Pisanie jak najlepsze wino

Z Etgarem Keretem o jedzeniu, dzieciach i słowach rozmawia Witosław Stępień

Witosław Stępień: Ponieważ „Czas Wina” to magazyn poświęcony sprawom wina i jedzenia, nie będę Cię pytał o to, czy wierzysz w Boga. Zapytam: co jesz na śniadanie?
ETGAR KERET: Jem jogurt z płatkami.

I to wszystko?
Jestem wegetarianinem. Nie jem mięsa i ryb. Lubię jogurt, hummus. Tak naprawdę, jem całkiem niewiele. Czasami mi wstyd, bo mam przyjaciół, którzy dobrze gotują i często mnie zapraszają. Ale ja zwykle pamiętam, co było tematem rozmowy, a nie co jedliśmy.

Fot. Grzegorz Ziemiański / fotohuta.plA co z winem? Czy ono odgrywa w Twoim życiu jakąś rolę?
Izrael nie jest krajem, w którym ludzie piliby dużo wina. W przeszłości ktoś, kto przyznawał się do regularnego picia wina, był traktowany jak alkoholik. W ciągu ostatnich dwudziestu lat to się zmieniło. Natomiast moja matka, ocalona z Zagłady, spędziła jakiś czas we Francji. Tam nauczyła się pić winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) i ono w naszym domu zawsze było obecne. Przejąłem to od niej. Lubię czerwone wytrawneokreślenie wina, w którym, teoretycznie, cały cukier na d... wina, jak cabernet sauvignonfrancuska, klasyczna, najbardziej rozpowszechniona i popular... (...) czy merlotjedna z bardziej rozpowszechnionych i popularnych czerwonych... (...), natomiast nie przepadam za winami białymi.

Chyba faktycznie wino i jedzenie nie są dla Ciebie zbyt ważne…
O nie, jedzenie jest ważne! Nawet napisałem o nim opowiadanie. To historia głodnego chłopaka, który miał puszkę z fasolą, ale nie miał do niej otwieracza. Opisałem jego relację z własnym głodem, bo to mnie bardziej interesuje niż sama konsumpcja.

Jedzenie jest pierwotną potrzebą człowieka.
Tak. Uwielbiam jarzyny, które jem osobno, nie mieszam ich. Na przykład najpierw same ogórki, potem marchewkę. Mój syn nazywa mnie królikiem. Mówi, że kiedy będę stary, włoży mnie do tekturowego pudełka i będzie karmił marchewkami.

Masz bardzo bystrego syna. Napisałeś tomik opowiadań o pierwszych siedmiu latach Waszego wspólnego życia (Siedem dobrych lat, WAB 2014).
Tak, mój syn jest bardzo zdecydowaną osobą. Jego dziadkiem ze strony matki był generał Mosze Dajan, bohater wojenny, minister obrony i minister spraw zagranicznych Izraela. Odziedziczył po nim silną osobowość, skłonność do manipulowania ludźmi, determinację w dążeniu do celu. Gdy odwiedzamy członków rodziny żony, wszyscy mówią: on jest jak Mosze. A nas to trochę przeraża, bo to był trudny i trochę zwariowany człowiek.

Dałeś mu na imię Lew, to też determinuje osobowość.
Lew po hebrajsku znaczy serce. Po hebrajsku każde imię ma jakieś znaczenie. Na przykład Awram znaczy wysoki. Jeśli ktoś ma na imię Serce (Lew) można rozumieć, że jest osobą dobrą albo mężną
tj. o lwim sercu. Nic zatem nie jest przesądzone. No i imię jest krótkie, składa się tylko z jednej sylaby.

