Kiwi jest sexy

W dziesiątkach książek i tysiącach tekstów napisano, że Nowa Zelandia to dziś nie tylko sauvignon blancjedna z najbardziej rozpowszechnionych na świecie białych ... (...)pinot noirjedna z najbardziej rozpowszechnionych i najstarszych czerwo... (...). Ale to na nic – i tak Kiwi będzie tak właśnie postrzegane, i jeszcze z baraniną kojarzone. Przywary nam przypisywane podobnie jeszcze długo nie znikną. W przeciwieństwie do nas jednak, Nowozelandczycy nic sobie z tego nie robią.

Po próbowanie wina na miejscu raczej nie wchodzi w rachubę – samochodem dojechać się nie da, a ponaddobowy lot samolotem z wieloma przesiadkami do najfajniejszych rozrywek nie należy. Nowa Zelandia leży tak daleko, że nawet nie warto wspominać o odległościach. W każdym razie, jeśli wydawało nam się, że od Australii dzieli nas niewyobrażalna przestrzeń, to byliśmy w błędzie – do Nowej Zelandii brakuje jeszcze ponad półtora tysiąca kilometrów.
Ale nic to – mieszkańcy kraju zwanego Kiwi (od ptaka, nie owoców!) są bardzo aktywni w Europie, a ich wina obecne wszędzie, więc problemu z ich poznaniem nie ma najmniejszego.

W objęciach oceanu i EWG

Fot. shutterstock.com / Fakrul JamilNajciekawszą specyfiką Kiwi jest klimat. Powiedzieć, że jest morski, śródziemnomorski czy oceaniczny – to uproszczenia, choć faktem jest, iż z każdego punktu każdej z wysp do oceanu nie jest dalej niż sto kilometrów. Jednak uproszczenia, bowiem obie główne wyspy, na których leży antypodyczny kraj – Północna i Południowa – przechodzą razem przez kilka stref klimatycznych, więc wpływ oceanu jest różny, ale dla winiarstwa zawsze moderujący – chłodzi najgorętsze regiony, w zimniejszych nie pozwala niczemu przemarznąć. Na lądzie wody jest też pod dostatkiem, i to niekoniecznie w postaci opadowej – jest tuż pod ziemią, w glebie – tak jak powinno być. Woda to zresztą rzecz, której australijscy winiarze zazdroszczą ludziom z Kiwilandu najbardziej – dziś właśnie H2O ma coraz większy udział w cenie australijskich wyrobów. Ten klimat sprawia też, że aż 90 proc. winiarni prowadzi zrównoważoną gospodarkę rolną, szkodników jest tu bardzo mało.
W roku 1960 było na obu wyspach ledwie 400 hektarów winnic, czyli ponad dwukrotnie mniej niż dziś w Polsce. Areał rósł leniwie, jakość nie była najważniejszym celem producentów, za to moc – i owszem. Wina nie eksportowano wcale, potomkowie osadników woleli co najwyżej szklaneczkę czegoś w stylu „sherry” lub „porto”, czasem coś wytrawnegookreślenie wina, w którym, teoretycznie, cały cukier na d..., ale najlepiej z sokiem lub w ponczu. Otrzeźwienie, ale niealkoholowe bynajmniej, przyszło znienacka, kiedy w roku 1973 Wielka Brytania wstąpiła do EWG – okazało się, że i we wspólnocie są producenci baraniny, a przed produktami z Kiwi zaczęły się mnożyć bariery celne. Commonwealth pozostał szczytną ideą, ale już tylko na papierze.

