Ile, z kim, i kiedy?

fragment nowej książki „Korek czy zakrętka” Michała Bardela, redaktora magazynu „Czas Wina” | kup w Butiku Winomana | dostępna też w Empiku, na empik.com i na www.znak.com.pl

🍷 Ile wina można wypić dziennie?

Pewien biskup z Sewilli, anonimowy niestety, powiadał tak: „Całe moje życie cieszyłem się wspaniałym zdrowiem i dociągnąłem do sędziwego wieku, ponieważ dzień w dzień, odkąd sięgam pamięcią, spożywałem butelkę wina. Z wyjątkiem tych dni, kiedy nie czułem się najlepiej. Wówczas spożywałem dwie butelki”.

Biskup to ma klawe życie. Niezgorzej powodziło się także średniowiecznym opatom – w słynnej mozelskiej winiarni Maximin Grünhaus wciąż opowiada się anegdotę z czasów, gdy tamtejsze parcele należały do pobliskiego opactwa Świętego Maksymina. Oto z czternastohektarowej działki Abtsberg zbierano tradycyjnie owoce na wina z wyłącznym przeznaczeniem na stół opata. Druga ze słynnych działek miała aż dziewiętnaście hektarów i zbierano z niej owoce na wina dla klasztornego chóru. A skąd pochodziły wina dla zwykłych braci benedyktynów? Otóż z trzeciej działki, Bruderberg, o łącznej powierzchni… jednego hektara.

Znam kilku ludzi wina, którzy szczycą się określeniem „two bottle person”, muszą to być jednak osoby obdarzone końskimi wątrobami, bo żadna z nich – o ile mi wiadomo – nie ma poważniejszych kłopotów ze zdrowiem. Dwie butelki dziennie jest to jednak ilość, której nie polecają nawet lekarze belgijscy. Właśnie w Belgii bowiem za dopuszczalną dla zdrowia dawkę dzienną alkoholu przyjmuje się dla mężczyzn czterdzieści pięć gramów czystego etalonu, dla kobiet natomiast tylko dwadzieścia siedem. Niewiele niżej poprzeczkę zawieszają Hiszpanie, Włosi, Portugalczycy, Duńczycy czy Holendrzy. W przeliczeniu na winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) to jakieś czterysta do czterystu pięćdziesięciu mililitrów, czyli około trzech–czterech kieliszków. Polska rekomendacja to zaledwie dwadzieścia gramów dla mężczyzn i dziesięć gramów dla kobiet, czyli odpowiednio: dwa małe kieliszki i jeden mały kieliszek.

O wiele jednak ważniejsze wydaje się nie to, czy spożywamy jeden czy trzy kieliszki, ale jak i w jakich okolicznościach to robimy. Najbardziej niebezpiecznym zjawiskiem, zarówno z punktu widzenia społecznego (uzależnienia), jak i zdrowotnego (niszczące działania etanolu) należy tak zwane binge drinking, czyli pijanie jednorazowo dużych ilości alkoholu (ponad pięćdziesiąt gramów czystego etanolu) nawet przy zachowaniu abstynencji przez pozostałą część tygodnia. Dobrą zasadą jest trzymanie się reguły nieprzekraczania rozsądnej liczby trzech–czterech kieliszków (jednego–dwóch dla pań, niestety) dziennie, zawsze do posiłków (wówczas alkohol nie zwiększa ryzyka nadciśnienia) i z nieodłączną szklanką wody – ta ostatnia zapobiega odwodnieniu organizmu, które często o wiele silniej niż aldehyd octowy zatruwa nam życie po przebudzeniu.

🍷 Dlaczego mężczyźni mogą pić więcej?

Czy to ładnie ograniczać paniom, niemal dwukrotnie zresztą, dopuszczalne dawki alkoholu? Nieładnie, ale – jak przekonują lekarze na całym świecie – tak trzeba. Alkohol działa bowiem inaczej na mężczyzn i kobiety. Po pierwsze, panie gorzej i wolniej metabolizują alkohol, mniej bowiem aktywne są u nich odpowiedzialne za tę robotę enzymy. Tym samym wątroby kobiece łacniej i szybciej się otłuszczają. Po wtóre wreszcie, u panów aż siedemdziesiąt procent masy ciała zajmują płyny, w których rozpuszcza się alkohol, u pań aż o dziesięć procent mniej, stąd stężenie alkoholu w ciele mężczyzny ważącego sześćdziesiąt kilogramów będzie wyraźnie mniejsze niż u kobiety o podobnej wadze.

Książkę naszego redaktora można kupić już dziś w Butiku Winomana.

Dodajmy do tego, że alkohol zwiększa ryzyko występowania raka sutka, który u mężczyzn występuje stosunkowo rzadko, a także – według Polskiej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych – powoduje u kobiet silniejsze niż u mężczyzn dysfunkcje mózgu, zakłócając silniej zdolności psychomotoryczne, osłabiając zwłaszcza zdolność radzenia sobie z czynnościami złożonymi, na przykład z prowadzeniem samochodu…

🍷 Czy wypada pić wino w samotności?

A czy jeść w samotności wypada? Skoro zaś wino stanowi ważny element prawdziwej kolacji, to i wypada je do niej wypić, nie zważając na brak towarzystwa. Tytułowa obawa wyrasta bodaj czy nie z przekonania, że wino to nic innego jak alkohol, a alkohol spożywany samotnie oznacza, że mamy z nim problem. Idąc tym tropem, musielibyśmy niechybnie skonstatować, że dwa razy po pół litra z przyjacielem mniej ma wspólnego z chorobą alkoholową niż kieliszek wina samotnie wysączony do kolacji. Wino to alkohol, ale też o wiele więcej niż alkohol – to część kultury kulinarnej, choć może jeszcze nie we wszystkich zakamarkach naszego pięknego kraju.