Gnani mistralem

Wieje co najmniej przez dwieście dni w roku. Słabsze istoty często tego nie wytrzymują. Wyjeżdżają, choć czasami nie zdążą i w samobójczym czynie kończą swoje życie. Jest jak halny na polskim Podhalu czy tramontana w Pirenejach. Ale, tak jak dla ludzi bywa zabójczy, jest zbawieniem winnic.

Fot. Marrenon VignoblesSkutecznie je osusza, nie pozwalając rozwijać się grzybom i pleśniom – największej zmorze winogrodników. Wiejąc – przegania chmury, dając im najważniejszą karmę: słońce, które świeci tu przez ponad dwieście dni w roku. Swoją siłą napędza ludzi do działania. Nie pozwala im odpoczywać, mimo że wokół skwar leje się z nieba.

Ale gdy ustaje, pozwala wszystkim zasiąść w cieniu platanów przy długim stole, niedbale nakrytym papierowym obrusem. Pozwala dostrzec piękno starej fasady po drugiej stronie ulicy. Wyzwala radość codzienności, każdego dnia, tego letniego, ale także zimowego.

Mistral wyznacza życie tej krainy. Jest jej zbawieniem i przekleństwem. Witajcie w Dolinie Rodanu.