Jak wysłowić twą istotę napoju prastary…

Parafraza starej piosenki niech posłuży jako punkt wyjściowy do refleksji nad obecnością wina gronowego w polskich tekstach. Wspomina o nim Rej, Kochanowski pisze fraszki z nim związane, rotmistrz Stanisław Morsztyn jest prawdopodobnie pierwszym polskim enoturystą podróżującym po winnicach i bodegach europejskich.

W renesansowym herbarzu pióra Hieronima Spiczyńskiego, oprócz opisu ziół mamy także wskazówki, jak uniknąć upicia się lub spożytkować zielone winogrona. Winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) wygrywa w sporach o wyższość z wodą, a jeśli akurat wina brakuje, mamy przepis na jego sporządzenie w warunkach obozowych z rodzynków. Vademecum leczenia Aleksego Pedemontana zaś jeszcze dziś mogłoby pomóc niejednemu szynkarzowi „uratować” zwietrzałe lub popsute wino albo młode zamienić w stare. Natomiast w epoce saskiej tylko wypiciem kawy można się było uratować od przymusu dalszego picia, np. z kielicha zwanego kulawką.

Wino jest trendy

Truizmem jest stwierdzenie, że wino rozwiązuje języki. Tym razem jednak trzeba nam rozwiązać język, aby móc mówić o winie albo raczej spojrzeć, jak o winie mówiono w Polsce szlacheckiej. Obecność wina w naszym kraju jest jak przypływy morza – pojawia się, jest ważne, stanowi nawet temat twórczości literackiej, czasem uprawiana jest winoroślVitis vinifera.., potem nieoczekiwanie odpływa lub utajnia się na długie dziesięciolecia lub nawet wieki, by nagle znowu, tak jak obecnie, pojawić się na szczycie fali. Oczywiście wino jest stale obecne w tekstach liturgicznych i z Kościołem związanych, ale nie dotyczą one interesującego nas kontekstu świeckiego.
Obecnie wino jest trendy i wypada umieć o nim mówić. Przełomowy moment i początek tej nowej tendencji bez wątpienia przypada na ostatnią dekadę XX wieku. A jak dalece zainteresowanie winem stało się obecnie powszechne, potwierdzić może niedawne pojawienie się książki poświęconej tej dziedzinie w formie dodatku do ogólnopolskiej gazety codziennej.

