Na oczach naszych

Było to w sześć lat po upadku apartheidu, kiedy stanąłem po raz pierwszy na południu Czarnego Lądu. I choć prezydent de Klerk już wcześniej zaczął wymuszone sytuacją wewnętrzną i zewnętrzną reformy, dawało się odczuć, że w kraju panuje napięcie.

Społeczności różnych ras żyły osobno, wielu białych już wyjechało, wielu miało taki zamiar, nie widząc dla siebie perspektyw w politycznie nowym kraju. Czarni zachłystywali się wywalczoną właśnie wolnością, choć wiedzieli, że w dużym stopniu są zależni gospodarczo od białych. Trwał festiwal wolności – przybywało oficjalnych języków i do dobrego tonu należało, by każdy mówił we własnym. Podobnie jak kiedyś istniały całe obszary wokół miast, do których Biali z zasady się nie udawali, tak teraz przenosili się na przedmieścia, centra pozostawiając ludności czarnej.

Fot. Michał BardelW winiarniach zdecydowaną większość stanowili czarnoskórzy obywatele. Ale w sposób taki jak kiedyś – wykonywali najprostsze czynności. Wiele wytwórni było zupełnie niezmechanizowanych, nawet etykiety przyklejano ręcznie. Nie opłacało się kupować maszyn, kiedy praca ludzi była tańsza.

Ostatni mój pobyt – zupełnie świeży, tuż przed ostatnimi Mistrzostwami Świata – pokazał mi zupełnie inne oblicze kraju. Winiarnie dalej były pełne czarnoskórych pracowników, ale ich rola była często już zupełnie inna. Wytwórnie technologicznie osiągnęły poziom australijsko-kalifornijski, a czarnoskórzy pełnili w nich wiele odpowiedzialnych funkcji. W restauracjach było wielu czarnych kelnerów, podobnie jak gości. Do łask wrócił afrikaans – okazał się być już nie znienawidzonym językiem białej mniejszości, ale najpraktyczniejszym środkiem komunikacji wszystkich.
– Wszyscy twierdzili, że na to trzeba wielu pokoleń, trzeba czasu. Tymczasem to wszystko dzieje się na naszych oczach. Błyskawicznie stajemy się jednym Tęczowym Narodem – mówił mi Dewalt Heyns, winemaker(ang.) twórca, kreator wina.Termin szeroko określający os... (...) z mojej ulubionej winiarni Saronsberg z Tulbagh. Cóż – i mnie się tak zdaje.