Wędrówka na południe
Fot. ArchiwumSprawa szukania nowych produktów eksportowych stała się priorytetowa, i jednym z nich stało się winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...), choć niekoniecznie do konsumpcji własnej. Pierwej zatem winiarstwo zaczęło się gwałtownie rozwijać na ciepłej Wyspie Północnej, ale wkrótce ruszono na południe. Warto dodać, że ruchawki gospodarcze z brytyjskim rynkiem sprawiły, iż wielu młodych Nowozelandczyków ruszyło w poszukiwaniu szczęścia do Australii, Europy i Stanów. Nie był to wielki przymus, ale Kiwi łaknęli otwarcia na świat, tamtejszych szkół, doświadczeń, bo ciepły świat brytyjskiego imperium się skończył – teraz samemu trzeba było walczyć o swoje. Po nauki ruszyli także winiarze, wielu Nowozelandczyków nawróciło się też na wina za oceanami. Krótko mówiąc – winiarze po powrocie ruszyli na południe, ku terenom chłodniejszym, jednak wiedząc już, co i gdzie sadzić. Tak zrodziła się wielkość regionu Marlborough. W tym przeobrażeniu bardzo pomogli zwłaszcza winiarze pochodzenia dalmatyńskiego (chorwackiego) w genach mający uprawę winorośli w stylu nadmorskim. Wkrótce zszokowany świat miał pokosztować tamtejszej wersji sauvignon blanc.
Słynny reporter „Timesa” George M. Taber, a także specjalista winiarski i kulinarny, ten sam, który wprawił w osłupienie świat, relacjonując Degustację Paryską z 1976 roku, swój pierwszy kontakt z kiwiańskim sauvignonem porównał do pierwszego razu… w wiadomych sprawach. Nie przesadził.
Co w nim było, że wywarł takie wrażenie? Świeży, kwasowy, delikatny, ale i drapieżny, pełen nut agrestowych, trawistych i kociosikowych sauvignon był doprawdy wielkim odkryciem, podobnie jak jego lekko przydymiona wersja beczkowa.
Jeszcze krócej – czego świat nie zauważył – trwało nim kiwi-winiarze z końca świata zabrali się za zmienianie tego, co sami ledwie uznali za kanon.  Z wysp popłynęły bodaj najpierw światowej klasy chardonnayfrancuska odmian białych winogron, jedna z najbardziej rozp... (...), merloty, oba cabernety i coraz to nowe wina z kolejnych znanych szczepów z niemal wszystkich prestiżowych regionów winiarskich na ziemi. Ostatnim hitem jest grüner veltlineraustriacka, najpopularniejsza w tym kraju odmiana białych w... (...), który znalazł tu chyba już na stałe nowe siedlisko, co przyprawia o palpitację serca pracowników kamienicy przy Prinz-Eugen-Strasse 34 w Wiedniu. To siedziba Austriackiego Weinmarketingu.

Gra w jajo
Fot. Saint ClairAle i tak dalej będziemy kojarzyć Nową Zelandię z sauvignon blanc i pinot noir. Jaśniejącą po dziś gwiazdą zostało sauvignon blanc z winiarni Cloudy Bay. Tak wielką, że przez dekady żadna dyskusja o kiwiańskich winach nie mogła nie zahaczyć o ten byt, a żadna degustacja – uciec od porównań z nim. Obecnie Cloudy Bay nie jest nawet w rękach rodzimych – wpadła w sieci łowców światowych diamentów luksusu, koncernu LVMH.
Dziś największym odbiorcą win nowozelandzkich są nadal Anglosasi – to ponad 50 proc. eksportu. W kolejności: Australia, Stany Zjednoczone i Wielka Brytania. Australijskie przodownictwo nie dziwi – prawdopodobnie część mieszkańców tego kontynentu nawet nie wie, że Nowa Zelandia to jakiś inny kraj, podobnie jak część z nich nie wie, że Tasmania to ich własność (spotkałem takich!). Ale faktem jest, że nawet niektóre przewodniki winiarskie obejmują jednocześnie oba kraje.
Jedno tylko zaburza tę idyllę – sport! To, co gdzie leży i do kogo należy, podobnie jak codzienna polityka, może niewielu obchodzić, ale kiedy idzie o jajo – sprawa jest gardłowa. Więc kiedy w którymś z krajów – Nowej Zelandii, RPA, Australii, Wielkiej Brytanii lub południowej Francji – odbywają się jakieś mistrzowskie rozgrywki w rugby, wówczas lepiej wybrać inną destynację. Nikt nam oczywiście krzywdy nie zrobi, ale czterosilnikowy jumbo zyskuje dwa kolejne. Przynajmniej jeśli chodzi o hałas i zawziętość „dyskusji” na pokładach samolotów.

 

Wina z Nowej Zelandii

Powierzchnia winnic: ok. 50 tysięcy hektarów
Produkcja wina: ok. 2,2 mln hl
Konsumpcja wina per capita: ok. 17 l
Najważniejsze odmiany: sauvignon blanc, pinot noir, chardonnay, cabernet sauvignonfrancuska, klasyczna, najbardziej rozpowszechniona i popular... (...), merlotjedna z bardziej rozpowszechnionych i popularnych czerwonych... (...), sémillonfrancuska odmiana białych winogron.Uprawiana głównie w Bo... (...), müller-thurgau, grüner veltliner
Liczba winiarni: ok. 500
Wartość eksportu: ok. 1 mld dolarów amerykańskich