Między Manhattanem a Niagarą

artykuł ukazał się w wersji drukowanej w „CW” nr 93, czerwiec – lipiec 2018

portret Konstantina Franka
dr Konstantin Frank | fot. archiwum Dr. Frank Wines

Za każdym razem, gdy organizuję wyjazd enoturystyczny do Nowego Jorku, spotykam się z taką samą reakcją. Wszyscy pytają: „To tam się robi winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...)?”. Oczywiście, że tak! I to od bardzo dawna. Pierwsze winnice w dolinie rzeki Hudson zakładali już w XVII wieku Holendrzy. Oczywiście wtedy były to proste stołowe wina z mniej szlachetnych odmian. W okresie prohibicji zrobiły sporą karierę jako wina „koszerne” i „mszalne”. Ale prawdziwy rozwój miał dopiero nastąpić.

Wino i opera w NY — tego trzeba spróbować.

Dzisiaj w całym stanie Nowy Jork mamy niemal tysiąc winnic. Ciągną się one od położonej o rzut hot dogiem od Manhattanu Long Island aż po Niagarę i położone na kanadyjskiej granicy jezioro Erie. Większość z nich produkuje zatrważające ilości soku oraz bardzo przeciętnych win ze znacznie mniej szlachetnej Vitis labruscajeden z najpopularniejszych i najbardziej rozpowszechnionych... (...). Areał ponad 100 tysięcy hektarów plasuje stan Nowy Jork jako trzeci, po Kalifornii i Waszyngtonie, najbardziej winiarski region w Stanach Zjednoczonych. Tylko niewielki procent całej tej produkcji stanowią godne uwagi wina ze szlachetnych odmian. Wina jakościowe pojawiły się tu stosunkowo niedawno, bo dopiero po drugiej wojnie światowej. A stało się tak za sprawą skromnego emigranta z Europy Wschodniej.

Przypadek czy zrządzenie losu

infografika @ Czas Wina | zobacz powiększenie
Historia Konstantina Franka mogłaby z powodzeniem posłużyć za kanwę niejednej z powieści Jeffreya Archera. Urodził się jeszcze w czasach carskich w Odessie. Skończył tam wyższą szkołę rolniczą, a nawet obronił na niej doktorat, którego tematem była uprawa winorośli szlachetnej w chłodniejszym klimacie. Po wojnie spędził kilka lat w Gruzji, by ostatecznie w 1951 roku stanąć na amerykańskiej ziemi. Konstantin znał aż dziewięć języków, żadnym z nich nie był jednak angielski. Bez jego znajomości przez pierwsze dwa lata pracował na zmywaku w nowojorskich restauracjach. Gdy udało mu się odłożyć nieco pieniędzy, wraz z rodziną przeprowadził się w głąb stanu, do położonego w krainie jezior miasteczka Geneva. Tam – już bardziej świadomie – zatrudnił się w stacji doświadczalnej jednego z uniwersytetów. Początkowo jako portier i sprzątacz. Po kilku miesiącach ktoś zauważył jego zainteresowanie uprawą roślin i od słowa do słowa w ciągu kilkunastu kolejnych dni dr Konstantin Frank został konsultantem Gold Seal Winery – sporego producenta soków i stołowych win.

Korzystając ze swojego europejskiego doświadczenia, Frank zaczął przekonywać lokalnych winogrodników, że w tutejszym klimacie także można uprawiać szlachetną winoroślVitis vinifera.. i tworzyć z niej wina wysokiej klasy. W 1958 roku kupił działkę po zachodniej stronie jeziora Keuka i założył własną plantację obsadzając ją viniferą. Cztery lata później zadebiutował swoim pierwszym winem, a było to nie byle co, tylko rieslingbiała odmiana winogron uważana za jedną z najlepszych i n... trockenbeerenauslese z najprawdziwszych botrytyzowanych winogron! Całe swoje dalsze życie poświęcił Konstantin Frank uczeniu i nakłanianiu innych do pracy nad winami najwyższej jakości. Przez kolejne lata zapaleniec o duszy naukowca i rolnika jednocześnie obsadził swoje winnice kilkudziesięcioma europejskim odmianami, z których wiele rodziło i rodzi nadal doskonałe owoce.

Palczaste Jeziora

Region Finger Lakes wziął swoją nazwę od pięciu wąskich i długich jezior, które układają się na mapie niczym palce jednej ręki. Polodowcowe akweny są niezwykle głębokie. W największym z nich, jeziorze Seneca, marynarka Stanów Zjednoczonych ma poligon doświadczalny, gdzie testowane są skafandry głębinowe i batyskafy zanurzające się na głębokość niemal 190 metrów. Owym jeziorom zawdzięczamy nie tylko nazwę apelacji i malownicze krajobrazy, ale to, co najistotniejsze w uprawie winorośli, czyli specyficzny klimat. Nagrzewana podczas ciepłego słonecznego lata woda oddaje później ciepło, przedłużając tutejszą jesień o kilka tygodni w stosunku do innych obszarów. Ten specyficzny mikroklimat pozwala na uprawę coraz szerszej palety jakościowych odmian.

widok na winnice
widok na winnice | fot. archiwum Dr. Frank Wines | zobacz powiększenie

Szczepem, który od kilkunastu lat udaje się tu znakomicie, dając coraz lepsze i ciekawsze wina, jest riesling. Możemy go dziś spotkać praktycznie w każdej winnicy. W różnych siedliskach otrzymuje się z niego szerokie spektrum win: od klasycznych naftowo-trawiastych przykładów, przez alzackie w stylu i dojrzewające w beczkach, na winach musujących, słodkich i lodowych kończąc.

Zobacz hasło „Konstantin Frank” w ABC Wina – bezpłatnym internetowym słowniku winiarskim.

Oprócz wspominanej wcześniej winnicy założonej przez Konstantina Franka warto tu odwiedzić położoną nad samym jeziorem Seneca winnicę Fox Run. W 1994 roku kupił ją przybyły z Kalifornii (sic!) Scott Osborn. Na swoich 50 akrach wraz z rodziną uprawia winogrona, które dają fantastycznego rieslinga, doskonałe chardonnayfrancuska odmian białych winogron, jedna z najbardziej rozp... (...), cabernet francczerwona odmiana winogron, jedna z bardziej rozpowszechniony... (...) i niezwykle interesującego lembergera, czyli kékfrankosa, który przypomina najlepsze czerwone wina z Egeru i znad Balatonu. Zresztą, gdy siedzi się na tarasie ponad stuletniej stodoły, przerobionej dziś na restaurację i sale degustacyjne, można się troszkę poczuć jak w Badacsonyregion winiarski w zachodnich Węgrzech, leżący nad półn... (...).

Każdorazowe odwiedziny w lokalnych winiarniach napawają mnie optymizmem. Obserwuję, jak rozwijają się tutejsze przedsięwzięcia, jak podnosi się jakość wina. Jednocześnie znam historię enologów, którzy zakładali te winnice od zera. Zmieniali lokalizacje w poszukiwaniu idealnych siedlisk. Najpierw sadzili labruskę, potem nieśmiało próbowali robić coś z hybryd, aby ostatecznie dojść do win z najszlachetniejszych odmian. Dzisiaj mogą śmiało konkurować z resztą świata. Czyż podobnie nie jest i nie będzie kiedyś z polskimi winami…?