Mała, czerwona rewolucja

Coraz więcej mówi się ostatnio o małym rosso di montalcino w opozycji do wielkiego brunello di montalcino. Pozycja tego pierwszego wśród win z Toskanii zaczyna wyraźnie rosnąć, choć pozycja tego drugiego nie wydaje się ciągle zagrożona. Przekonaliśmy się o tym podczas degustacji obu win w hotelu Pod Różą.

Winom rosso di montalcino nigdy się specjalnie historycznie nie wiodło, podobnie jak sąsiedniemu rosso do montepulcianowłoska odmiana czerwonych winogron uprawianych głównie w ... (...). Oba były uważane za gorszych i mniejszych braci słynnych brunello i vino(wł.) wino.. nobile di montepulciano. Wielu uważało, że robi się je z owoców słabszych jakościowo, zbieranych z młodszych krzewów, oraz że powstają, by winiarze mieli czym handlować w oczekiwaniu na wina główne. Niektórzy wręcz traktowali je jak „odpad”. Tymczasem o rosso di montalcino jest ostatnio coraz głośniej. Tydzień temu specjalista od win włoskich Antonio Galloni opublikował specjalny post o rosso di montalcino, w którym wyraźnie zasugerował wzrost jego jakości oraz sporządził listę najlepszych win z tej apelacji, którym warto się przyjrzeć. Szczególnie, iż niektóre z nich kosztują na półce sklepowej we Włoszech ponad dwadzieścia euro, a więc zajmują pozycję cenową zarezerwowaną do niedawna dla samego brunello! Na trzecim miejscu jego listy znalazła się słynna rodzinna firma Capanna.

Jej przedstawiciel, Daniel Marconi, zjawił się 9 października osobiście w krakowskim hotelu Pod Różą, by poprowadzić degustację. Smakowaliśmy zatem zrazu rosso di montalcino (2017), potem „zwykłe” brunello (2014) oraz jego wersję riserva  (wł.) rezerwa; określenie odnoszące się do win... (2013). Na koniec zaś Vinoteka 13 pokazała riservę z… 2007 roku ze swoich zapasów, czym zaskoczyła nawet prowadzącego, bo tak starych flaszek nie ma już nawet w piwnicach Capanny. Było pysznie, fajnie i nastrojowo, do czego przyczyniły się rzecz jasna oldskulowe wina. Oldskulowe, bowiem w Capannie wszystko robi się tradycyjnie. Dziewięćdziesiąt procent aktywności wytwórni to praca w winogradach, reszta w piwnicy, w której trudno szukać małych beczek. Wszystko dojrzewa w wielkich botti grande, jak za dawnych czasów. I może tak powinno być…