Najbardziej „omszałe” zapiski

Od zarania literatury pisanej po polsku, czyli od XVI wieku, wino jest na tyle istotne, że wzmianki o nim pojawiają się w publikowanych wówczas herbarzach i zielnikach, a uprawa winorośli jest opisywana nie tylko w księgach o prowadzeniu gospodarstwa, ale i w literaturze pięknej. Warto także zauważyć, że bordiury znajdujące się na istniejących do dziś drzwiach do Katedry Gnieźnieńskiej z XII wieku przedstawiają m.in. trzy sceny z winnicy: pracę przy winorośli, zbiór winogron i wreszcie tłoczenie z nich wina. Już wtedy te elementy były zrozumiałe dla odbiorcy.
Wydany w 1542 roku przez Hieronima Spiczyńskiego herbarz zatytułowany O ziołach tutecznych i zamorskich y o mocy ich a khtemu kxięgi lekarskie wedle regestru niżej nowo wypisanego wssem wielmi użyteczne to jedna z najstarszych polskich pozycji, w której autor omawia nie tylko wino czy winorośl, ale nawet metody unikania nieprzyjemnych konsekwencji pijaństwa: „Kto się winem niechce upic / Tego dnia iesc na czczo wieprzowe płuce pieczone, albo przed piciem ziesc kielko migdalow gorzkich”.
Stosunkowo niewiele później, bo w 1584 roku, wino stanie się tematem dla Jana Kochanowskiego. Któż nie pamięta ze szkoły jego fraszki O Doktorze Hiszpanie, co to położył się spać trzeźwy, a wstawał pijany. Albo O kapelanie, co z powodu nocnej pijatyki spóźnił się z odprawieniem porannej mszy. Z kolei Pieśni Kochanowskiego są potwierdzeniem, że już w XVI wieku w Polsce pijano różne gatunki wina, chociaż niekoniecznie było wiadome, które z nich znajdowało się w danym momencie w dzbanie: „Jakokolwiek zwano / Wino, co w cię lano: / Przymkni sie do nas a daj sie nachylić, / Chciałbym twym darem gości swych posilić”.
Mikołaj Rej w wydanym w 1558 roku Żywocie człowieka poczciwego daje jedne z pierwszych wskazówek dotyczących uprawy winorośli: „Dostawszy gałęzi winnych, ukopawszy dołek, nasypawszy gnoiu drobnego a thrzaskowiska, położywszy dwie gałąszcze na krzyż, środek onych gałązek wtłoczywszy w on dołek, nadobnie onąż ziemią przyłożysz, a końce ku górze wypuścisz; tedy się to bardzo snadnie prziymie”.
W 1634 roku wino wraz z wodą pojawiają się jako bohaterowie utworu literackiego Poswarek wina z wodą autorstwa Adriana Tyczyńskiego. Chociaż woda zarzuca winu, że jest przyczyną problemów i chorób:
„Ztwierdzasz żołądek gdy cię Chorzy zażywają / Naparstkiem prawie, ieśli miarę przebierają;
A głowa młyńcem idzie: Kamień i Podagra, Twego smaku owoce, bladość y Chiragra
Jednę ranę uleczysz, a dziesięć zapalisz (…)
przecież Wino uważa się za ozdobę stołu i napój monarchów:
Dobrą myśl zawsze czynię, Wino powiedziało, Ztwierdzam słaby żołądek, leczę ran niemało: /
Jestem ozdobą stołu, Monarchów napoiem, / I Ołtarza potrzebą: odżywialnym zdroiem,
Którzykolwiek na świecie, życie y byt maią,/w których wziętość, honory z zbiorami igraią”.  
Debata między winem i wodą na temat pierwszeństwa była tematem płodnym. 50 lat później, w 1684 roku Jan Libicki pisze Sen dziwny, w którym Wino i Woda o godnościach swoich rozprawują, i raz jeszcze, pomimo wszelkich zalet wody, to wino okazuje się napojem wybranym i przez wszystkich pożądanym:
„Pokarm chociaż iest smaczno uczyniony, / Bezemnie zawsze bywa uprzykrzony: / Ciebie ubogi piie, y łakomy, / Ale moy kielich zacnym iest znaiomy”.
Współczesny mu Bartłomiej Zimorowic w opublikowanych w 1663 roku Sielankach nowych ruskich wspomina o posiadanych przez siebie winnicach, a na prośbę przyjaciół, aby poinformować ich o staraniach, jakich wymaga uprawa winorośli, opisuje niebezpieczeństwa zagrażające winnicy:
„Bowiem niechaj, jako chce, winnicę swą zdobi, / Niechaj około niej pilnie całe lato robi, / Daremne trudy jego, niepewne nadzieje / Jeśli niebo na pomoc jemu nie przyśpieje. / Często robotę jego albo grad wymłóci, / Czasem mróz spali, podczas rdza w niwecz obróci”.
Żyjący w tych samym czasie Jan Gawiński, również autor sielanek, informuje czytelników, że:
„Az i wina i przednie likwory z Tokaju / W złotych flaszach wspieniają (…)”.
Te słowa wykluczają jakąkolwiek wątpliwość odnośnie „rankingu” ówcześnie spożywanych w Polsce win. Już wtedy węgierskie trunki uważane są za lepsze od pozostałych, jeśli nie wręcz najlepsze. Tak cenione dziś wina francuskie, jeszcze w wieku XVIII uważane są za zdecydowanie podlejsze niż węgierskie, co jasno wynika ze słów Jędrzeja Kitowicza w jego Opisie obyczajów za czasów panowania Augusta III: „(…) w Poznańskiem i Kaliskiem, gdzie panowie i szlachta we wszystkim wielką zachowują oszczędność, dla pryncypalnych osób wino węgierskie, i to dobre, na szary koniec francuskie”.
Wiadomo też, że wina francuskie ówcześnie spożywane przez polską szlachtę były importowane za pośrednictwem Holendrów i „odpowiednio” przez nich uprzednio rozcieńczane oraz przyprawiane, tak że te autentyczne były potem często odrzucane jako niezgodne z oczekiwaniami.