Kraina na obcasie

Zawsze była w cieniu Toskanii, swej piękniejszej i zamożniejszej siostry.  Ba, w kraju, w którym podział między Północą a Południem zaznaczony jest w sposób bardziej wyrazisty niż gdzie indziej, należała wręcz do innego świata.

Ale powoli Apulia – „obcas” włoskiego „buta” – wychodzi z cienia, odkrywając przed światem wiele swoich niewątpliwych atutów.

Większość z nas uwielbia Włochy. Powodów tego zachwytu jest wiele, wystarczy tylko wspomnieć tamtejszy klimat, zabytki, bajeczne krajobrazy, doskonałą kuchnię wraz z towarzyszącym jej winem, nie zapominając przy tym o muzyce i brzmieniu języka włoskiego. Na dźwięk słowa „Toskania” wielu z nas rozkosznie przymyka oczy, wyobrażając sobie letnie popołudnie spędzane w cieniu cyprysów i w towarzystwie sączonego bez pośpiechu wybornego wina.

Poza Toskanią

Fot. W. GiebutaTyle tylko że w zdecydowanej większości przypadków zawężamy nasze wyobrażenie o Italii do ojczystej ziemi Michała Anioła, wzbogacając je może jeszcze tylko o Rzym i Wenecję, zupełnie ignorując przy tym pozostałe obszary tego niemałego przecież kraju. Wielu zadeklarowanych miłośników Włoch na południe od Rzymu zna jedynie Sycylię. Cała reszta stanowi dla większości białą plamę. A wielka to szkoda, zważywszy, że południe Włoch ma przybyszom wiele do zaoferowania. Warto pamiętać, że ciesząca się niesłabnącą popularnością na całym świecie „włoska kuchnia” i wszystko to, co pod tym szyldem jest podawane, wywodzi się głównie stamtąd.
Kopalnią najwspanialszych przepisów na przyrządzane na rozmaite sposoby spaghetti jest niepozorna i do niedawna zupełnie ignorowana Apulia. Uwielbiane na całym świecie włoskie sery, takie jak mozarella czy burata, w swym najlepszym wydaniu pochodzą właśnie z małych manufaktur od wieków działających w tamtejszych miasteczkach. Nawet dumni Toskańczycy przyznają, że chociaż sery te produkuje się również w innych regionach Włoch, to w wydaniu apulijskim są bezwzględnie najlepsze.
Podobnie ma się sprawa z oliwą. Chociaż wytwarza się ją na terenie całego kraju, apulijska plasuje się w czołówce. Nie na darmo całe połacie regionu zajmują niekiedy nader wiekowe gaje oliwne otoczone charakterystycznymi murkami. Tajemnicą poliszynela jest, że do niedawna oliwa z Apulii transportowana była w cysternach do innych rejonów Włoch, a potem – opatrzona odpowiednią etykietą – sprzedawana jako tamtejsza.
Z winami jest tak samo. Chociaż wina powstające z nero di troia, primitivo czy negroamaro posiadały solidną strukturę, intensywną barwę i bogaty bukiet, przez lata w większości przypadków nie były butelkowane i – bezimienne – opuszczały rodzimą ziemię, by uszlachetniać wina z innych regionów Włoch, a czasami nawet spoza ich granic.

Raj koneserów

Na szczęście te czasy mamy już za sobą i Apulia z dużym zaangażowaniem rozpoczęła promowanie na świecie zarówno siebie, jak i swoich doskonałych jakościowo produktów. Liczne konsorcja skupiają wytwórców lokalnych specjalności, do których – oprócz wina i oliwy – zaliczyć można jeszcze świetne makarony z małych wytwórni, wspomniane już sery oraz, i tu ciekawostka, rewelacyjne słodycze powstające w manufakturze Mucci Giovanni w pobliżu Trani.
Tutejsze smakołyki znaleźć można w specjalistycznych sklepach we Włoszech oraz w Szwajcarii, Portugalii, Niemczech, Grecji, Japonii i na Litwie. Z całą pewnością opłaca się nabyć te cudeńka w sklepiku mieszczącym się przy manufakturze, ponieważ – gdy już opuszczą progi swojej apulijskiej ojczyzny – mają wysokie ceny. Ale też surowce stosowane do ich wyrobu są najlepszego gatunku: oblewane belgijską czekoladą orzechy pochodzą tylko i wyłącznie z Piemontu, ziarno kakaowe sprowadzane jest z Wenezueli, a najlepsze migdały – naturalnie z Sycylii. Gdy zwiedzaliśmy tę krainę słodyczy nie bez dumy poinformowano nas, że takie olbrzymie migdały oblewane białą czekoladą z dodatkiem olejku cytrynowego i glazurowane (im większy migdał, tym wartościowszy) zostaną podarowane na urodziny królowej Elżbiecie II. Nie wiemy, czy tak się stało, ale po spróbowaniu jesteśmy przekonani, że nie wzgardziłaby takim prezentem.

 

Fot. W. Giebuta

Kiedy w końcu uda się nam przebrnąć przez wąskie uliczki Andrii gęsto okraszone zaparkowanymi dosłownie wszędzie niewielkimi, często poobijanymi włoskimi samochodami i pozostawić gdzieś nasz środek transportu, spokojnym spacerkiem możemy się udać do mieszczącej się przy via La Corte 16 trattorii Pisani 33, w której zaoferują nam wyśmienite, prawdziwie południowowłoskie dania oraz nader szeroki wybór win.

 

Fot. W. Giebuta

Winiarska wizytówka Apulii – nero di troia. Nie zdziwmy się, kiedy zamówione przez nas w lokalnej trattorii vino(wł.) wino.. di casa będzie prawie czarne…

 

Fot. W. Giebuta

Doskonała gatunkowo mozarella wcale nie musi występować w postaci tradycyjnej, znanej na całym świecie kulki. Świnka – czemu nie?

 

Fot. W. Giebuta

Świeżo zrobiona burata w pełnej krasie – serowa sakiewka wypełniona mieszanka świeżej śmietanki i strzępków sera mozarella.

 

Fot. W. Giebuta

Powstająca w Apulii oliwa stanowi 45% całej krajowej produkcji. Widoczna na zdjęciu Del Console otrzymywana jest z lokalnej odmiany oliwek – coratina. W mieszczącym się przy olejarni w Corato sklepiku kupić można oliwę filtrwaną lub nie, a także aromatyzowaną o smaku czosnku, bazylii, cebuli, trufli, rozmaynu, oregano czy kopru włoskiego.

 

Fot. W. Giebuta

Nie dajmy się zwieść, to zielone nie jest zwojem tkaniny w groszkowym kolorze, ale ciastem z dodatkiem szpinaku. Powstanie z niego doskonały rzemieślniczy makaron o wdzięcznej nazwie foglie d’ulivo con spinaci, jako że jego forma przypominać będzie kszałtem i kolorem liście drzewek oliwnych.

 

O enuturystyce w regionie czytaj na: Na pograniczu kultur