Hen, na Wyspie Południowej

 

Judy i Neal Ibbotsonowie od jakiegoś już czasu mogliby wieść spokojne życie emerytów w swej przytulnej posiadłości w Blenheim, gdzieś na końcu świata, czyli w Nowej Zelandii.

 

W życiu wypracowali już swoje, wychowali trójkę dzieci, doczekali się gromadki wnucząt. Ale oni na dojrzałeokreślenie degustacyjne stwierdzające, że wino osiągneł... (...) lata wybrali zupełnie inny scenariusz. Zamiast przesiadywania w fotelu założyli jedną z najważniejszych dziś winiarni w Kraju Kiwi i osobiście promują powstające w niej wina, niezmordowanie jeżdżąc po całym świecie.

Fot. Saint ClairIch życie w pewnym sensie od zawsze było związane z rolnictwem, chociaż Neal urodził się w Dunedin, największym mieście Wyspy Południowej. Po studiach na Lincoln University został doradcą rolniczym w okręgu Marlborough. Zajmował się doradzaniem okolicznym farmerom, jakie uprawy prowadzone na ich ziemiach okażą się najbardziej dochodowe. Ten etap w życiu Neala okazał się bardzo ważny, gdyż to właśnie wtedy dogłębnie poznał zarówno klimat, jak i gleby regionu, który już niedługo miał się stać matecznikiem nowozelandzkiego winiarstwa.
Kiedy tylko w latach 70. ubiegłego wieku zaczęły się w Marlborough „ruchy okołowiniarskie”, Ibbotsonowie nie zwlekali ani chwili z decyzją i też obsadzili posiadane wówczas dwa hektary winoroślą. Przez kolejnych piętnaście lat sukcesywnie nabywali ziemię i zakładali kolejne winnice. Właściwie po dziś nie zrezygnowali z tego procederu i nadal kupują działki w najlepszych lokalizacjach Marlborough. Obecnie w ich posiadaniu jest 170 hektarów, z doskonałą znajomością tematu podzielonych na niewielkie parcele, z których owoce fermentowane są osobno w oddzielnych tankach.

W pełnej symbiozie
Jako że Neal znakomicie znał specyfikę siedlisk w regionie, Ibbotsonowie bardzo szybko stali się znani jako producenci doskonałej jakości gron. Nie byliby sobą, gdyby zadowolili się tą rolą i takim stanem rzeczy. Postanowili spróbować robić wina na własną rękę. Z tym wszakże był największy problem, gdyż znajomość rolniczego fachu nie wystarczała, by samemu się tym zająć. Stało się jasne, że potrzebowali enologa. Opatrzność najwyraźniej uznała za stosowne docenić ich dotychczasową pracę i pomóc, stawiając na ich drodze Matta Thomsona.
Znajomość zawarta w 1994 roku zaowocowała pierwszym winem Ibbotsonów, powstałym w wynajmowanej winiarni, gdzie asystującym winemakerem był właśnie Matt – wówczas nieznany jeszcze szerszej publiczności, skromny, uśmiechnięty chłopak. Pierwsze wina były owocem jego współpracy ze znanym nowozelandzkim winemakerem Kimem Crawfordem, ale kiedy ten ostatni zdecydował się na robienie win pod własną marką, Matt zaczął działać solo.
Pod skrzydłami Judy i Neala przeobraził się w najbardziej znanego winiarza Kiwi, którego osiągnięcia doceniono w Londynie, przyznając mu w 2008 roku tytuł International White Winemaker(ang.) twórca, kreator wina.Termin szeroko określający os... (...) of the Year podczas konkursu International Wine Challenge. Ich współpraca trwa do dziś, tyle że obecnie Matt jest w winiarni konsultantem, a pod sobą ma cały profesjonalny zespół enologów złożony z młodych, pełnych werwy zapaleńców, nad których poczynaniami dodatkowo czuwa na miejscu starszy winemaker Hamish Clark. Matt za to nieustająco odwiedza winnice, gdy zbliża się termin winobrania. Można rzec, że wówczas w zasadzie ich nie opuszcza, przemieszczając się między jedną parcelą a drugą i sprawdzając dojrzałość gron, gdyż zbiory z poszczególnych działek odbywają się osobno.
Gdy Nowa Zelandia pogrąża się w winiarskim letargu, Matt bynajmniej nie próżnuje – wsiada w samolot i już jest tam, gdzie akurat zbiory i prace w winiarniach osiągają apogeum, czyli na Starym Kontynencie, konkretnie we Włoszech, gdzie również jest doradcą. Obecnie wymiana doświadczeń między specjalistami ze Starego i Nowego Świata jest bardzo w cenie. Jak powiedział sam Matt w wywiadzie udzielonym „Czasowi Wina” w 2010 roku („CW” 44): „Nowozelandczyk musi być assolutamente originale”.