Fot. Grzegorz Ziemiański / fotohuta.plA co znaczy po hebrajsku imię Etgar?
Znaczy „wyzwanie”. To było tak: podczas mojego porodu były poważne komplikacje. Lekarze sugerowali, aby zrobić aborcję, ale matka się nie zgodziła. Urodziłem się przez cesarskie cięcie jako wcześniak, poniżej 1 kilograma wagi. Wszyscy twierdzili, że na pewno umrę, ale matka wierzyła, że przeżyję i dała mi na imię Wyzwanie. Tak zostałem Etgarem. Zabawne jest to, że moje nazwisko – Keret – oznacza wielkie miasto. Jak złożymy to razem, otrzymamy „Wyzwanie Wielkiego Miasta” – to daje świetną nazwę dla butów sportowych, ale nie dla człowieka.
Wszystko w Twoim życiu toczy się wokół słów. Izrael nazywany jest Ludem Księgi. Czy to wpływa na twórczość?
Z Ludem Księgi wiąże się anegdota, że ten slogan wymyślono w agencji reklamowej. Bo kiedy organizował się lud Izraela, ktoś zaproponował, aby nazwać się ludem, który obcina końce penisów. Ale podniosły się protesty, że to okropne i fatalnie brzmi. Wtedy ktoś inny zaproponował Lud Księgi.

PR-owcy rządzą. Uwielbiam poczucie humoru w Twoich książkach, ale też dostrzegam to, że przykrywa ono smutek.

Myślę, że humor jest doskonałym sposobem wyrażania moich emocji bez popadania w patos. Jeśli piszę o problemach, ale wciąż się uśmiecham, jest to bardziej autentyczne. Humor sprawia, że nasza egzystencja jest łatwiejsza do zniesienia.

Czy Izrael jest dobrym miejscem dla pisarzy?
Cóż, można dyskutować, czy jest dobrym miejscem do życia. Tu zdania są bardzo podzielone. Natomiast zdecydowanie jest świetnym miejscem dla pisarzy. Esencją każdej fabuły jest konflikt. W Izraelu mamy nie tylko konflikt pomiędzy Żydami a Palestyńczykami, ale również pomiędzy świeckimi a religijnymi, Aszkenazyjczykami a Sefardyjczykami, między ortodoksami a nacjonalistami.
To jest miejsce, gdzie ciągle ścierają się idee. W ten sposób Izrael stał się cieplarnią, szklarnią, w której pisarze świetnie się mają.

Skąd wzięła się Twoja fascynacja krótką formą?

Ludzie myślą, że krótka forma jest moim celem. A to nie jest tak. Kiedy zasiadam do pisania, nie zastanawiam się nad tym jak długa ma być ta historia. Czasami wydaje mi się, że będzie dłuższą nowelą, a tu po trzech stronach wszystko zostanie powiedziane i opowiadanie jest skończone. Długość tekstu nie jest jakiś świadomym, estetycznym wyborem. Ja piszę w ten sposób: kiedy mój bohater otwiera drzwi, patrzę za nim do środka. Interesują mnie jego motywacje, zachowanie. Długość opisu nie jest ważna. To bardzo intensywny sposób narracji. Pisanie nie jest jak robienie zakupów w supermarkecie. Jeśli ktoś zechce zamówić u mnie powieść na 300 czy 500 stron, odpowiem, że będzie miała taką długość, jak trzeba.

Czy uważasz, że krótka forma wymaga więcej dyscypliny?
Pisanie opowiadania wymaga bardzo intensywnego przeżywania tematu, zaangażowania emocjonalnego, pasji. Myślę, że ktoś, kto jest z natury spokojny, nie będzie uprawiał krótkiej formy. To jest powiązane z osobowością. Pisanie jest dla mnie czystą radością. Kiedy uda mi się coś dobrze napisać to jest jak świetny seks albo najlepsze wino. To uczucie pochodzi z głębi mojego ciała.

Etgar Keret

Izraelski pisarz i poeta polskiego pochodzenia. Uważany jest za mistrza krótkiej formy. Rozpoczynał od publikacji opowiadań w prasie, ale już rok później wydał pierwszy ich zbiór pt. Rury. Jest także współtwórcą musicalu, telewizyjnego programu satyrycznego, scenariuszy filmowych oraz współautorem komiksów. Jego publikacje są tłumaczone na wiele języków, w tym nawet na arabski.