Pięć rzeczy, które koniecznie trzeba zrobić w…

…Południowej Afryce

Dać się ugryźć w palec małemu lwu w winiarni Vredenheim

Dobrze, że Afrykańczycy zakochali się w swoich zwierzętach i zamiast organizować krwawe safari, wolą pokazywać je swoim gościom. Wiele winiarni ma u siebie większy lub mniejszy zwierzyniec. Polecam Vredenheim, bo mają tam białe lwy i ich maleństwa, które dopiero co przyszły na świat. Jeśli się postarasz, może nawet mały lew łaskawie ugryzie cię w palec… Po takich emocjach warto zatrzymać się na najlepszy przylądkowy oxtail, czyli ogonowy gulasz. Robią go znakomicie, podobnie jak shiraza, którego warto wypić w jego towarzystwie.

Wypić lampkę cape classique na Przylądku Dobrej Nadziei

Tak naprawdę wcale nie jest to najbardziej na południe wysunięty kawałek Afryki. Nie zmienia to faktu, że stał się on legendą marynarzy. Jego widok zawsze napawał ich nadzieją. Ważne chwile zwykło się pieczętować czymś z bąbelkami. W Afryce robią świetne wino musującewino zawierające dwutlenek węgla.CO2 może znaleźć się ... (...), metodą szampańską, a nazywają je cape classique. Pakujemy je do plecaka wraz z kieliszkami (konieczne szklanymi) i maszerujemy około pół godziny od parkingu. Potem już tylko trzeba usiąść spokojnie na skałach przylądka i myśleć pozytywnie o przyszłości. Patrzeć na malachitowe morze poprzez zroszoną lampkę szampana…

Wersja dla wygodnych – zamówić lampkę cape classique na tarasie restauracji Two Oceans w Cape Point, skąd rozciąga się bajeczny widok na dwa oceany – Atlantycki i Indyjski.

Zjeść kolację (lub lunch) w Belthezar Steak House

Posiadają tam chyba najdłuższą na świecie listę win podawanych na lampki! W karcie nie tylko wina z Południowej Afryki, ale też dostojne francuskie, eleganckie włoskie, o winach z reszty Nowego Światapopularne, zbiorcze określenie pozaeuropejskich państw win... nie wspominając. Ja proponuję trzymać się lokalnego terroir i wybrać kilka lampek win afrykańskich. Jakich? To już zależy od menu. Można pójść w stronę afrykańskiego lądu i steków wołowych, które mogą stawić czoło nawet tym z Argentyny i Urugwaju. Można też wypłynąć na ocean i spróbować czegoś z jego darów. (Uwaga! Langusta „lobster” w naprawdę dobrej cenie).

Odwiedzić muzeum samochodów i zwiedzić winiarnię Athonij Rupert we Franschoek

To największa prywatna kolekcja samochodów w Afryce, składająca się zarówno ze staroci, jak i pojazdów mogących wziąć udział w Formule 1.

Anthonij Rupert, nieżyjący już szef rodzinnego imperium (Rothmans, Dunhill, Mont Blanc, Cartier etc.), miał różne pasje. Samochody, konie wyścigowe (mijamy je po drodze do winiarni) i winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...). Winiarnia to brylant w koronie rodziny. Jedna z najnowocześniejszych na świecie. Robi wrażenie nawet na znawcach. A wina? Wina należy ocenić samemu.

 

 

Spróbować Vin de Constancepołudniowoafrykańskie słodkie wino z podokręgu Constanti... (...) – ulubionego wina Napoleona

Z Cape Town do Tokaju jest dosłownie kilka kilometrów. Oczywiście nie węgierskiego. A jak bardzo podobne są Vin de Constance i tokajskie aszú(węg.) winna jagoda zaatakowana przez szlachetną pleśń.S... (...)? Warto to sprawdzić, próbując tego pierwszego specjału. To wino, które rozsławiło Przylądek. Słodkiewino o dużej zawartości cukru naturalnego lub dodanego.., robione z późno zbieranej odmiany muscatjedna z najstarszych, najpopularniejszych i najbardziej rozp... frontignan (muscat à petits grains), dojrzewane przez cztery lata w 500-litrowych beczkach. Zachwycali się nim europejscy monarchowie, tak jak naszym tokajem. Napoleon kazał przywozić sobie beczułki nawet na Wyspę Świętej Heleny. Wygnanie wygnaniem, ale trzeba mieć coś dobrego do picia.