Mr Wańczyk z Wańczykówki

 

Stanowczy, ale niesamowicie ciepły i gościnny. Podobny do gospodarza, który na spokojnej dolnośląskiej wsi przy zabytkowym klasztorze już od paru ładnych lat trudni się serowarstwem i czerpie z tego sporą przyjemność.

 

Fot. www.serypolskie.plTen produkowany z niepasteryzowanego (a więc surowego) krowiego mleka dojrzewa 6 miesięcy. Dzięki temu osiąga przyjemną dla oka żółć przechodzącą w opalizujący bursztyn. Elastyczny. Łączy w sobie słodycz i słoność, gorycz i kwaskowatość. Pełnię smaków rozwija dopiero pod koniec. Jest w nim jakaś niedookreślona pikantność, którą ciężko ująć słowami. Trzeba spróbować. Smak ciężko zapomnieć, bo gdziekolwiek by go nie zjeść, staną nam przed oczyma soczyście zielone polskie łąki i poczciwe, acz udręczone plagą much krasule.  Idealnie wpisuje się w wyobrażenie o serze żółtym zaszczepione przez barwne ilustracje ze szkolnych elementarzy. W zapachu siano, obora i szpital, czy raczej powiatowa przychodnia, w której poczekalni czekają prości ludzie w ubraniu z pola i obuwiu pokrytym pojedynczymi źdźbełkami. Dobrze sprawdzi się na kanapce, ale marnotrawstwem byłoby wykorzystywać go wyłącznie w tym celu. Ten typ sera wraca prosto z pola i zaprasza Cię do domu, zgrabiałą ręką zdejmuje kapelusz i wskazuje honorowe, choć niekoniecznie wygodne miejsce pośrodku izby. Pyta o zdrowie, wykazuje zainteresowanie, ale o sobie nie mówi zbyt dużo, nie snuje rozwlekłych historii, nie opowiada o dalekich krajach. Dopiero przy alkoholu otwiera się i mówi nieco więcej o tym, co się w świecie dzieje. Ale najlepiej żeby było to rzeczowy, chłopski zweigelt, w przypadku piwa koniecznie koźlak, chociaż można zaryzykować też z pszenicznym. Sylwester Wańczyk, który jest sera tego producentem i imiennikiem, swoje serowarskie szlify zdobywał w Niemczech. Daniel Sokołowski, inny znakomity serowar z Dolnego Śląska mówi, że Wańczyk w stu procentach wykorzystał to, czego nauczył się w Niemczech – nie tylko liznął technologii, tego całego serowego know-how, ale również przesiąkł przysłowiowym niemieckim zamiłowaniem do porządku, jego sery są gładziutkie i równe, jak od cyrkla. Ale symetryczna forma skrywa solidny, niepokorny ser, którego zachodni sąsiedzi mogliby nam pozazdrości.

Gdzie kupić:
Gospodarstwo Wańczykówka, ul. św. Anny 9, Krzeszów, województwo dolnośląskie (354 km, czyli trzy i pół godziny jazdy z Krakowa)