Ostatnie prosecco hrabiego Ancillotto

tekst ukazał się w „CW” nr 95, październik – listopad 2018| kup ten numer | prenumerata | e-wydanie

Reżyser i scenarzysta Antonio Padovan chyba nie oglądał Misia, ponieważ zatytułował swój film trochę inaczej: „Dopóki jest prosecco, dopóty jest nadzieja” (dosłowne tłumaczenie włoskiego tytułu). Godząc jedno z drugim, można powiedzieć, że wyszło pół żartem, pół serio.

Więcej o książkach i filmach znajdziesz w dziale Rekomendacje.

Oto kryminałek w sztafażu pięknych wzgórz i malowniczych wiosek wokół Conegliano i Valdobbiadene, matecznika prosecco. Tytułowy hrabia słynie z produkcji świetnej jakości musującego wina, ale już w pierwszych scenach wychyla swoją ostatnią butelkę, a my zostajemy z zagadką do rozwikłania. Rolę głównego bohatera przejmuje odrobinę niezdarny, ale bystry oficer policji Stucky. Sprawa okazuje się coraz bardziej zagmatwana i poważna, jakby wbrew lekkiej oprawie obrazu i pocztówkowych widoczków na nim. Dla nas ważne jest, że zarówno prosecco, jak i nadziei w nim nie brakuje. A piwnice oraz przeszłość hrabiego kryją tajemnice godne prawdziwego kina przygodowo-wakacyjnego starej szkoły. Stucky w swoim adekwatnie znoszonym golfiku napotka menażerię postaci, które na zmianę będą mu pomagać i gmatwać w śledztwie oraz życiu prywatnym. Tropu jednak nie zgubi, a nawet przebierze się, po namowach życzliwych mu osób, w coś bardziej odpowiedniego. Że niby wszystko to już gdzieś było? Prawda, ale nigdy już nie będzie takiego prosecco jak od hrabiego Ancillotto.

 

fot. filmweb.pl
fot. filmweb.pl

Ostatnie prosecco hrabiego Ancillotto
Reż. Antonio Padovan, 2017