Mołdawia. Kraj czarnoziemu i wina

Projekt Małopolskiej Izby Rolniczej „Po naukę i doświadczenia w zakresie produkcji wina do Mołdawii”

W czerwcu pisaliśmy o programie dla pasjonatów marzących o założeniu własnej winnicy oraz winiarzy pragnących zdobyć cenne doświadczenie. W ramach projektu Małopolskiej Izby Rolniczej „Po naukę i doświadczenia w zakresie produkcji wina do Mołdawii” w wyjeździe studyjnym wzięło udział 30 osób.

Tutaj można pobrać i przeczytać sprawozdanie z wyjazdu. Poniżej publikujemy fragment tego tekstu autorstwa Henryka Dankowiakowskiego.

Kraj o czystym powietrzu i wodzie niedotknięty piętnem industrializacji. Kraj nazywany za czasów carskich „ogrodem Rosji”, a za czasów Związku Radzieckiego „spichlerzem ZSRR”. Kraj o powierzchni równej Belgii, który zamieszkuje 3,5 mln obywateli, z czego milion przebywa na czasowej emigracji. Kraj, którego historia związana jest nierozerwalnie z Rumunią i Rosją, dotknięty rokoszem Naddniestrza, gdzie mieszka pół miliona Mołdawian czujących się bardziej Rosjanami.

I któremu można zazdrościć wysokiej jakości gleb oraz produkcji wina. Nasze pierwsze wrażenie: widziane przez okna samolotu spalona ziemia i spalone ścierniska. Myliliśmy je z kolorem czarnoziemu, którego pokłady sięgają często 1,5 m. To bogactwo, które nie jest w pełni wykorzystane.

A przecież historia produkcji wina w Mołdawii sięga 2000 lat wstecz. Obszary Mołdawii oraz Iranu były prekursorami wina na świecie. Jednak rozpad ZSRR i przemiany społeczne, których skutkiem było ze-rwanie wszelkich więzi gospodarczych, spowodowały głęboką zapaść gospodarki. Dzisiaj Mołdawia poszukuje dróg rozwoju poprzez kontakty z UE i USA. Budzi się do życia według wzorców demokracji europejskiej, ma przed sobą szereg reform, które pozwolą wykorzystać jej winiarski potencjał: glebę, klimat i historię.

Czym winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) jest, czym może być, czym było – Mołdawianie opowiadali z dużą dozą dumy i znawstwa. Mówili: to nie jest napój, to coś więcej, to filozofia życia, której celem jest więź ze środowiskiem i ludźmi. Mający własne winnice uczestnicy wyjazdu doskonale rozumieli ten punkt widzenia.

 

Pobierz cały tekst

 

Tekst H. Dankowiakowskiego nie jest tekstem redakcyjnym „Czasu Wina”. Odpowiedzialność za treść ponosi Autor. Tekst dostarczyła Małopolska Izba Rolnicza.