Katedry z kamienia i papieru

 

Opisując regiony świata, które każdy enoturysta zobaczyć powinien, sięgam w pamięci do miejsc, które odwiedziłem i przynajmniej pobieżnie poznałem. Tym razem będzie inaczej. Chcę zaprosić Państwa do historycznego miasta, którego – gdy odwiedzałem Nową Zelandię – nie było.

 

Dzień wcześniej, podczas trzęsienia ziemi, zamieniło się w gruzy.

Christchurch położone na Południowej Wyspie, w okręgu Canterbury, to obecnie drugie co do wielkości miasto w Nowej Zelandii. Jak większość miejscowości zostało założone przez Brytyjczyków w połowie XIX wieku, a swoją nazwę otrzymało na cześć miasta w południowej Anglii.
Powstało, a raczej zostało wymyślone przez Johna Roberta Godleya w… Anglii, w hrabstwie Kent. To właśnie tam zrodził się pomysł stworzenia idealnego miasta na półkuli południowej, gdzie mogliby się osiedlić anglikanie szukający spokojnego miejsca na ziemi. Gdzie w harmonii z Kościołem żyliby w spokoju i dostatku – z daleka od industrialnej i coraz bardziej zlaicyzowanej Europy. Wybór padł na niewielką zatokę w cieniu wygasłego wulkanu na zachodnim wybrzeżu Południowej Wyspy.

Tylko dla trzeźwych, zaradnych i uczciwych
Fot. shutterstock.com / NigelSpiersPierwsza grupa kolonistów dotarła tu w roku 1850. W przeciwieństwie do innych przybywających na Antypody, pasażerami okrętów byli nie skazańczy, biedacy czy ludzie wyjęci spod prawa, ale wielce szanowani i praworządni anglikanie. Każdy przyszły mieszkaniec nowej osady musiał być zakwalifikowany przez specjalną komisję, która decydowała, czy obywatel „jest trzeźwy, zaradny i uczciwy”, a także czy „on i jego rodzina należą do najbardziej szanowanych w parafii”. Dzięki pracy i zaradności mieszkańców Christ-
church szybko się rozwijało i już w 1856 roku otrzymało prawa miejskie stając się tym samym pierwszym oficjalnym miastem w Nowej Zelandii.
Jak to zazwyczaj bywa z utopijnymi wizjami i w tym przypadku na marzeniach i planach się skończyło. Już kolejne transporty przywiozły do nowo założonego miasta osoby rozmaitej konduity, którym daleko było do górnolotnych anglikańskich ideałów. Jednak nawet po ponad 160 latach pozostało w Christchurch coś z dawnej Anglii. Nadal jest to najbardziej angielskie ze wszystkich miast Nowej Zelandii. Przekonanie to podtrzymują sami mieszkańcy zajmując się w wolnym czasie iście brytyjskimi rozrywkami. Pływają kajakami po przecinającej miasto rzece zwanej – nomen omen – Avon. Jeżdżą po mieście starymi czerwonymi tramwajami, a popołudnia spędzają popijając herbatę lub kawę na dziedzińcach uniwersyteckich, które wyglądają jakby przeniesione z Cambridge lub Canterbury.

Gotyk nowozelandzki
Osoby odwiedzające stare dzielnice od razu zwracają uwagę na specyficzną, nawiązującą do średniowiecza architekturę. Początkowo w miejscowości dominowało budownictwo drewniane. Ta wczesna zabudowa nawiązywała do stylu neogotyckiego – większość domów miała strome, spadziste dachy z lukarnami. Z czasem, gdy coraz bogatsi mieszczanie zaczęli stawiać murowane budynki, sięgnięto do neogotyckiego stylu używając jako budulca szarego ciosanego kamienia, który dominuje tu w starej architekturze do dzisiaj.
Symbolem tamtych czasów, a także najważniejszym budynkiem w mieście, była anglikańska katedra wybudowana na wzór gotyckich kościołów, jakie do dziś możemy podziwiać miastach starej Anglii. Budowę zaprojektowanej przez sir George’a Gilberta Scotta świątyni rozpoczęto w 1864 roku, i choć prace miały zakończyć się przed upływem dekady to –  jak to bywa na świecie z powodu braku funduszy – budowę ukończono dopiero po czterdziestu latach. Wysmukła neogotycka bryła wraz z górującą nad placem 63-metrową wieżą tworzyły najważniejszy punkt orientacyjny w mieście.
Tak było aż do dnia 22 lutego 2011, kiedy to trzęsienie ziemi o sile 6,3 w skali Richtera nawiedziło Południową Wyspę. W wyniku kataklizmu zginęło niemal 200 osób. Uszkodzeniu uległo wiele budynków w centrum miasta – w tym katedralna wieża oraz fasada i część nawy głównej.

Kościół lekki i wytrzymały

Fot. shutterstock.com / Iñigo CarreraJuż w kilka tygodni po nieszczęściu władze Nowej Zelandii podjęły decyzję o odbudowie zabytku. Prace budowlane trwają nieprzerwanie od 3 lat – ale upłynie jeszcze sporo czasu zanim wierni będą mogli odwiedzić swój kościół. Dlatego właśnie władze miasta postanowiły postawić tymczasowy kościół z papieru.
O pomoc w zaprojektowaniu go zwrócili się do japońskiego architekta mającego duże doświadczenie w projektowaniu budynków z kartonu. Ten lekki materiał wykorzystuje się często w ojczyźnie architekta, która narażona jest na ciągle ruchy tektoniczne.
Dach kościoła został skonstruowany z 86 kartonowych tub odpornych na wodę i ogień. Każdy taki element waży około 500 kilogramów. Kościół powstał w przeciągu trzech miesięcy, a pomieścić może 700 wiernych. Gdy w przyszłym roku odwiedzimy Nową Zelandię, będziemy mieli okazję zobaczyć dwie tamtejsze katedry.
Warto przy tym pamiętać, że Canterbury, którego stolicą jest Christchurch, jest także regionem winiarskim. Nie jest tak znane jak Marlborough, ale to jeden z kilku obszarów uprawy winorośli położonych najbliżej Bieguna Południowego. W tym subalpejskim regionie powstają znakomite białe wina nie tylko z sauvignon blancjedna z najbardziej rozpowszechnionych na świecie białych ... (...), ale i z rieslinga oraz gewürztraminera. Miejmy to na uwadze wybierając się na „drugi koniec świata”.