Podziemne skarby Krymu

Mimo że wyszukiwanie najbardziej nawet absurdalnych kombinacji ludzi i rzeczy bardzo mnie bawi, to jednak skojarzenie ze sobą białego muskata, angielskiej gentry, projektanta Paco Rabanne’a i Józefa Stalina może stanowić poważne wyzwanie. O ile oczywiście nie było się w Massandrze.

Góry Krymskie między Bałakławą a Ałusztą z impetem wpadają do Morza Czarnego, a ich masywne szczyty wytracają śnieżnobiałą srogość, przechodząc w łagodniejsze, matowe jajły – płaskie wierzchowiny służące niegdyś Tatarom za pastwiska. Na koniec eksplodują soczystą zielenią wzdłuż niewidzialnej granicy, gdzie woda łagodnie i miarowo pieści skały, niczym nie zdradzając, że te same żywioły gdzie indziej toczą ze sobą od zarania dziejów wojnę na śmierć i życie.
Krymskie wybrzeże działa na każdego hipnotyzująco. Można domniemywać, że ta sama groza i zachwyt, która podyktowała Mickiewiczowi sonety Droga nad przepaścią w Czufut-Kale czy Ajudah, nieobca była pierwotnym mieszkańcom półwyspu – nieustraszonym Taurom, których mieszankę honoru, szaleńczej odwagi i bezgranicznego okrucieństwa opiewał Herodot w swoich Dziejach.
Zrozumiałe staje się także, dlaczego batiuszka Stalin uznał, iż z całego bezkresu Związku Radzieckiego właśnie ten zakątek najskuteczniej oddziała na jego alianckich przyjaciół jako porażająca scenografia wyrachowanego wielkomocarstwowego teatru.

Trzy Rzymy i Kraj Rad

Fot. HΠΑO MaccaндраBaśniowe piękno tej dzikiej krainy okazało się być dla niej bardziej przekleństwem niż błogosławieństwem. W toku swej wieloletniej historii przechodziła z rąk do rąk niczym fajka pokoju na czirokeskiej uczcie przyjaźni. Od dzierżących palmę pierwszeństwa antycznych Taurów aż po współczesną Republikę Ukrainy niemal żaden krymski „gospodarz” nie zagrzał tu miejsca na dłużej.
Grecy nazwali tę kolonię Taurydą, zaś jej stolicę, założoną w 528 roku p.n.e., Chersonezem Taurydzkim (dziś jego ruiny znajdują się pod Sewastopolem). To właśnie oni przywieźli w te strony pierwsze szczepy, z których część używana jest w produkcji wina do dziś. Jak łatwo się domyślić, po Grekach przyszli Rzymianie. Tradycję wyrobu wina podtrzymywało również Cesarstwo Bizantyjskie, za panowania którego miasto uzyskało rangę jednego z najważniejszych portów regionu czarnomorskiego. Później półwysep na długie lata przeszedł w ręce Tatarów. Krymskich chanów bardziej jednak niż uprawa winorośli pociągały łupieżcze wyprawy na dzikie rubieże wschodniej Europy.
Tradycja winiarska na długie wieki popadła w zapomnienie. Ponieważ jednak przyroda nie znosi próżni, pierwszy i drugi Rzym szybko znalazły godnego siebie następcę i tuż przed pierwszym rozbiorem Polski w 1774 roku ostatni chan Sahin Girej podporządkował się Rosji. Caryca Katarzyna ochrzciła nabytek terytorialny Noworosją i starym rosyjskim zwyczajem rozpoczęła szeroko zakrojoną rusyfikację. Ponieważ jednak przyrost żywiołu rosyjskiego nie zaspokajał w pełni jej apetytów, trzeba było posilić się osadnikami z terenów Armenii. Był to strzał w dziesiątkę. Rozmiłowani w winie Ormianie przywieźli ze sobą nowe odmiany i zaczęli z zapałem pielęgnować zapuszczone krzewy.

