Gérard Mugneret

 

W Burgundii mam swoje wypróbowane i sprawdzone przystanie. Ale mimo to, zawsze kiedy tam jestem, staram się odwiedzić producentów mi nieznanych.

 

I nie pamiętam, żeby któryś z nich z miejsca porwał mnie i przekonał do siebie tak, jak udało się to niedawno odkrytej Domaine(fr.) posiadłość, majątek, gospodarstwo.. Gérard Mugneret z Vosne-Romanéeczerwone wino francuskie AOC z Burgundii, produkowane wyłą... (...).

Nie należę do osób, które w notatkach z degustacji nadużywają słowa „piękne”, a już na pewno nie w stosunku do win z apelacji gminnych. Ale takie było Vosne-Romanée 2012 Pascala Mugneret, winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) oddające klimat tego zakątka największych gwiazd, mieszanki winogron z blisko piętnastu parceli rozsianych po całej gminie, gdzie winorośle mają między 40 a 50 lat. „Wspaniałe. Czegóż chcieć więcej?” – dopisałam jeszcze podniecona, mimo iż degustacja miała miejsce pod koniec jego długiego dojrzewania w starych beczkach, w związku z czym było nieco zredukowane. Jest to najlepiej sprzedające się wino tej wytwórni – roczna produkcja z 2,58 ha to prawie 1300 skrzynek.

Ojciec Gérarda, René, był pierwszym winiarzem umieszczonym w 1968 roku na liście  powszechnie poważanej Becky Wasserman z Le Serbet, przedsiębiorstwa eksportującego wina. Była ona rzecznikiem wielu wspaniałych burgundzkich win, a te z Domaine Gérard Mugneret opisuje jako „z pokolenia na pokolenie ciche, spokojne, starzejące się przepięknie; coś w rodzaju côte de nuits od Lafarge’a” – co stanowi naprawdę wysoką ocenę.
René był także wujem śp. doktora Georges’a Mugnereta, którego żona i córki kierowały szacowną Domaine Mugneret-Gibourg ciągnącą się wzdłuż jednej z bocznych uliczek Vosne. Dom i winiarnia Gérarda usytuowane są niemal naprzeciw głównej siedziby słynnej na cały świat Domaine de la Romanée-Conticzerwone wino francuskie AOC z Burgundii, produkowane wyłą... i cieszą się dziś niemal równie wielkim zainteresowaniem. Dwie na trzy butelkityp butelek o różnym kształcie, pojemności i kolorze, pr... docierają do indywidualnych odbiorców, a pozostałe,  czyli zaledwie 3000 skrzynek, trafiają do jednego importera z Wielkiej Brytanii i kilku z Ameryki. Zarządzający winiarnią syn Gérarda, Pascal, chce jednak ograniczyć sprzedaż bezpośrednią do 40%, patrząc jednak na pracę jego ojca, naklejanie etykiet i pakowanie butelek prosto z głównej piwnicy, czego byłam świadkiem podczas mojej wizyty, usatysfakcjonowanie szczęśliwych nabywców z listy wysyłkowej to biznes wciąż ogromnie czasochłonny.

Gérard miał sporo wątpliwości co do przekazania winiarni Pascalowi, który wcześniej się nią niemal nie interesował. Sam Pascal przyznaje, że jako dziecko w winach i winoroślach widział głównie konkurentów w walce o uczucia i zainteresowanie ojca.

– Dlatego mając żonę i trzy córeczki, postępuję ostrożnie – zwierzył mi się. – Nie wyjeżdżam zbyt często, choć uwielbiałem podróżować, zanim pojawiły się dzieci.

Dzięki swojej wcześniejszej karierze zawodowej (siedem lat pracy w Philipsie jako inżynier, w tym pobyt w Anglii, w Hatfield) Pascal świetnie włada angielskim. Ale od tego czasu jego życie znacząco się zmieniło (choć ja i tak podziwiam łatwość, z jaką ten były inżynier rozwiązał problem, który miałam z moim blackberry). Któregoś dnia, kiedy wraz z żoną, nauczycielką również pochodzącą z Burgundii, mieszkali w Orleanie w północnej Francji, w dwóch kolumnach spisał plusy i minusy bycia inżynierem… W rezultacie powrócili do Côte d’Or, a Pascal zapisał się na krótki kurs enologiczny w Beaune.

