Kaflowa kraina

Tym, co przyciąga wzrok i zachwyca nas w Portugalii, są azulejos – ręcznie malowane płytki ceramiczne. Dekoruje się nimi niemal wszystko, począwszy od przydomowych tarasów i altanek, na fasadach pałaców i katedr skończywszy. Nie brakuje ich także w regionie Dão.

Podczas podróży przez północną Portugalię kuszą nas wspaniałe miasta, gdzie chcielibyśmy się zatrzymać i zostać na dłużej. Zazwyczaj dolatujemy do Porto, miasta, które wabi nie tylko słynnymi na całym świecie winami, ale i wspaniałymi zabytkami. Zachwyca wyjątkowym położeniem u ujścia rzeki Douro. Jadąc zaś znad oceanu w stronę Dão, co chwilę mijamy drogowskazy zachęcające do odwiedzenia położonej o godzinę jazdy Coimbry. Oczywiście, gdy mamy na tyle czasu, by spędzić w Portugalii kilkanaście dni, możemy odwiedzić wszystkie te miejsca. Jednak podczas naszej podróży absolutnie nie powinniśmy pominąć miasteczka Viseu – stolicy regionu Dão.

Stolica Wizygotów

Historia miasta sięga czasów rzymskich, kiedy na przecięciu dwóch szlaków handlowych został tu założony duży obóz wojskowy. Po upadku cesarstwa rzymskiego Viseu było jedną ze stolic państwa Wizygotów. W następnych wiekach ziemie te należały do Maurów, później władców Asturii, by ostatecznie stać się częścią królestwa Portugalii. Obecnie to nieco prowincjonalne miasteczko pełne uroczych zaułków, kafejek i nastrojowych barów, a przede wszystkim niezwykle cennych zabytków. Poznawanie Viseu należy rozpocząć od wzgórza, na którym stoi katedra i przylegający do niej klasztor. Jest to romańska świątynia wybudowana w XIII wieku za panowania króla Alfonsa II. Jego następcy przez stulecia powiększali budowlę o kolejne kaplice, dziedzińce i wieże. Dzisiaj średniowieczne mury ukryte są pod płaszczem renesansowych i barokowych dekoracji. Wnętrze, urządzone w niezwykle bogatym, charakterystycznym dla Półwyspu Iberyjskiego stylu, pełne jest złoceń i rzeźb. Stojąc w prezbiterium, warto podnieść głowę i spojrzeć na piękne gotyckie sklepienie – ozdobione stylizowanym na okrętowe liny żebrowaniem, „połączonym” marynarskimi węzłami. To równocześnie przypomnienie o wielkiej tradycji żeglarskiej, którą szczyci się Portugalia.W katedrze i okolicznych kościołach wszędzie można napotkać azulejos, którymi pokryte są ściany i sklepienia kaplic. Największe wrażenie robi jednak przykatedralny wirydarz. Otoczony renesansowymi arkadami dziedziniec ozdobiony jest wielkimi ceramicznymi obrazami malowanymi błękitną, kobaltową farbą.

Szczęśliwy, kto pozna azulejos

Tradycja dekorowania kolorowymi płytkami ceramicznymi fasad i wnętrz budynków została przyniesiona na Półwysep Iberyjski przez Arabów w VIII wieku. Początkowo geometryczne wzory zaczęły się zmieniać w ornamenty roślinne. Z czasem pojawiły się także przedstawienia figuralne. Często zamawiane przez możnych donatorów ceramiczne obrazy składały się z kilku tysięcy osobnych kwadratowych płytek tworzących wielkie kompozycje. Do Portugalii azulejos trafiły za sprawą króla Manuela Szczęśliwego, który tak zachwycił się mauretańskimi pałacami w Sewilli, Saragossie i Toledo, że postanowił w podobnym stylu ozdobić swoją rezydencję w Sintrze. Przywiezione na polecenie monarchy hiszpańskie płytki do dziś zdobią dziedzińce Palácio Nacional. W ciągu następnych wieków Portugalia obok południa Hiszpanii stała się największym producentem azulejos, a sposób ich dekorowania zmieniał się wraz z dominującymi w sztuce europejskiej stylami. Dziś większość płytek powstaje w dużych manufakturach, ale nadal w całym kraju pracuje wiele rodzinnych warsztatów, gdzie na specjalne zamówienie rzemieślnicy ręcznie malują i wypalają pokryte szkliwem płytki.Spacerując zaułkami centro histórico, na każdym kroku natrafiamy na dekorowane ceramiką fasady kamienic. Azulejos wykorzystywane są nawet jako tabliczki informujące o nazwach ulic. Ale nie są to zwykłe szyldy. Każdy z nich jest osobnym dziełem sztuki, a dzięki zamieszczonym na nich inskrypcjom wiemy nie tylko o tym, kto jest patronem danej ulicy, ale i kim była ta osoba, czym się zajmowała, kiedy żyła. Główna ulica starej części miasta nosi imię Vasco Fernandesa – jednego z największych portugalskich malarzy doby renesansu, który urodził się i tworzył właśnie tutaj. Na płytkach z jego imieniem przedstawione są także atrybuty jego profesji, czyli paleta i pędzle.

Pamiątka z podróży

Azulejos pięknie wyglądają i są ozdobą w każdym domu, dlatego mogą być doskonałym souvenirem z portugalskich peregrynacji. Jednak pragnący kupić gdzieś w Dão tradycyjną ceramikę – porzućcie nadzieję! Nie wiadomo dlaczego, ale oprócz typowo turystycznych pamiątek typu talerz z napisem „I love Portugal” nie sposób kupić starej lub nawet współczesnej płytki azulejos. Sam tego doświadczyłem, chodząc po mieście i zaglądając do sklepów oraz butików. Na przedmieściach, owszem, jest wiele miejsc, gdzie sprzedaje się ceramikę. Ale niestety tutejsi rzemieślnicy zbyt mocno cofnęli się w czasie i zamiast tradycyjnych ozdób seryjnie produkują terakotowe lub gipsowe kolumny oraz rzeźby – a właściwie karykatury antycznych posągów. Z łatwością można znaleźć figurkę Wenus z Milo w dowolnym rozmiarze. Zdecydowanie trudniejsze jest kupienie płytki z numerem swojego domu czy choćby namalowanej butelkityp butelek o różnym kształcie, pojemności i kolorze, pr... wina. Mnie się to nie udało. Cóż robić – numer na dom zamówię w pracowni na krakowskim Kazimierzu, a zamiast plakietki z winem przywiozłem kilka prawdziwych butelek.

Tajemnicza nazwa

Nazwa azulejos pochodzi najprawdopodobniej od arabskiego słowa azzeli, oznaczającego „mały gładki kamień”. Tak nazywane były szklane kostki, z których układano bizantyjskie mozaiki. Popularna jest także teoria, że nazwa ta pochodzi od hiszpańskiego i portugalskiego słowa azul, czyli kolor niebieski, najczęstszy na ceramicznych dekoracjach.