Miś jako metafora

Czy nie zdarzyło się Wam mieć zdjęcia z misiem? I to niekoniecznie w Zakopanem…

 

A miś też nie był zwykłym misiem – tylko metaforą, jak to nie tylko u Barei bywało. Bo motyw misia jest bardzo nośny: „Wpadł na Arabów paru. Zrobili mu zdjęcie z misiem za 140 dolarów. A jeśli chcą Państwo wiedzieć, to informacją służę – w Tunisie nie ma niedźwiedzi, za to Araby są duże – jak śpiewa Artur Andrus w pouczającej „Balladzie dziadowskiej o zakładowej wycieczce do Tunezji”.

Bo chyba w każdym z nas jest potrzeba bycia oszukiwanym. Przynajmniej przez chwilę, żeby było przyjemniej, a rzeczywistość wydawała się przyjazna.

Zwyczajowe pytania kupującego: „Czy ten ser jest świeży? A ciasto dzisiejsze? Chusta z prawdziwej wełny? Autentyczny antyk? Winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) dobre?” – testujemy sprzedawców pochylając się nad wszystkimi ladami i kontuarami świata. Każde z tych pytań, jak zauważyliście zapewne, ma w sobie zawartą odpowiedź. Zbudowaną (za naszą zgodą) na naszej naiwności. A po co to ułatwienie? Żeby jak najbardziej oddalić w czasie ryzyko braku satysfakcji.

Bo – oczywiście – może się zdarzyć po kilku godzinach, że nabiał zacznie cuchnąć, wypiek objawi starą pleśń, z chusty wyjdą kłaczki z waty, domniemany zabytek ujawni kitajskie pochodzenie a wino będzie dobre, i owszem, lecz do udrożniania zardzewiałych rur. Lecz szczęścia kilku złudnych godzin nikt nam nie odbierze, nieprawdaż?…

Lecz warto pamiętać – na tym metaforycznym, a dość – z reguły – kosztownym, zdjęciu z misiem występujemy często nie na własne życzenie. Więc może czasem, zamiast ulotnej satysfakcji, warto dojść swoich praw? Wrócić do sklepu, zażądać może gorzej wyglądającego sera, ale za to świeżego, wybrać chustę mniej wzorzystą, za to autentyczną, wino wymienić, i sprawdzić ponownie, z zastrzeżeniem powrotu.

Przez te zabiegi miś z pewnością straci na urodzie, a nasza satysfakcja będzie mniej ekstatyczna – ale za to rozciągnie się w czasie, i nie przeminie jak sen złoty.

Lecz raz na ile warto mieć zdjęcie z misiem naszej naiwności. Przestrzegam jednak przed zbyt licznymi sesjami.