Po obu stronach Atlantyku

Wirginia to dziwne miejsce. Z jednej strony jest kolebką amerykańskiego winiarstwa, a z drugiej – przez kilkaset lat nikt o tamtejszych winach nie słyszał. Jest matecznikiem najbardziej wyrafinowanej kuchni w Stanach, ale do niedawna niemal też nikt o tym fakcie nie wiedział.

W Wirginii „narodziło się” też amerykańskie Boże Narodzenie – purytanie w innych stanach go nie obchodzili. Czymże byłaby dziś Ameryka bez swojego Christmas, które zaczyna się już w listopadzie? Z Wirginii nareszcie pochodził prezydent Thomas Jefferson(1743–1826) trzeci prezydent Stanów Zjednoczonych (w lata... (...) (1743–1826), pierwszy wielki koneser win w USA i… niespełniony ich producent.  

Fot. Scott RothsteinTrzeci prezydent Stanów Zjednoczonych (1801–1809), twórca Deklaracji Niepodległości, którą zresztą spisał własnoręcznie (miał wadę wymowy, nie lubił przemawiać, pisał za to ponoć wybornie), prywatnie był winogrodnikiem, winiarzem, eksperymentatorem i niezwykłym entuzjastą wina, którego dziś określibyśmy mianem „wielkiego konesera”. Był też wielkim przeciwnikiem alkoholi mocnych, choć „zaczynał” od wielce powszechnego wówczas rumu oraz mocnych win (madery i porto), co było w USA dziedzictwem po przegonionych ostatecznie Anglikach.

Pochodził z dość zamożnej rodziny z Wirginii, rodzina jego matki należała do najbardziej znanych w tym stanie. Odebrał solidne wykształcenie – we wczesnej młodości uczył się prywatnie, w domu, potem rozpoczął studia prawnicze w Williamsburgu. I tam jako prawnik przez wiele lat praktykował.

Już w młodości zainteresował się winem. Wpływ na to mieli dwaj ludzie: jego znajomy, francuski hugenota i gubernator Francis Fauquier, z którym grywał w kwartecie smyczkowym podczas studiów w college’u, oraz profesor prawa George Wyth, znany kolekcjoner i smakosz win w Williamsburgu.

Jefferson nie zarzucił swej pasji ani kiedy rozpoczął karierę polityczną, ani kiedy w 1776 roku wybrano go gubernatorem Wirginii. Równocześnie bardzo interesował się kuchnią, co zresztą zwykle idzie w parze. W swoim domu zatrudniał francuskiego kucharza, któremu nakazał, by przeszkolił służbę w uprawie francuskich warzyw.

Jednak prawdziwy przełom przyszedł nieco później, kiedy mianowano go ambasadorem (1784–1789) nieistniejących jeszcze formalnie Stanów Zjednoczonych we Francji. Jego zadaniem było ułożenie stosunków dyplomatycznych pomiędzy USA a państwami europejskimi. W czasie pełnienia misji Jefferson wiele podróżował po francuskich i innych regionach winiarskich. Szczególnie do gustu przypadło mu Bordeaux, a jeszcze bardziej pochodzące stamtąd Château Haut-Brion.

Był kolekcjonerem – bardzo wiele win zamawiał i kupował, miał swoich pośredników i znajomych winiarzy. Wymyślił kształt swojej butelkityp butelek o różnym kształcie, pojemności i kolorze, pr..., która była sygnowana jego inicjałami „Th.J.” (wtedy nie było jeszcze etykiet). Wiele win składował w Paryżu, jeszcze więcej wysyłał za ocean. Przyszły prezydent był wielkim pedantem – zachowywał kopię każdego wysłanego zamówienia (i w ogóle wszystkich listów), a także oryginały przychodzących odpowiedzi i rachunków. Całe archiwum znajduje się dziś w Jefferson Library w Monticello, którego pracownicy są obecnie największą wyrocznią w sporach o oryginalność zachowanych butelek. Z tych notatek łatwo można odtworzyć co, gdzie i kiedy kupował prezydent.

Z pasji do wina narodził się kolejny pomysł – uprawy winorośli w Stanach. Jest ojcem słynnego i pełnego optymizmu powiedzenia: „We could in the United States make as great a variety of wines as are made in Europe, not exactly of the same kinds, but doubtless as good” („Moglibyśmy robić w Stanach Zjednoczonych tak różnorodne wina jak te, które powstają w Europie. Rzecz jasna, nie takie same, ale bez wątpienia tak samo dobre”.

Jefferson w swojej posiadłości Monticello w Wirginii do śmierci próbował uprawiać odmiany europejskie, ale zupełnie mu się nie udawały. Nie wiedział bowiem wówczas (podobnie jak nikt na świecie) o istnieniu filoksery, która systematycznie niszczyła jego uprawy, nie miał też żadnej wiedzy na temat szczepienia winorośli. Zniechęcony, oddał się uprawie odmian amerykańskich i robił z nich winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...), ale w żadnej mierze nie był usatysfakcjonowany jego jakością.

Do dziś zachowało się wiele butelek win z wygrawerowanymi inicjałami prezydenta, które rozgrzewają aukcyjne sale. Są one gratką dla zasobnych kolekcjonerów, ale również i polem do popisu dla fałszerzy.