Pogrzeb rzeźnika

 

Zasada jest prosta, a wszystko dzieje się pięć razy szybciej niż w McDonaldzie. Gdy przekraczasz próg, uśmiechnięty koleś nalewa ci szklaneczkę chianti. Pięć sekund później trzymasz już w ręce kawałek razowca ze smalcem.

 

Gdy ugryziesz, musisz odstawić winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...), bo dostajesz już kieliszek grappy. Trzeba pić bardzo szybko, bowiem pierwsza ręka musi natychmiast wybrać wędliny do smakowania. W dodatku, jeśli jesteś znajomym, cały czas czujesz poklepywanie po plecach, a uszy z trudem rozróżniają słowa dialektu toskańskiego.

Fot. W. GogolińskiTak działa Dario Cecchini, najsłynniejszy włoski masarz z liczącej kilkadziesiąt domów Panzany rzuconej gdzieś między Sienę a Florencję. I wcale nie dlatego, że Dario nie ma czasu. On po prostu tak funkcjonuje. Wariacko. Przez jego gościnność można stracić na przykład zaklepany gdzieś wcześniej obiad. Nafaszerowany jego przystawkami, że nie mogłem już nic zjeść do końca dnia.

Jednak nie sposób bycia – i nawet nie jego wyroby – przyniosły mu spektakularny, medialny sukces. Stało się tak przez głupotę włoskich polityków i wielkie poczucie humoru Daria. Nieco ponad dziesięć lat temu rzymski rząd zakazał podawania we włoskich knajpach mięsa z kością. By jakiś dureń się nie udławił. Dla Florencji to był wyrok – bo jak prowadzić knajpę, w której nie można podać bistecchi alla firentina, steka obecnego tam od wieków! To jakby u nas zaczęto nagle podawać schabowego bez panierki lub w polewie czekoladowej.

Wtedy Dario Cecchini wkurzył się nie na żarty. Wkurzenie zaś – jak wiadomo – przynosi czasem niezłe efekty. Postanowił wyprawić pogrzeb florenckiej bistecce. Zaprosił najlepszych dziennikarzy kulinarnych Włoch. Wynajął karawany, katafalki i grabarzy w służbowych uniformach. Kupił trumny, wieńce, kwiaty i gromnice. Wykuto tablice nagrobne. Impreza zgromadziła setki osób.

Gazety, kolorowe magazyny i różne kanały telewizyjne poinformowały natychmiast o tym zdarzeniu. Informacje o happeningu obiegły cały świat. Dario i krwiste fiorentiny były na ustach niemal wszystkich. Skonfundowany i ośmieszony rząd cofnął swoje rozporządzenie. Florenckie steki wróciły tam, gdzie ich miejsce, czyli do toskańskich (i nie tylko) restauracji.

Fot. W. GogolińskiNastępnego dnia po wydarzeniu Dario zorganizował aukcję charytatywną swoich ostatnich steków. Jednego z nich „łyknął” Elton John na 2,5 tysiąca funtów.

Dziś przez malutki sklepik przewijają się tłumy dziennikarzy i turystów. Ale też – jak dawniej – kupują tu wszyscy miejscowi, na przykład stek na obiad lub 15 deko mortadeli, ewentualnie tyle samo salami czy salcesonu. W międzyczasie Dario otworzył trzy restauracje – jedną nad sklepem, drugą pięć metrów dalej, po przeciwnej stronie uliczki, i kolejną we Florencji. Panzana stała się kulinarnym miejscem typu must, czyli „musowym” do odwiedzenia. I chyba niewielu jest na świecie podróżnych, którzy jadąc tą trasą, odmówiliby sobie tej przyjemności. Choćby tylko wpaść na chwilkę…

Antica Macelleria Cecchini
Via Chiantigiana, 5
50022 Panzano in Chianti
www.dariocecchini.com