Niemal o wszystkim z wyjątkiem winogron

Peter Mayle pracował kiedyś w reklamie. Poznał wówczas Ridleya Scotta. Kontakty tej dwójki nie były za bardzo ożywione – ot, jakieś przypadkowe spotkanie spowodowane tym samym obszarem działalności.

Po latach jednak ta dawna, wspólna płaszczyzna zyskała nowe znaczenie. Wzmianka o winie garażowym Le Pin z Pomerol (a ściśle biorąc, o jego horrendalnych cenach) wywołała zainteresowanie twórcy Gladiatora. Mimo że kręcił on wówczas Królestwo niebieskie, odnalazł żyjącego w Prowansji Petera Mayle’a, dołączył do nich scenarzysta Marc Klein – i razem wymyślili, że czas napisać dobrą do sfilmowania powieść o Prowansji – jako o miejscu, za którego słonecznym urokiem tęsknią cierpiący w chłodzie mieszkańcy Północy.

Fot. Imperial CinepixNajsłynniejszy współczesny eskapista (jak nazywa się czasem Petera Mayle’a) miał w ręku wszelkie narzędzia niezbędne do tego, by przedstawić podobną sytuację życiową: na własne życzenie opuścił dżdżysty Londyn, by na własnej skórze poznać rozkosze i zaskoczenia (zamiast słońca lodowaty mistral, który swoim przyprawiającym o szaleństwo wpływem przywodzi na myśl nieco polski wiatr halny) niosące ze sobą życie w wiejskiej okolicy Luberon, w Prowansji właśnie. Peter Mayle udostępnił własny świat bohaterowi książki. Max Skinner – na skutek różnorakich okoliczności – opuszcza londyńskie City i odkrywa nagle, że z początkującego rekina finansjery przemienia się w spadkobiercę château wraz z winnicą, której plony przypominają – po przetworzeniu – nie winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...), a raczej kocie siki(koci mocz; ang. – cat’s pee) – wyrażenie degustacyjn... (...) (jak komentuje je jeden z bohaterów).

Czytelnik powieści Petera Mayle’a bez trudu odnajduje w Dobrym roku miejsca znane z autobiograficznych książek pisarza: mrukliwy dzierżawca, kuskus, który gotuje jego żona, piękno świata, w którym nikt się nigdzie nie spieszy, a w zamian za to pozwala w pełni smakować każdą przeżywaną chwilę. Uroda życia to przede wszystkim rozkosz wspólnego ucztowania, picia wina, pastisu (z jego mnóstwem rodzajów) oraz marc – wódki z wytłoków winogronowych z Prowansji.

I wszystko smakuje inaczej niż w miejscu, z którego pochodzi konsument.

Prowansja Mayle’a i Scotta to arkadia, kraina, do której tęskni każdy z nas, ciężko pracujących w biurowcach i mrocznych kamienicach. Esencją takiego miejsca jest wino, tajemnicze Le Coin Perdu (miejsce zapomniane przez Boga), o którym mówią wszyscy w okolicy Luberon, a które w końcu ujawni się w całej swej garażowej doskonałości.

O tym jednak można się przekonać, tylko czytając książkę Petera Mayle’a lub oglądając Dobry rok Ridleya Scotta. Dla jednych będzie to opowieść o tym, że dobre wino jest lepsze niż złe, a spokojne życie przyjemniejsze niż nerwowe – dla innych zaś początek fascynującej przygody z winami i wszystkim, co wiąże się z ich piciem – począwszy od właściwie dobranego jedzenia, a skończywszy na odpowiednio wybranym ku temu towarzystwie. Bo Dobry rok to opowieść przede wszystkim o urodzie życia.