Polsko-włoskim szlakiem

Niezbadane są losy ludzkie, a śledząc sprawy wina, co rusz natrafia się na dziwne tego przykłady. Przemierzając wielokrotnie szlaki chianti, nie spodziewałem się jednak, że dopiero teraz trafię tutaj na polskie ślady. I to królewskie.

Stanisław Poniatowski nie został królem jak jego słynny stryj – Stanisław August Poniatowski. W czasie rozbiorów musiał salwować się ucieczką z kraju. Sprzedawszy majątek, osiadł ostatecznie w Rzymie, gdzie zajął się między innymi kolekcjonowaniem obrazów. Niedaleko swojej rezydencji przy Via Flaminia był szewc, a w zakładzie przecudnej urody żona szewca – Cassandra Luci.

Fot. W. GogolińskiCassandra i Stanisław zakochali się w sobie. Szewc bardzo źle traktował żonę, która w końcu odeszła ze Stanisławem. Pobrali się jednak dopiero po śmierci szewca. Osiedli we Florencji, gdzie niedaleko Stanisław kupił winnicę. Dziś nazywa się Badía a Coltibuono i jest jedną z topowych w całej apelacji Chianti Classico. Od 1846 roku, kiedy Poniatowscy ją sprzedali, należy do rodziny Stucchi Prinetti. To fascynujące odkrycie historyczno-obyczajowe, ale to dopiero początek!

Montespertoli, a dokładnie Chianti Montespertoli, jest najmniejszą apelacją w całym okręgu Chianti. Jedzie się tam pół godziny z Florencji. Ma półtora tysiąca hektarów i robi raptem 90 tysięcy hektolitrów wina. Tyle co średniej wielkości jedna wytwórnia winiarska. I właściwie nie wiadomo, dlaczego ją stworzono 15 lat temu, bo zasady wyrobu są takie jak gdzie indziej. Niemniej – co oczywiste – miejscowi są przekonani o swojej odrębności.

Należy do nich stara rodzina baronowska Sonnino – najlepszy producent w tej okolicy.

Sonnini wywodzą się od Żyda Isaaca Sonnino handlującego na dużą skalę z Egiptem. Wybudował ogromną posiadłość, która do dziś stoi nad winiarnią. Jego syn ożenił się z Angielką, a prawnuk z… panią Poniatowską, córką wspomnianego Stanisława Poniatowskiego. Ich syn był już premierem Włoch i podpisywał z Ignacym Paderewskim traktat wersalski (jego włoski oryginał wisi w rodzinnym salonie).
Kolację u Sonninich zjedliśmy sztućcami polskiego króla, zaś portugalski służący nalewał mi herbatę do 200-letnich filiżanek z orzełkiem Księstwa Warszawskiego.

Babcia obecnej baronowej była Słowenką z Triestu, mówiła sześcioma językami i przyjaźniła się z Najjaśniejszym Panem w Wiedniu. I jeszcze te wina… Co je łączy prócz rodziny Poniatowskich? Niezbyt wiele, choć to w końcu chianti. Oferta Sonnino jest bardzo bogata i trudno mi było wybrać coś szczególnego z kilkunastu win białych i czerwonych oraz kilku supertoskanów i vin santo(wł.) wino święte.Typ włoskiego wina passito produkowane... (...). W tym coś niebywałego – jedno z niewielu włoskich win opartych na malbeku, całkowity rarytas, a produkcja minimalna. To pozostałość po enologu Argentyńczyku, który tutaj kiedyś praktykował. W katalogu są także grappy i oliwy.

Badíi a Coltibuono w zasadzie przedstawiać nie trzeba, gdyż to absolutna czołówka chianti classico. Oferta skromniejsza, ale jakość prima sort. Trzy chianti, jeden supertoskan i vin santo. Oczywiście także oliwa i grappa. I jeszcze coś, co łączy obie wytwórnie. Wspaniałe rodowe posiadłości w najlepszym toskańskim stylu, pełne pamiątek z przeszłości, starych mebli i obrazów.