Lokalnie czy globalnie

Im więcej win próbowaliśmy, tym siedzący naprzeciw mnie Włoch coraz bardziej się krzywił i pod nosem, po cichu, wzywał na pomoc kolejne Madonny

Byliśmy już w trzeciej winiarni w węgierskim Villány, coraz bardziej zmęczeni gigantyczną ilością słodkich tanin o mocno konfiturowej stylistyce.

Jednak w pewnej chwili Pierpaolo się rozchmurzył i miast Madonny zaczął z zadowoleniem bełkotać pod nosem coś o swojej matce. W kieliszkach bowiem znalazł się kékfrankos, o strukturze dużo bardziej wyważonej, z przyjemnymi, pełnymi, ale nie tak bardzo dominującymi taninami, ale przede wszystkim z porządną kwasowością, której bardzo brakowało wszystkim poprzednim winom: cabernetom, merlotom i syrahom.
– Takie wina powinno się tu robić! – w podnieceniu komentował Włoch. – Z lokalnych odmian, a nie ze zglobalizowanych francuskich winogron. Wtedy dopiero zrozumie się harmonię miejsca i wina, wtedy winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) przemówi do nas czystym głosem.

Wszystko to miało miejsce pod koniec kwietnia, kiedy to w węgierskim Pecsu uczestniczyłem w drugiej edycji konkursu pod nazwą „Portugieser du Monde”. Polegał on na ocenianiu około sześćdziesięciu portugieserów z kilku krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Organizator konkursu, węgierski dziennikarz Zoltan Győrffy, jest wielkim admiratorem tej odmiany i swoją życiową misją uczynił popularyzowanie jej w świecie.  
Nikt nie wie, dlaczego nazywa się ona portugieser, bo w samej Portugalii jej nie uświadczysz. Jest typową odmianą Europy Środkowo-Wschodniej: Austrii, Węgier, Niemiec, Słowacji i krajów byłej Jugosławii. Dotychczas znana była z dość lekkich czerwonych win w stylu francuskiego beaujolais, ale niektóre próbki zaprezentowane w konkursie udowodniły, że jak się winiarz porządnie przyłoży, to wyciśnie z niej całkiem porządne wino.

Jeżeli iść tropem zatroskanego Pierpaolo i poszukiwać lokalności w odmianach winogron, to na pierwszy plan wysuwa mi się jednak kékfrankos vel blaufränkischaustriacka odmiana czerwonych winogron, uprawiana głównie ... (...). Jest znacznie lepiej zbudowany niż portugieser, a w warstwie smakowej posiada urzekającą nutę węgierskiej papryki, przez co trudno go pomylić z czymkolwiek innym. Wspomniany kékfrankos – którym tak bardzo zachwycił się Włoch – produkowany przez winiarnię Vylyan był w zgodnej opinii sędziów najlepszym winem spośród zaprezentowanych nam w trakcie konkursu i po nim.

A czy wiecie Państwo, że najchętniej kupowanym odmianowym winem w Polsce jest kadarkaodmiana czerwonych winogron uprawianych głównie w Europie ... (...)? Wcale nie cabernet sauvignonfrancuska, klasyczna, najbardziej rozpowszechniona i popular... (...), merlotjedna z bardziej rozpowszechnionych i popularnych czerwonych... (...) czy syrah, tylko poczciwa swojska kadarka, pochodząca z Węgier, choć tak naprawdę dzisiaj produkowana głównie w Bułgarii. Bułgarzy nazywają ją gamza, ale na polskim rynku używają głównie nazwy kadarka, bo przecież każdy Polak ją zna, a kto by tam słyszał o gamzie.

No i jest jeszcze zweigelt, stworzony w 1922 roku w austriackim laboratorium doktora Frantza Zweigelta z połączenia sankt laurenta z blaufränkischem właśnie. Zweigelt dopełnia naszą środkowoeuropejską „czerwonowinną” czołówkę. Daje aromatyczne wina, z wyraźną wiśniową nutą, dobrze znoszące dojrzewanie w beczce.

Czy rację ma Włoch, że sens mają wina robione z lokalnych odmian? Czy raczej więcej sensu jest w przeszukiwaniu krajów i regionów w poszukiwaniu najlepszego caberneta czy merlota? Jaka jest winiarska prawda?

Znany filozof ksiądz Józef Tischner dawno już temu stwierdził, że prawdy są trzy. Myślę, że odnosiło się to również do wina. A jakie to są prawdy, to już musicie poszukać w wypowiedziach profesora Tischnera.