Jednak będzie brytyjski „szampan”

Brytyjczycy przestają ogarniać temat szampana, czyli swoich win musujących. Niemal na gwałt poszukują nazwy „własnej” dla tego typu win. Zapewne im się uda, ale jak na to zareaguje rynek?

Świat ma wielki problem z poruszaniem się po rynku win brytyjskich, a właściwie angielskich, czy też odwrotnie – niektórzy już się w tym gubią, choć akurat to można sprawdzić i ostatecznie się nauczyć. Wina brytyjskie (British wines) to śmieci – najczęściej robione z hiszpańskich i koncentratów – to, co w nich brytyjskiego, to dodatek lokalnej wody. Tymczasem wina angielskie (English wines) to te, które powstają podług normalnych reguł winiarskich, z winogron i moszczów otrzymywanych na Wyspach Brytyjskich, tj. w Anglii i (w minimalnym stopniu) Walii.

Jednak największy światowy sukces odniosły na świecie angielskie wina musujące, robione z bardzo wielu odmian. Są jakościowo wyborne i równie wysoko oceniane, a co za tem idzie – bardzo drogie. Wiele z nich niemal corocznie i z marszu otrzymuje wyższe notowania niż większość szampanów. Jednak – co oczywiste – Anglicy nie mogą używać określenia „champagne”, bo to nazwa nie tylko zastrzeżona, ale zarejestrowana jako sposób wytwarzania – tak więc zabronione jest nawet umieszczanie na etykietach terminu „méthode champenoise”. Anglików to boli, zwłaszcza od kiedy (z grubsza dekadę temu) udowodniono, iż metodę tę wynaleziono w Anglii, podobnie jak stosowanie grubych butelek szampańskich.

Tymczasem brytyjskie (i nie tylko) agencje reklamowe i marketingowe biją na alarm. Nie można sprzedawać takiej klasy produktu jako „angielskiego wina musującego” – kupujący chcą konkretnej wspólnej nazwy, takiej jaką mają choćby niemiecki czy austriacki „sekt”. Prosto i krótko.

Sprawa jest pilna i ma się rozstrzygnąć jeszcze w tym roku.

źródło: harpers.co.uk