Peter i Donald, czyli prawda czasu, prawda ekranu

Sztuka filmowa jest nieco krótsza od praktyki winiarskiej, co nie znaczy, iż obie dziedziny się nie przenikają.

Winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) towarzyszy dziesiątej muzie od zarania jej dziejów, kiedy ta była jeszcze w powijakach, a obrazowi na wielkim białym prześcieradle towarzyszył grajek przy stojącym obok fortepianie. Wbrew pozorom, jeśli dobrze się przyjrzymy, wino pojawia się niemal w co drugim obrazie, chociaż znacznie rzadziej jest głównym bohaterem. Stąd o takich obrazach warto pogadać.

Pisaliśmy kilkukrotnie w „Czasie Wina” o kontrowersyjnym dziele Bottle Shock (polski tytuł Wino na medal). Film kontrowersyjny, bowiem niby opowiada o najsłynniejszym winiarskim konkursie, jednak każda jego klatka mija się z prawdą, co doprowadziło do skandalu i omal nie skończyło się procesem sądowym. Choć się z niego podśmiechuję – to jednak trochę go lubię: są tam zabójcze zdjęcia kręcone z helikopterów, jak i bardzo akuratna muzyka. Zaś zmarły niemal dokładnie dwa lata temu świetny Alan Rickman (w filmie niby Steven Spurrier) rewelacyjnie odgrywa zdumienie jakością kalifornijskich win, mimo że na ich etykietach widzimy kod paskowy, który wówczas jeszcze nie istniał.

W zeszłym roku pisałem z wypiekami o odkrytym przez siebie utworze Dean Spanley. Tutaj wino nie jest głównym tematem obrazu, jednak pełni w nim rolę kluczowego medium. Oto główny bohater po kieliszku pewnego wina doznaje widzeń, a po to, by one trwały, inny bohater robi wszystko, by rzeczone wino zdobyć. Tym winem jest imperialny tokaj, a wszak dobry tokaj jest ajatollahem (czyli „znakiem Boga”) wśród win, co chyba każdy potwierdzi.

Dziś chciałbym wspomnieć o innym obrazie, który dojrzalsze roczniki winomanów mogą pamiętać z telewizji. Chodzi o dziewiętnasty odcinek serialu Columbo. Dla tych, którzy nie widzieli, dodam tylko, że dzisiejsze seriale mają się tak do tamtych, jak Asasello do biskupa. Kolejne odcinki kultowego Columbo były pełnometrażowymi, półtoragodzinnymi filmami i bardziej przypominały Zabójczą broń, choć rozmach był mniejszy i używano mniej pukawek maszynowych. Sam film zaś miał bardzo intelektualny, powolno-dowcipny nastrój, podkreślany przez niechlujny ubiór głównego bohatera granego przez Petera Falka, gapiostwo bohatera i jego psa, i jeszcze bardziej niechlujny, kopcący samochód Peugeot 403. Występowały tam największe gwiazdy Hollywood, od Faye Dunaway, Johna Cassavetesa i Johnny’ego Casha (zagrał siebie, czyli gwiazdę country), po Lesliego Nielsena i Martina Sheena. Pierwszy odcinek serialu (wcześniej były dwa piloty) reżyserował 24-letni Steven Spielberg. Całość produkował zaś Universal Pictures!

Nasz odcinek to Any Old Port In A Storm, co kiepsko, choć poglądowo, przetłumaczono jako Koneser win. Tytuł nawiązywał do starego muzycznego evergreena z 1908 roku. Odcinek wyemitowano 7 października 1973 roku o 20.30 na kanale NBC. Ważną rolę zagrał w nim mój ulubiony Donald Pleasence – jakby kto nie wiedział, znany m.in. z Matni Romana Polańskiego oraz z kultowej Wielkiej ucieczki, w której wcielił się w rolę niemal niewidomego fałszerza dokumentów. Co ciekawe, Pleasence jako jedyny z wielkich aktorów w tym obrazie miał podobne doświadczenia – będąc pilotem RAF-u, został zestrzelony i spędził rok w niemieckim obozie. Przybiera też postać Ernsta Stavro Blofelda, szefa organizacji Widmo, w jednym z bondowskich odcinków.

Koneserze win gra kalifornijskiego dystyngowanego winiarza włoskiego pochodzenia, którego ambicją jest robienie wyłącznie win wybitnych. Winiarnię odziedziczył po ojcu, ale winograd dostał jego brat utracjusz i playboy, który na zmianę czuje miętę, a to do kobiety, a to znowu do kolejnego luksusowego wózka. Tenże podlec postanawia sprzedać hektary swoich krzewów jakiemuś okropnemu, bezimiennemu wytwórcy winiarskiej masówki. Nie zdradzę wiele (bo to w serialu kryminalnym oczywiste i zdarza się zaraz na początku), mówiąc, że pewnego dnia niegodziwiec dostaje w dekiel od naszego wspaniałego Donalda, a wtedy zjawia się porucznik Columbo w swoim przetartym płaszczu, który o winie zgoła nie wie nic.
Cała akcja toczy się jednak wyłącznie wokół wina, a produkcja nie żałowała tu hajsu. Oglądamy zatem wspaniałe (uwaga – oryginalne, nie tekturowe!) winiarskie wnętrza, luksusowe restauracje, kryształowe szkła, zwaliste regały pełne flaszek, pokazy degustacji i profesjonalnej dekantacji w białych rękawiczkach. Padają najmilsze sercu winiarskie terminy.

Zaś najciekawsze jest to, że porucznik idzie śladem wina – to właśnie pełne butelki stają się ostatecznie dowodem winy, dzięki któremu Peter Falk sprytnie puszkuje Donalda Pleasence’a za morderstwo.

Boskie, zbrodnią jest nie obejrzeć tego obrazu!