Ferment konserwatywny

Rozmowa z Marie-Laure Lurton

Wojciech Gogoliński: Mają Państwo – jako rodzina – w sumie kilkanaście châteux działających oddzielnie. Domyślamy się jednak, że te winiarnie w jakiś sposób ze sobą współpracują. Czy nie byłoby korzystniej, aby działali Państwo jako grupa kapitałowa, jeden koncern? To obniżyłoby koszty, ułatwiło dystrybucję.
Marie-Laure Lurton: Jeżeli chodzi o koszty, rzeczywiście ma Pan rację. Ale trzeba sobie zdawać sprawę, że nasza rodzina to grupa ludzi o różnych osobowościach i preferencjach dotyczących sposobu zarządzania. Ważna jest także różnica pomiędzy winami z gmin objętych historyczną klasyfikacją z 1855 roku oraz tymi z innych okręgów Bordeaux. Rejony objęte historyczną klasyfikacją mają już zdobyte rynki, podczas gdy pozostałe muszą się o nie ubiegać.
Jeśli chodzi o współpracę, muszę przyznać, że nie do końca wszystkim posiadłościom przyświecają te same cele, a różnice między nimi najdobitniej odzwierciedlają powstające w poszczególnych châteaux wina; każde z nich posiada specyficzny styl, za którym stoi osoba odpowiedzialna za jego wykreowanie. Z punktu widzenia naszej współpracy ta różnorodność jest bardzo pożądana i zdecydowanie jej służy. Jesteśmy przeciwko standaryzacji!

Fot. ArchiwumWiele renomowanych châteux, zwłaszcza tych najbardziej znanych (z nielicznymi wyjątkami, np. Château Mouton-Rotschild), unika jak ognia produkcji win z podstawowych apelacji regionalnych, jak choćby Bordeaux czy Bordeaux Supérieur, które trafiają przede wszystkim do supermarketów. Wy to robicie. Nie obawiacie się utraty wizerunku, biorąc pod uwagę Wasze lepsze wina?
Nie jesteśmy aż takimi snobami! Jeśli winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) pochodzi z dobrej winnicy i jest właściwie zrobione, zawsze znajdzie swoje miejsce na stole. Troszczymy się o wszystkie nasze posiadłości, nawet jeśli nie mogą się one poszczycić wyjątkowym rodowodem. Łączy je osoba naszego ojca, który specjalnie wybrał posesje o bardzo zróżnicowanym terroirs. My tylko wypełniamy jego wolę. Dla nas najważniejsza jest jakość wina – apelacjakontrolowana nazwa pochodzenia.. ma znaczenie drugorzędne.

W Bordeaux panuje pewien zastój. Złośliwi mówią, że znani producenci robią wina tak, aby raczej niczego nie popsuć, niż otrzymać coś nowego. W każdym razie nie słyszy się o jakiś eksperymentach, nowych rodzajach win, poszukiwaniach. Nie nuży Was ten sposób produkcji?
Mam nadzieję, że moja filozofia robienia wina nie należy do nudnych. Każdy rocznik jest inny, ponieważ rodzą się winogrona o rozmaitych walorach. Dostosowuję sposób robienia wina do potencjału każdego rocznika. Nieustannie korzystamy ze zdobyczy techniki; nie jest to rewolucja, ale ewolucja. Najważniejszą kwestią determinującą jakość win z Bordeaux jest jakość winogron. Jeśli są one odpowiednio dojrzałeokreślenie degustacyjne stwierdzające, że wino osiągneł... (...) i w dobrym stanie, nie potrzeba żadnych szczególnych przepisów mających na celu stworzenie dobrego wina; trzeba po prostu z odpowiednią uwagą i wrażliwością traktować owoce.

Nie sądzi Pani, że stworzenie kategorii win regionalnych (vin de pays(fr.) wino regionalne.Najwyższa kategoria w hierarchii fran... (...)), która jest w Bordeaux zakazana, otworzyłoby nowe perspektywy przed regionem. Tak jak to się stało w Langwedocji czy choćby Toskanii? Wydaje się, że zasiałoby to ferment w nieco hermetycznym i konserwatywnym regionie.
Myślę, że możliwość otwarcia nowych perspektyw byłaby korzystna dla regionu. Ale Bordeaux nie jest tak konserwatywne, jak się powszechnie uważa. Głównym elementem determinującym jakość powstających win jest jakość terroirs. Ale nie da się ukryć, że byłoby miło spróbować uprawy nowych szczepów oraz innych metod tworzenia wina. Musielibyśmy jednak uważać, aby winami nowej kategorii nie spowodować zbytniego zamieszania wśród klientów.

