Perła w koronie. Grattamacco 2009

Twórcy niewielkiej winiarni Grattamacco należeli do pionierów w Bolgherimiasteczko oraz niewielki nadmorski obszar i gmina w środko.... Nie było tu jeszcze żadnej apelacji, a we Włoszech trwała właśnie „wojna na górze” o przyszłość tego toskańskiego obszaru.

I choć pod koniec lat 90. winiarnia przeszła we władanie nowych gospodarzy, ci ani myśleli cokolwiek zmieniać w filozofii wytwarzania kultowego już wówczas Grattamacco. Nie musieli – winiarnia stał się perłą w koronie ich posiadłości.

Moje tegoroczne spotkanie z Grattamacco było już drugim lub trzecim z kolei, ale tym razem w nieco innych okolicznościach. Kiedy w lutym umówiłem wizytę w słynnej wytwórni Poggio di Sotto w Montalcino, poprosiłem właścicieli o pokazanie również i butelkityp butelek o różnym kształcie, pojemności i kolorze, pr... tego wina. Do Bolgheri, skąd pochodzi Grattamacco, było za daleko, więc umówiliśmy się na degustację tutaj. A dlaczego okoliczności były nowe? Bo posiadłości Castello ColleMassari (w apelacji Montecucco), Podere di Sotto (Brunello i Rosso di Montalcino) oraz Podere Grattamacco należą dziś do gwiazdorskiej grupy winiarskiej ColleMassari. W dodatku wszystkie obsługuje ten sam nowy młody winemaker(ang.) twórca, kreator wina.Termin szeroko określający os... (...) – Luca Marrone, którego poznałem dopiero rok temu, bo zadomowił się tu nie tak dawno. Doradza mu Maurizio Castelli, wielki specjalista, który kiedyś wraz z Tiborem Gálem i Andrérzadka odmiana czerwonych winogron uprawianych tylko w Czech... (...) Tchelistcheffem zakładał m.in. winnice dla Antinorich na Węgrzech (Tűzkő). Dlatego z Maurizio dla zabawy witamy się zawsze słowami: „Jó napot kívánok!” (Dzień dobry!), bo tyle z grubsza obaj rozumiemy po węgiersku.

Fot. Wojciech GogolińskiPod względem kupażu Grattamacco nie jest odkryciem – win o podobnym składzie jest w Toskanii dziś cała masa, bo wielu wydaje się tutaj, że fajnie jest po prostu pomieszać odmiany bordoskie z własnym sangiovesewłoska odmiana czerwonych winogron.Jest to jedna z najważn... (...). Że będzie i światowo, i lokalnie jednocześnie, czyli „supertoskańsko”, nowocześnie i „mainstreamowo”. Ale rzeczy najprostsze mają się czasami dokładnie odwrotnie do założeń. I nie trzeba się rozwodzić nad siedliskiem, jakością owoców i przyjętą filozofią produkcji. Do tego trzeba dorosnąć, trzymać się przyjętych zasad, ale również elastycznie reagować na to, co się dzieje w winnicy, na warunki pogodowe i niemal codziennie sprawdzać, jak dojrzewają wina. W Poggio Grattamacco, leżącym około 10 kilometrów od miasteczka Bolgheri, doprowadzono to do takiej perfekcji, że wydajność czasem spada poniżej 20 hektolitrów z hektara. To niemal dwa razy mniej niż przewiduje apelacjakontrolowana nazwa pochodzenia.. słodkiego, botrytyzowanego sauternes’a! Istny kosmos! W dodatku, choć robi się tu kilka win, o ich przeznaczeniu na różne etykiety nie decyduje się od razu – pozwala im się nieco dojrzeć, a później bacznie obserwuje przebieg starzenia w beczkach, z wolna wybierając zawartość tych absolutnie perfekcyjnych. Dlatego też coroczny kupaż różni się nieco procentową zawartością poszczególnych odmian, ale ogólną zasadą jest, że wchodzi doń około 60 procent cabernet sauvignonfrancuska, klasyczna, najbardziej rozpowszechniona i popular... (...) i po 20 procent merlota oraz sangiovese.

Gdybyśmy kopali ropę na Bliskim Wschodzie, nafciarze powiedzieliby o konsystencji Grattamacco 2009 krótko: „Mamy! Trafiliśmy na olej”. Bo winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) jest niemal tak samo gęste i skoncentrowane, ale i powłóczyste oraz aksamitne. Zostaje w ustach tak długo, że przepłukanie ich wodą (jeśli komuś chodzą po głowie takie bezeceństwa) na niewiele się zdaje. Wszystko zaś opiera się na mocnym, betonowym słupie kwasowości. To pociąga za sobą zniewalająco skontrowane, mocne aromaty syropowo-likierowo-wiśniowe, z nutami zielonymi, ale nie łodygowymi, tylko – jak mi się przynajmniej zdawało – kwiecistej łąki w słońcu.

Ale dość z poezją – skojarzenia snuć by można długo, siedząc nad kieliszkiem z godzinkę lub dłużej, a nie dziesięć minut, jak w moim przypadku. Gorzej z połączeniami: sery, mięsa, wytworne potrawy? Nie wiem – dla mnie Grattamacco to samoistny byt i każde połączenie raczej by mi przeszkadzało. To „wyrób” kontemplacyjny. Podobnie z decyzją: otwierać czy trzymać? Przy tak wielkim i eleganckim winie czuję się bezradny. To loteria – kosztowałem je i chciałoby się powiedzieć: „teraz!”. Ale z drugiej strony oddałbym wiele, by spróbować go za 10–15 lat…