi na poważne kłopoty gospodarcze i społeczne – coraz szerzej reklamowano w winiarniach specjalne wina jako panaceum na nerwy, osłabienie, wyczerpanie, anemię i inne przykrości. Zmierzch wina w farmacji i medycynie nadszedł gwałtownie wraz z umacnianiem się „władzy ludowej”. Przemysłowe wytwarzanie leków wyparło preparaty na bazie wina, a wina lecznicze i stare koniaki zostały utożsamione z burżuazyjnymi przeżytkami epoki kapitalistycznego wyzysku. Wino białewino gronowe otrzymywane z białych odmian winogron i – zn... (...) i wino pepsynowe były jeszcze odnotowane po raz ostatni w Farmakopei Polskiej III (1954), a na kartach podręcznika farmacji pojawiły się jeszcze trzy lata później (J. Supniewski, Receptura, wyd. 3, Warszawa 1957) ze smutną adnotacją „Jest to wychodząca z użycia postać leku”. Szkoda, bo we wspomnieniach widać, że wino doskonale spełniało jeszcze jedną funkcję – środka poprawiającego smak (Corrigens).

Na zakończenie przypomnijmy znane powiedzenie zaliczane już do mądrości ludowych. Za twórcę sentencji uznawany jest słynny staropolski medyk i filozof Sebastian Petrycy z Pilzna. Wspomnijcie o wpływie medycyny na polską kulturę, wina cytując słowa: „Na frasunek dobry trunek”.

W artykule wykorzystana została praca Zbigniewa Beli Materiały do historii stosowania wina w farmacji, „Farmacja Polska”, 12 (2009), s. 853–865 oraz informacje uzyskane bezpośrednio od autora.

Wino „kopernikańskie”
tj. inspirowane Kopernikańskim apokryfem

Weź butelkę czerwonego wina, może być słodkawe, byle naturalne. Zadaj 14 ziaren pieprzu kubeba, 14 plasterków świeżego kłącza imbiru, dwie laski cynamonu, możesz dodać dwa goździki, jeśli masz ochotę. Odstaw na 14 dni do chłodu, odsącz korzenie, po czym zadaj miodu bądź cukru do smaku. Odstaw na kolejne 14 dni w chłodne miejsce, po czym spożywaj w miarę potrzeb zimne lub gorące, zawsze dla zdrowia.