Jaworkowa Kalifornia

Równe rzędy winorośli ciągną się niemal po horyzont, a na małych drewnianych tabliczkach nazwy uprawianych szczepów: riesling, chardonnayfrancuska odmian białych winogron, jedna z najbardziej rozp... (...), pinot noir…

Nie jest to bynajmniej któryś z regionów winiarskich Nowego Światapopularne, zbiorcze określenie pozaeuropejskich państw win..., lecz Miękinia koło Wrocławia, gdzie znajdują się największe dziś winnice w Polsce.

Ich historia rozpoczęła się przed ośmioma laty, gdy wrocławski przedsiębiorca Lech Jaworek obsadził winną łozą 8 hektarów pola po dawnym pegeerze. W 2003 roku ujrzał już światło dzienne pierwszy rocznik tamtejszych win, po kilkaset litrów rieslinga, elblinga, pinot noirjedna z najbardziej rozpowszechnionych i najstarszych czerwo... (...) i pinot gris, nierównej zresztą jakości. No cóż, pierwsze koty za płoty. Kolejny rocznik był już zdecydowanie bardziej udany – z dużą przyjemnością degustowałem niedawno miękińskie pinot noir 2004, winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) ładnie dojrzałeokreślenie degustacyjne stwierdzające, że wino osiągneł... (...), niemal burgundzkie w aromacie, zwiewne i delikatne.

Pinoty i cabernety
Ale prawdziwą sensacją okazał się wtedy… ciepłolubny cabernet sauvignonfrancuska, klasyczna, najbardziej rozpowszechniona i popular... (...). Miękinia to bodaj najbardziej na północ wysunięte miejsce na ziemi, gdzie jak dotąd udało się z tego szczepu uzyskać całkiem pijalne i dość typowe w aromacie wino (zielona papryka, czarna porzeczka), choć później tylko w niektórych latach udawało się to powtórzyć.

Zachęcony tymi sukcesami Jaworek zdecydował się na powiększenie winnicy, najpierw do 14, a trzy lata temu do 24 hektarów. Jak sam przyznaje, było w tym sporo eksperymentowania i niektóre z posadzonych wówczas odmian już po kilku latach szły pod siekierę, aby zrobić miejsce następnym.
Z czasem ustalił się miękiński „kanon” najlepszych szczepów, dających powtarzalne z roku na rok efekty w postaci dobrego wina. Są to przede wszystkim pinot noir, riesling, pinot gris i auxerrois, które dobrze dojrzewają na ciepłych, piaszczystych glebach w Miękini (choć położenie winnicy w płaskiej dolinie Odry nie jest idealne).
W niektórych latach nieźle udaje się także chardonnay i legendarny już cabernet, a obiecująco zapowiadają się także traminerodmiana białych winogron uprawianych głównie w północne... i sauvignon blancjedna z najbardziej rozpowszechnionych na świecie białych ... (...). Ostatnio dołączyły do nich także nowsze selekcje niemieckie, jak acolon, monarch czy phoenix, z których – jak się okazuje – także można uzyskać całkiem interesujące wina.
W odróżnieniu od ogromnej większości polskich winiarzy, którzy wybierali dotąd raczej stosunkowo bezpieczne w uprawie szczepy mieszańcowe, Jaworek od samego początku stawiał na klasyczne odmiany Vitis vinifera(łac.) winorośl winorodna; nazwa botaniczna: Vitis vinifer... (...). Dziś już bez wielkiej przesady można powiedzieć, że ten miękiński eksperyment skorygował winiarską mapę tej części Europy.
Wbrew opiniom sceptyków (do których, przyznaję, sam należałem) udowodniono tam, że nad Odrą można uprawiać na towarową skalę szlachetne odmiany, znane choćby z winnic Nadrenii i Burgundii.

Człowiek z Napy

Piotr Stopczyński trafił do Miękini po kilku latach pracy w Napa Valley (m.in. u tak znanych producentów, jak Domaine(fr.) posiadłość, majątek, gospodarstwo.. Chandon czy Charles Krug) i równoczesnych studiach na słynnym wydziale winiarskim Uniwersytetu Kalifornijskiego w Davis. W zeszłym roku wrócił do Europy, gdzie od razu dostał propozycje pracy w Austrii, na Morawach i na Krymie. Wybrał jednak ofertę Lecha Jaworka.

– Kiedy tylko spróbowałem tutejsze pinot noir, od razu wiedziałem, że Miękinia jest dla mnie wyzwaniem – tłumaczył swoją decyzję. Tym sposobem po raz pierwszy w polskiej winnicy został zatrudniony profesjonalny winemaker(ang.) twórca, kreator wina.Termin szeroko określający os... (...).
Pierwszy rocznik Stopczyńskiego w Miękini z pewnością nie był łatwy. Na początku października przyszedł silny przymrozek i trzeba było przyspieszyć zbiór.
– Powoli odkrywam uroki robienia wina w polskim klimacie – mówił wtedy trochę żartem, choć pewnie nie przypuszczał, że prawdziwe schody dopiero przed nim.
Pomimo problemów z dojrzałością winogron wina wypadły zdecydowanie powyżej oczekiwań, były dobre recenzje krytyków i nawet wyróżnienia na międzynarodowych konkursach. Szybko jednak okazało się, że w Polsce łatwiej zrobić dobre wino, niż legalnie je sprzedawać.
Boje Lecha Jaworka i jego załogi z urzędniczymi absurdami i jawną niekiedy niechęcią inspektorów mogłyby się stać kanwą niezłego thrillera i zapewne przejdą do legendy polskiego winiarstwa. Niemniej Winnicom Jaworek, jako pierwszemu polskiemu producentowi, udało się jeszcze przed wakacjami wprowadzić do oficjalnej sprzedaży część swoich win z rocznika 2008. Inne wciąż czekają na łaskawe przyzwolenie urzędników.