Książę ekspertów

Produkcja wina ruszyła pełną parą. Winiarze mieli przy tym pełne poparcie rodziny carskiej, dla której winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) było kolejnym polem imperialnego wyścigu z Europą Zachodnią. Wśród pionierów uprawy winorośli warto wymienić m.in. księcia Woroncowa, który dowodząc wojskami rosyjskimi podczas okupacji Francji po wojnach napoleońskich, tak rozlubował się w ichniejszych winach, że postanowił rozpocząć w swoim majątku na Krymie zakrojoną na szeroką skalę produkcję.
Fot. HΠΑO MaccaндраPrawdziwym wizjonerem okazał się jednak książę Lew Siergiejewicz Golicew. To jemu w 1894 roku car Mikołaj II powierzył zadanie wybudowania wielkiej wytwórni wina i rozległych piwnic. Prace trwały trzy lata i zaowocowały powstaniem gigantycznego podziemnego kompleksu, którego główną część stanowi siedem odchodzących promieniście rękawów. Mogą one łącznie pomieścić 2,5 miliona litrów wina i milion butelek! Temperatura wewnątrz wynosi 12–14°C, więc przed zwiedzaniem warto ubrać się nieco cieplej.
Produkowane na Krymie wina szybko osiągnęły bardzo wysoką jakość. Już na światowych wystawach w Paryżu (1866) i Wiedniu (1873) otrzymały wiele prestiżowych wyróżnień. Sam Golicew (nazywany zresztą „księciem ekspertów”) w 1904 roku piastował funkcję wiceprzewodniczącego jury oceniającego wina podczas wystawy w stolicy Francji. Nigdy nie stracił przy tym dystansu i poczucia humoru. Wiele z produkowanych przez niego dla carskiej rodziny win nosiło dość niecodzienne nazwy, np. Siódme Niebo Księcia Golicyna, Straż Konna czy Miód Koronny. To on zapoczątkował tworzenie wielkiej, liczącej dziś niemal milion butelek kolekcji.

Czarne i Czerwone

Dzieje tej czarnomorskiej kolekcji były burzliwe, zwłaszcza w okresie rewolucji październikowej i II wojny światowej. W czerwcu 1941 roku Trzecia Rzesza wypowiedziała Związkowi Radzieckiemu wojnę i rozpoczęła błyskawiczny pochód na wschód. Troska o los cennych butelek była tak wielka, że Stalin zadecydował o ewakuacji niemal całej kolekcji – butelkityp butelek o różnym kształcie, pojemności i kolorze, pr... zostały pieczołowicie opakowane i przewiezione w bezpieczne miejsce.
Fot. HΠΑO MaccaндраPozostał problem, co zrobić z niezabutelkowanym jeszcze najświeższym rocznikiem. 2 listopada, niemal tuż przed zajęciem Krymu przez Niemców, podjęto decyzję o spuszczeniu całego rocznika do morza. Wino metodycznie wylewano, aż osuszono Massandrę z najmniejszej nawet kropelki.
Po raz pierwszy w historii woda u wybrzeży Morza Czarnego zmieniła kolor na krwistoczerwony. Józef Stalin, niczym surowy biblijny patriarcha, za sprawą kaprysu jeszcze raz uwidocznił okupantom bezcelowość ich starań. Warto w tym miejscu wspomnieć jeszcze o Modżari – ukochanym przez dyktatora winie o niskiej zawartości alkoholu, które przez dziesięciolecia winiarze z Massandry przygotowywali specjalnie dla ukochanego przywódcy. Puszczając wodze fantazji, można dziś domniemywać, że to właśnie ono się przyczyniło, że zgromadzeni w pobliskim pałacu Potockich w Liwadii władcy zachodniego świata tak lekką ręką oddali Stalinowi Europę Środkową na niemal pół wieku.
Swoje ulubione wina posiadali zresztą nie tylko czerwoni carowie. Mikołaj II uwielbiał czerwone porto Liwadia, którego zapas trzymał w Sankt Petersburgu i częstował nim zagranicznych ambasadorów oraz innych znamienitych gości. Piwnice i wytwórnia wina w Massandrze przez lata były oczkiem w głowie zarówno carskich namiestników, jak i komunistycznych dygnitarzy. Nie miały szczęścia tylko do ostatniego pierwszego sekretarza KPZR. Przez wprowadzenie w 1985 roku drakońskich ustaw antyalkoholowych Michaił Gorbaczow wydatnie przyczynił się do zmniejszenia produkcji wina i powolnej degradacji marki, która dopiero od połowy lat 90. powoli odbudowuje dawną renomę.