Są Państwo bodaj największymi „obszarnikami” w Bordeaux, a przynajmniej największą dynastią w regionie i chyba we Francji w ogóle. Jednak są Państwo znani głównie we Francji, poza nią niemal wcale, także w Polsce. Z czego to wynika?
Niewątpliwie wynika to z osobowości naszego ojca, który jest bardzo pracowitym człowiekiem, ale lubiącym pozostawać na uboczu. W pewnym sensie wszyscy prezentujemy podobną postawę życiową, skupiając się na pracy w swoich posiadłościach, zaniedbując reklamę. Jest to kwestia osobowości i sposobu życia. Chcielibyśmy wzmocnić pozycję naszych châteaux, sami pozostając w cieniu.

Nie boi się Pani, że kiedyś nakręcą o Was film lub napiszą dynastyczną powieść?

To nam z pewnością nie grozi! Nie sądzę, aby ktoś pokusił się o zrobienie takiego kroku bez naszej zgody, a jestem pewna, że ojciec nigdy nie dałby przyzwolenia na wprowadzenie takiego zamysłu w życie.

Firma się rozrasta. Chcecie przejąć całe Bordeaux? Wydaje się, że wszystko zmierza w tym kierunku.
Nie mamy takich zamysłów, ale jesteśmy bardzo dumni z naszej firmy. Wszyscy pracują z pełnym zaangażowaniem nad ciągłym rozwojem i utrzymaniem mocnej pozycji na rynku. Z satysfakcją również uczestniczymy w sprzedaży win innych producentów w Bordeaux szanujących terroir i tworzących dobre wina.

Potem przyjdzie czas na południową Francję i Amerykę Południową! Już dziś macie tam tysiące hektarów. Jaka jest Wasza filozofia produkcji na antypodach? Przenosicie tam doświadczenia z Bordeaux czy przyjęliście styl typowo nowoświatowy?
Historia tych winnic jest związana z działalnością naszych kuzynów François i Jacques’a, których sytuacja życiowa jest zgoła odmienna od naszej. Ponieważ ich ojciec Andrérzadka odmiana czerwonych winogron uprawianych tylko w Czech... (...) wciąż zarządza swoimi posiadłościami i nie wybiera się na emeryturę, moi kuzyni zdecydowali się założyć własną firmę, osiągając zresztą znaczny sukces. My, będąc dziećmi Luciena, mamy szczęście, bo w 1992 roku podjął on decyzję o przejściu na emeryturę, dzieląc posiadłości między swoje dzieci. Nasze korzenie cały czas tkwią w Bordeaux.

Ale w Hiszpanii jest co najmniej kilka firm winiarskich występujących pod szyldem „Lurton”. Są Państwo spokrewnieni? Jeśli tak, to skąd się Państwo właściwie wywodzą? Współpracujecie ze sobą?

W Hiszpanii wspomniani już François i Jacques robią od lat wina pod szyldem Hermanos Lurton. Posiadamy tam również krewniaka (byłego męża naszej najstarszej siostry), który tworzy Berlondrade y Lurton w Ruedzie.

Lurtonowie
To jedna z największych i najbogatszych rodzinnych dynastii w Bordeaux. Choć są rodziną i gospodarują na obszarze blisko 1,5 tysiąca hektarów, trudno mówić o wspólnym przedsięwzięciu. W 1992 roku Lucien, nestor familii, odszedł na emeryturę i podzielił majątek pomiędzy dziesięcioro dzieci. Jego brat André Lurton jest również winiarzem, jednak interesy prowadzi w odmienny sposób, twardą ręką, osobiście nadzorując wszystkie sprawy. Jego potomkowie pozakładali winnice w Hiszpanii, Argentynie i Chile.

 

Więcej o tej słynnej rodzinie przeczytacie na: Saga rodu Lurtonów.