Równe rzędy winorośli ciągną się niemal po horyzont, a na małych drewnianych tabliczkach nazwy uprawianych szczepów: riesling, chardonnay, pinot noir… Nie jest to bynajmniej któryś z regionów winiarskich Nowego Świata, lecz Miękinia koło Wrocławia, gdzie znajdują się największe dziś winnice w Polsce.

 

Ich historia rozpoczęła się przed ośmioma laty, gdy wrocławski przedsiębiorca Lech Jaworek obsadził winną łozą 8 hektarów pola po dawnym pegeerze. W 2003 roku ujrzał już światło dzienne pierwszy rocznik tamtejszych win, po kilkaset litrów rieslinga, elblinga, pinot noir i pinot gris, nierównej zresztą jakości. No cóż, pierwsze koty za płoty.

Kolejny rocznik był już zdecydowanie bardziej udany – z dużą przyjemnością degustowałem niedawno miękińskie pinot noir 2004, wino ładnie dojrzałe, niemal burgundzkie w aromacie, zwiewne i delikatne.

 

Pinoty i cabernety

Ale prawdziwą sensacją okazał się wtedy… ciepłolubny cabernet sauvignon. Miękinia to bodaj najbardziej na północ wysunięte miejsce na ziemi, gdzie jak dotąd udało się z tego szczepu uzyskać całkiem pijalne i dość typowe w aromacie wino (zielona papryka, czarna porzeczka), choć później tylko w niektórych latach udawało się to powtórzyć.

Zachęcony tymi sukcesami Jaworek zdecydował się na powiększenie winnicy, najpierw do 14, a trzy lata temu do 24 hektarów. Jak sam przyznaje, było w tym sporo eksperymentowania i niektóre z posadzonych wówczas odmian już po kilku latach szły pod siekierę, aby zrobić miejsce następnym.

Z czasem ustalił się miękiński „kanon” najlepszych szczepów, dających powtarzalne z roku na rok efekty w postaci dobrego wina. Są to przede wszystkim pinot noir, riesling, pinot gris i auxerrois, które dobrze dojrzewają na ciepłych, piaszczystych glebach w Miękini (choć położenie winnicy w płaskiej dolinie Odry nie jest idealne).

W niektórych latach nieźle udaje się także chardonnay i legendarny już cabernet, a obiecująco zapowiadają się także traminer i sauvignon blanc. Ostatnio dołączyły do nich także nowsze selekcje niemieckie, jak acolon, monarch czy phoenix, z których – jak się okazuje – także można uzyskać całkiem interesujące wina.

W odróżnieniu od ogromnej większości polskich winiarzy, którzy wybierali dotąd raczej stosunkowo bezpieczne w uprawie szczepy mieszańcowe, Jaworek od samego początku stawiał na klasyczne odmiany Vitis vinifera. Dziś już bez wielkiej przesady można powiedzieć, że ten miękiński eksperyment skorygował winiarską mapę tej części Europy.

Wbrew opiniom sceptyków (do których, przyznaję, sam należałem) udowodniono tam, że nad Odrą można uprawiać na towarową skalę szlachetne odmiany, znane choćby z winnic Nadrenii i Burgundii.

 

Człowiek z Napy

Piotr Stopczyński trafił do Miękini po kilku latach pracy w Napa Valley (m.in. u tak znanych producentów, jak Domaine Chandon czy Charles Krug) i równoczesnych studiach na słynnym wydziale winiarskim Uniwersytetu Kalifornijskiego w Davis. W zeszłym roku wrócił do Europy, gdzie od razu dostał propozycje pracy w Austrii, na Morawach i na Krymie. Wybrał jednak ofertę Lecha Jaworka.

Kiedy tylko spróbowałem tutejsze pinot noir, od razu wiedziałem, że Miękinia jest dla mnie wyzwaniem – tłumaczył swoją decyzję. Tym sposobem po raz pierwszy w polskiej winnicy został zatrudniony profesjonalny winemaker.

Pierwszy rocznik Stopczyńskiego w Miękini z pewnością nie był łatwy. Na początku października przyszedł silny przymrozek i trzeba było przyspieszyć zbiór.

– Powoli odkrywam uroki robienia wina w polskim klimacie – mówił wtedy trochę żartem, choć pewnie nie przypuszczał, że prawdziwe schody dopiero przed nim.

Pomimo problemów z dojrzałością winogron wina wypadły zdecydowanie powyżej oczekiwań, były dobre recenzje krytyków i nawet wyróżnienia na międzynarodowych konkursach. Szybko jednak okazało się, że w Polsce łatwiej zrobić dobre wino, niż legalnie je sprzedawać.

Boje Lecha Jaworka i jego załogi z urzędniczymi absurdami i jawną niekiedy niechęcią inspektorów mogłyby się stać kanwą niezłego thrillera i zapewne przejdą do legendy polskiego winiarstwa. Niemniej Winnicom Jaworek, jako pierwszemu polskiemu producentowi, udało się jeszcze przed wakacjami wprowadzić do oficjalnej sprzedaży część swoich win z rocznika 2008. Inne wciąż czekają na łaskawe przyzwolenie urzędników.