Carska perła w koronie

Najcenniejszym winem w kolekcji – i jednym z najcenniejszych win świata – jest bez wątpienia Jerez de la Frontera z 1775 roku. Na aukcji w Sotheby’s jedna butelkatyp butelek o różnym kształcie, pojemności i kolorze, pr... tego wina osiągnęła w 2001 roku zawrotną cenę 50 tys. funtów. Z innych warto wspomnieć chociażby Muscatjedna z najstarszych, najpopularniejszych i najbardziej rozp... Barcelona (1828), Sherry India (1870), Madeira Ribeiro Secco(wł.) wytrawny.. (1837) czy Château d’Yquem (1865).
Fot. HΠΑO MaccaндраPrzechadzając się po chłodnych piwnicach wśród rzędów zakurzonych butelek z carskimi pieczęciami, można poczuć na plecach ciężki oddech historii. Warto jednak sobie uświadomić, iż siła Massandry polega nie tylko na winach zakupionych za zagranicą. Golicyn postawił na produkcję słodkich win deserowych i jak widać z perspektywy czasu, wyszło to krymskim winom na dobre.
Produkowany od lat Muskat Biały Czerwona Skała jest bez dwóch zdań najbardziej utytułowanym winem krymskim. To wspaniałe likierowe wino o bursztynowej barwie i 29-procentowej zawartości cukru otrzymało na międzynarodowych konkursach 3 tytuły Grand Prix i 22 złote medale. W gronie jego wielbicieli znaleźć można m.in. królową Elżbietę II. Nazwa wina pochodzi od skał wapiennych o czerwonym odcieniu leżących na południowym wybrzeżu Krymu, gdzie rosną winogrona.
Swoją renomę ma też Madera Massandra, uznana niegdyś za jedno ze stu najlepszych win świata w rankingu „Top 100 of The Wine Spectator”. Już w XIX wieku przedstawiciele angielskiej arystokracji mieli zwyczaj z okazji narodzin męskiej latorośli kupować beczkę tego znakomitego wina, którą następnie konsumowano po osiągnięciu przez pociechę dojrzałości.

Słowo Puszkina

Doprawdy, stojąc w sercu czarnomorskiej riwiery, na Lenińskim Prospekcie, wśród strzelających fleszami aparatów turystów, gwaru zachwalających pękate granaty ulicznych handlarzy i przytłaczających żelbetonowych konstrukcji pod centralnie wyeksponowanym, kolosalnym Wodzem Rewolucji w pozie natchnienia, ciężko dzisiaj usłyszeć głos z Litwy. Chciałoby się rzec: Pijmy… Nikt nie woła.
Dla mniej i bardziej zaznajomionego w temacie miłośnika wina, spędzającego urlop na Krymie, który robi się ostatnimi czasy niezwykle modny, grzechem śmiertelnym byłoby nie odwiedzić piwnic w Massandrze – jednych z najstarszych piwnic winnych na świecie, gdzie zgromadzono imponującą kolekcję miliona butelek.
Kolekcja od lat zachwyca gości z całego świata, w tym liczne głowy państw. Wśród jej szczególnych wielbicieli warto wspomnieć chociażby Gerarda Depardieu czy Paco Rabanne’a. Jak napisał przed laty Aleksander Puszkin, który z powodu tragicznej śmierci w młodym wieku nie mógł doczekać triumfu rodzimego winiarstwa: „Pucharem bursztynowym, który pełny po brzegi trunku lśni, wdzięczny ten oto toast wznoszę – ku czci świata tego wszystkich win”.