Dyrygować ma Toscanini

tekst ukazał się w „CW” nr 96, grudzień 2018 – styczeń 2019 | prenumerata

Toscanini w czasie dyrygowania orkiestrą
Arturo Toscanini w czasie dyrygowania orkiestrą, kadry z nagrania | źródło: Wikimedia Commons / Ogiyoshisan

Naturalnie w La Scali. Taki testament zostawił swemu wydawcy Tito Ricordiemu maestro Puccini. Wskazówki dotyczyły premiery ostatniej opery mistrza – Turandot, tej, której dokończenie przerwała śmierć artysty. To właśnie Arturo Toscanini wraz z Franco Alfano zostali wyznaczeni przez twórcę do skończenia operowego dzieła, które według przepowiedni Toscaniniego miało uczynić Pucciniego nieśmiertelnym.

Dlaczego akurat do tego dyrygenta Puccini miał tak wielkie zaufanie? Przecież jego operami dyrygowało wiele uznanych znakomitości – Achillo Panizza, Franco Faccio czy Leopoldo Mugnone, by wymienić tylko kilka z nich. Jednak Toscanini był wśród nich wyjątkowy; obdarzony szczególnym darem jak nikt inny potrafił wejrzeć w serce mistrza, bezbłędnie odgadując jego myśli i zamiary. Panowie poznali się osobiście podczas prób do turyńskiej premiery Cyganerii i od tego pierwszego spotkania Puccini był zafascynowany młodym dyrygentem, który wyjątkowo trafnie adaptował i wyczuwał to wszystko, co on sobie wymarzył. Orkiestrę i śpiewaków wręcz hipnotyzował. Mówił, tłumaczył, śpiewał, aby lepiej mogli wyczuć jego intencje. Bez dwóch zdań był wielkim, wspaniałym artystą. Zanim zamienili pierwsze zdanie, kompozytor polubił dyrygenta za sposób jego pracy. Od tego pierwszego razu uważał go za „czarodzieja batuty”. Zagadnął Toscaniniego, jak to się dzieje, że jego muzycy grają jak w transie, na co ten z uśmiechem skromnie odpowiedział, że tylko gra takt po takcie to, co napisał kompozytor, i gra tak, jak on to napisał. Puccini z kolei zapytany przez Toscaniniego, dlaczego jego arie są takie wzruszające, odpowiedział po prostu, że pisze to, co czuje. Wielki to fart spotkać w życiu, zawodowym czy też prywatnym, kogoś, z kim tak dobrze by się rozumiało. A panowie byli wręcz jednomyślni – zgadzali się we wszystkim, obaj pragnęli podczas prób doprowadzić cały zespół do doskonałości. Bardziej harmonijnej współpracy właściwie nie można sobie było wyobrazić. Potem Puccini jeszcze wielokrotnie współpracował z Toscaninim przy innych dziełach, zawsze stawiając go na pierwszym miejscu wśród wszystkich dyrygentów, z którymi dane mu było się zetknąć. To właśnie on, wysłuchawszy jako pierwszy w willi w Viareggio niedokończonej opery Turandot zagranej i zaśpiewanej przez kompozytora, ze wzruszeniem określił ją mianem arcydzieła. Przyszłość pokazała, że w swym proroctwie się nie pomylił.

Toscanini w Urugwaju

Juan Pablo Toscanini, obecny enolog bodegi Toscanini
Juan Pablo Toscanini, obecny enolog bodegi Toscanini

Arturo Toscanini nie tylko przez Giacoma Pucciniego uważany był za mistrza batuty. Jego mające miejsce w 1906 roku tournée po Ameryce Południowej zakończyło się wielkim sukcesem w Teatro Colón w Buenos Aires. Z ogromnym aplauzem przyjęto go także w teatrze Solis w Montevideo. Tutaj akurat Arturo mógł liczyć na spotkanie wśród wypełnionej po brzegi widowni swych krewniaków, którzy pod koniec XIX wieku opuścili rodzinną Genuę, udając się w poszukiwaniu lepszego życia do Ameryki. W wypadku jednych z lepiej znanych urugwajskich win powstających w bodedze Toscanini włosko brzmiące nazwisko nie jest bowiem zbiegiem okoliczności. Założyciel winiarni – Juan Toscanini – był kuzynem słynnego dyrygenta mediolańskiej La Scali i bezapelacyjnego dyrygenta numer jeden w rankingu Giacoma Pucciniego. Najważniejsze z powstających w bodedze win nazwano Adagio Espressivo w celu podkreślenia związku jego twórców ze słynnym krewnym. Jest najbardziej rozpoznawalnym winem nie tylko bodegi Toscanini, ale w ogóle wśród wszystkich urugwajskich win. Powstaje tylko w najlepszych rocznikach, tak by maestrią nie ustępować jakości pracy wybitnego dyrygenta.

Winiarska batuta Toscaninich