Koń w indiańskim gnieździe

Posiadłość Viña Anakena leży w ślicznej dolinie Cachapoal. Ma raptem dziesięć lat, nową architekturę, której szczęściem nie ugryzło ostatnie trzęsienie ziemi. Pięćset hektarów winnic, świetnego winemakera i… konia. Właściwie tylko o nim można coś napisać, ale też niewiele.

Czekałem, kiedy Felipe Riveros, miejscowy winemaker(ang.) twórca, kreator wina.Termin szeroko określający os... (...), zapyta, co z tym sauvignon. Już dość długo merdałem przed swoim nosem oboma kieliszkami z próbkami i nie mogłem poskładać myśli. Oba wina szokowały, choć były zupełnie inne. Pierwsze to winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) grupy podstawowej, klasyczny sauvignon blancjedna z najbardziej rozpowszechnionych na świecie białych ... (...) dla tych, co lubią. Wszystkie książkowe zapachy z mocnym agrestem na czele – zapachy z zimniejszych obszarów klimatycznych, gdzieś z Europy Północnej.
Drugie, leżakowane, zupełnie inne, w stylu nowozelandzkiego Cloudy Bay – Nowy Światpopularne, zbiorcze określenie pozaeuropejskich państw win..., ale pod kontrolą, żadnego nawiasu beczkowego, wszystko eleganckie i ułożone. – No i co? – zapytał wreszcie Felipe. – No i nic! – odpowiedziałem. Bo co miałem rzec. Pochwaliłem i tyle.

Fot. Viña AnakenaRzeźba

– Wiem, że jesteś dziennikarzem, chcesz coś ciekawego zobaczyć, potrzebujesz jakiegoś haka. Ale tu nic takiego nie ma. To jest Chile, lepiej chodźmy gdzieś na obiad – kłopocze się Leandro Remedi, jeden z głównych szefów sprzedaży w Anakenie. Faktycznie – Anakena to pomysł Felipe Ibáñeza i Jorge Gutiérreza – dwóch kumpli, którzy nagle postanowili robić wino. Kupili 150 hektarów w dolinie Cachapoal i zaczęli. Szło dobrze, więc dokupili kolejne hektary w Casablance, Leydzie i San Antonio (na wina białe), a następnie w słynnym Peumo (na czerwone).
Obaj bardzo byli przywiązani do tradycji indiańskiej, co widać w nazwach wszystkich win i wystroju winiarni. Sama nazwa „Anakena” to w języku rdzennych mieszkańców Wyspy Wielkanocnej „ptasie gniazdo”. Na etykietach win znajdziemy m.in. określenia: ONA – nazwa plemienia indiańskiego z południa Chile, i INDO – skrótowe określenie tychże. – Czekaj! O, jest koń! Pokażę ci konia! – wykrzykuje nagle Leandro. – Dawaj, dawaj za mną! Zrobisz fajne zdjęcia!
Rzeczywiście przed zabudowaniami winiarni stoi wielki koń. Jest z żelaza i ma intensywnie czerwoną barwę. Stworzył go chilijski rzeźbiarz Francisco Gazitúa na zamówienie rządu, a zwierzak miał stanąć jako symbol (nie wiem czego) na granicy chilijsko-peruwiańskiej. Nie stanął i właściciele Anakeny go kupili. Koń wygląda imponująco i nosi intrygującą nazwę: „El Bebedor de los Vientos” – połykacz wiatrów. Też nie wiem dlaczego.

Alwa

Wina Anakeny nie trafiają do sieci normalnych sklepów – ich sprzedaż to przywilej restauracji i specjalistycznych butików. Zaczyna się od teoretycznie najprostszych wyrobów z serii INDO, ale ta ich prostota jest dla mnie bardzo skomplikowana, bo samo stwierdzenie, że do ich wyrobu nie używa się beczki – to mało. Dalej idą wina z pojedynczych winnic, a peleton zamyka z klasą ONA – wina dojrzewane najdłużej w beczkach.
Ale przed peletonem jeszcze uciekinier – nieznane dotychczas nikomu z odbiorców – UP Cachapoal Valley – mieszanka wszystkich czerwonych odmian, owoców przebranych niemal grono po gronie. Nie ma jeszcze nazwy, etykiety ani ceny. UP to jedynie skrót od roboczego ultra premium. Jeśli zaś chodzi o nazwę, na razie najwięcej zwolenników w firmie ma Alwa, po indiańsku – „nieskończone”. Ale decyzja jeszcze nie została podjęta. Powstanie tylko 200 skrzynek tego wina – jest dawno zrobione i leżakuje w butelkach.