Rodzinny biznes
Judy i Neal nie chcieli w nieskończoność robić win kątem u kogoś, choć na antypodach nie jest to niczym niezwykłym. Zdecydowali się na potężną inwestycję i w 2006 roku, pomiędzy dolinami Awatere i Wairau, gdzie położonych jest większość winnic będących w ich posiadaniu, wybudowali nowoczesną winiarnię, dziś jedną z największych w kraju. Nazwę dla niej i powstających tu win zaczerpnięto od posiadłości należącej w przeszłości do rodziny Sinclair, mającej niegdyś silny wpływ na rozwój miasteczka Blenheim – obecnie centrum winiarskiego. Z biegiem czasu nazwa ewoluowała do znanej obecnie Saint Clair. W stu procentach jest firmą rodzinną, a w pracę zaangażowane są wszystkie dzieci Ibbotsonów – córki Sarina i Julie zajmują się sprzedażą i marketingiem, a syn Tony odpowiedzialny jest za materiały promocyjne, reklamę oraz projekty etykiet powstających w Saint Clair win.

Nieustający faworyt
Od samego początku wina Saint Clair zyskały uznanie zarówno u konsumentów, jak i profesjonalistów, którzy ochoczo przyznawali im medale na wszystkich konkursach, na jakich się pojawiły, łącznie z najbardziej prestiżowymi. Niemniej jest wśród nich bezapelacyjny zwycięzca, tzw. wymiatacz, niemający sobie równych. To flagowe winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) Saint Clair
Wairau Reserve Sauvignon Blancjedna z najbardziej rozpowszechnionych na świecie białych ... (...) powstające z owoców uprawianych w miejscu szczególnym – dolnej części doliny Wairau, owiewanej rześką oceaniczną bryzą, gdzie w dzień panują wysokie temperatury umożliwiające gronom spokojne dojrzewanie, natomiast w nocy spadają dość wyraźnie do poziomu znacznie niższego niż w innych częściach doliny. Dzięki tym warunkom koncentracja aromatów i smaków w owocach nie ma sobie równych.
Przy wyborze takich działek-perełek bardzo przydało się zgromadzone w ciągu wielu lat ogromne rolnicze doświadczenie Neala. Zgodnie z filozofią panującą w winiarni winogrona z tej parceli fermentowane są osobno w jednym ze 120 niewielkich tanków. Oprócz fantastycznego, mocnego aromatu liści czarnej porzeczki i marakui wino uwodzi genialnie złożonym, bogatym, lekko muśniętym słoną nutą smakiem. Nie bez powodu rocznik 2014 znalazł się w dodatku do magazynu „Decanter” prezentującym najlepsze wina świata – „World Wine Awards 2015”. Jego wyjątkowe walory będą mogli docenić też wszyscy, którzy zdecydują się nabyć prezentowany w niniejszym numerze „Czasu Wina” zestaw konesera z Nowej Zelandii, gdyż jedną z jego składowych stanowi właśnie Wairau Reserve Sauvignon Blanc 2014.