W kursie brał również udział David Clark, też inżynier, Szkot, który przekwalifikował się na winemakera, a swego czasu był członkiem teamu Williamsa Formuły 1. Otworzył własną winiarnię w Morey-St-Denis, jednak nie miał przewagi stojącego za nim doświadczenia wielu pokoleń w nabywaniu winnic. Nie myśląc nawet o ewentualnym grand cru(fr.) zbiór, obszar uprawy, parcela, działka.Przeważnie n..., postanowił nagle, że poszuka nowych wyzwań i ostatecznie sprzedał domaine. A o Pascalu – swoim koledze z kursu – mówił: „Niewiele jest osób, które lubię i szanuję bardziej niż Pascala Mugnereta. Obaj, i on, i jego ojciec, są bardzo pracowici, a po Pascalu widać, że stara się, by jego wino było najlepsze z najlepszych. Umiejętności też mu nie brakuje!”

Przez rok Pascal pracował u swojego ojca, który chciał się przekonać, czy syn jest szczerze zainteresowany produkcją wina.
– No i jak? Jesteś? – spytałam.
– Absolutnie – odpowiedział bez wahania. – Przydało mi się wszystko, czego nauczyłem się jako inżynier. Wszystko, prócz kartezjańskiego sceptycyzmu. Tu trzeba być zdecydowanym i silnym. Robienie wina to rozum, ale i serce. Najważniejsze to odnaleźć odpowiednią równowagę.

Udało mu się z jego pierwszym rocznikiem, 2005, który dla burgundzkich winiarzy był przysłowiową bułką z masłem. Ostatnio natomiast producenci wystawieni zostali na ciężką próbę. Lata 2011, 2012 i 2013 nie szczędziły meteorologicznych niespodzianek, choć trzeba przyznać, że grad zdziesiątkował Côte de Beaune o wiele bardziej niż Côte de Nuits.

Główna zasada winiarni nakazywała oszczędne użycie nowego dębu (25-30 proc.) w jej pięciu premiers crus(fr.) zbiór, obszar uprawy, parcela, działka.Przeważnie n... – po jednym w Chambolle, Nuits i Savigny (przy winoroślach zasadzonych w 1926 roku) i dwa w Vosne – oraz pełne odszypułkowanie. Ale Pascal wypróbował fermentację całych gron wraz z szypułkami (na 15-20 proc. owoców) w roku 2012, a ostatecznie w 2013 roku zmniejszył tę proporcję, bo winogrona mocno gniły (domaine prowadzona jest zgodnie z zasadami upraw biodynamicznych, choć nie jest certyfikowana).

Spytałam go, jakim cudem wszystkie jego wina są tak bajecznie jedwabiste, a jednocześnie wyraziste. Do jakich sztuczek ucieka się w winnicach (nad których siedmioma hektarami w sezonie czuwa ekipa składająca się z sześciu osób) i w piwnicy?
– Nie ma żadnych sztuczek – upierał się. – Tylko dbałość o szczegóły. Powtórzyłbym za Einsteinem, że gdybym miał tylko godzinę na rozwiązanie problemu, od którego zależałoby moje życie, 45 minut spędziłbym na analizowaniu go, a 15 minut na działaniu.

W odróżnieniu od Davida Clarka, Pascal Mugneret potrafi prowadzić uprawę i winifikację winogron grand cru dających niemal 300 skrzynek wina rocznie, w dużej mierze dzięki statusowi swojej rodziny dzierżawiącej Échezeaux i Vosne. W Burgundii, przy tylu rodzinnych winiarniach, inni członkowie rodziny mają udziały w winnicach i trzeba płacić im za dzierżawę. Jest jednak nadzieja, że w końcu sprzedadzą ziemię, jak wyjaśniał Pascal, w związku z wyjątkowo dużymi skokami cen.
– To prognozy kosztów wykupienia krewnych tak podbijają ceny.

Jeśli dzięki temu ziemia pozostałaby w rękach tych, którzy najlepiej potrafią ją wykorzystać, ja bym szczególnie nie protestowała.

Tłumaczenie: Magdalena Mirecka-Liana

Więcej na JancisRobinson.com, łącznie z setkami notatek z degustacji burgundów rocznik 2012.