Poza zasięgiem, poza horyzontem

Kiedyś niemal wstydliwa winiarsko część Austrii, ale – paradoksalnie – najczęściej odwiedzana. Bo do nobliwych Wachauokręg winiarski w Dolnej Austrii (Niederösterreich), leż... (...), Kamptal— niewielki, acz jeden z najważniejszych okręgów winiar... i Kremstal nie da się inaczej dojechać, jak przez sięgający granic Wiednia okręg Weinviertel.

Kiedyś niemal wstydliwa winiarsko część Austrii, ale – paradoksalnie – najczęściej odwiedzana. Bo do nobliwych Wachau, Kamptal i Kremstal nie da się inaczej dojechać, jak przez sięgający granic Wiednia okręg Weinviertel.Kiedyś niemal wstydliwa winiarsko część Austrii, ale – paradoksalnie – najczęściej odwiedzana. Bo do nobliwych Wachau, Kamptal i Kremstal nie da się inaczej dojechać, jak przez sięgający granic Wiednia okręg Weinviertel.Kiedyś niemal wstydliwa winiarsko część Austrii, ale – paradoksalnie – najczęściej odwiedzana. Bo do nobliwych Wachau, Kamptal i Kremstal nie da się inaczej dojechać, jak przez sięgający granic Wiednia okręg Weinviertel.

Przecina się go również (najczęściej niekoniecznie mając winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) na względzie), jadąc tranzytem do Włoch. Z tego też powodu na strzałkach kierujących do lokalnych sklepików i heurigerów pojawiły się polskie napisy: „wino”. Nie „wein”, nie „víno” – ale „wino” właśnie.

– Polacy są dobrymi klientami, hm… właściwie najlepszymi – śmieje się właściciel winiarni Taubenschuss (czyli… „Ustrzelić gołębia”) w niemal granicznym Poysdorfie. – Do tego stopnia, że winiarnie i hotelarze muszą bardzo uważać np. na daty waszych świąt i długich weekendów oraz sprawdzać prognozy pogody. Siedzimy przed komputerami i obserwujemy te dane. W takich okresach często brakuje miejsca w okolicznych hotelikach, a sklepy muszą dostać więcej wina – konkluduje.

Ziemia Obiecana

Fot. Anna MiodońskaA Poysdorf i sąsiednie miasteczka nie należą do najbogatszych gmin w okręgu Weinviertel, więc wypatrują one naszych rodaków jak Mojżesz Ziemi Obiecanej ze szczytu góry Nebo. Tyle że prorok do Ziemi Świętej nie wszedł, musiał pozostać na zawsze w dzisiejszej Jordanii, a Polacy ciągną do Weinviertel masowo. W okolicznych miasteczkach i winiarniach większość pracowników to Czesi, ich język słychać wszędzie – jesteśmy przecież tuż przy czeskiej granicy. Ale dla nich to żadna atrakcja turystyczna.
Gnając przez Wiedeń do Włoch, pierwszym miasteczkiem, które mijamy, jest właśnie Poysdorf. Tu i wszędzie Czechów jest bardzo wielu i dziś już nie tylko sezonowo. Pracują, prowadzą własne interesy, knajpy hotele, sklepy. Winnice obu krajów się łączą i Austriacy od lat namawiają Czechów do stworzenia wspólnej Weinstraße/Vinařskej stezki, ale prośby trafiają na pocztę w Berdyczowie. Powód jest prosty – choć granicy tu nie ma, to wina obu krajów różnią się tak, jak czterej pancerni z psem od Czterech pór roku Vivaldiego. Z tym że ci pierwsi są nieporównanie popularniejsi nad Wisłą w przeciwieństwie do twórczości włoskiego księdza oraz win austriackich.
Dla nas to przystanek na długiej trasie nad Morze Śródziemne i możliwość kupna świetnych win po austriackich cenach. Wspomniana winiarnia Taubenschuss pomimo wysokiej jakości win i całkiem sporej produkcji w ogóle nie ma działu zbytu, a tym bardziej marketingu. Nie interesuje ich eksport, chyba że na zasadzie peweksowskiej, czyli „wewnętrzny”. Stoliki przed salką degustacyjną są pełne klientów (także naszych), w tle wózkarz co chwila układa kolejne kartony sprzedanych win. Bezpośrednio można zamówić też wino przez telefon, także z Niemiec.

Przy krowie o Warszawie

Wybierałem winnice do odwiedzenia bardzo starannie, więc choć hedonistycznie była to podróż marzeń, to ocena okręgu pewnie nie wypadła nazbyt obiektywnie. Chciałem być u tych, co zawsze (Pfaffl, Pleil, Graf Hardegg). Ale śledząc od 18 lat poczynania „winiarskich kwartalników” (Weinviertel to „winiarski kwartał”), szukałem też nowych wschodzących gwiazd. No i znalazłem.
Co nie zmienia faktu, że miejscowi winiarze dzielą się na dwie grupy: dobrych/bardzo dobrych oraz słabych. W tej pierwszej są wszyscy, druga jest pusta. I to nawet biorąc pod uwagę tanią masówkę, która zasila czeskie wina lana w barach i musujące, bo jest ona sprzedawana luzem, a więc nie podlega niczyjej ocenie, zwłaszcza kiperskiej.
Wiele lat temu, kiedy z Robertem Makłowiczem przemierzałem Austrię, razu jednego musieliśmy pilnie przedyskutować niezwykle ważną kwestię historyczną (dotyczącą Warszawy chyba). W tym celu nabyliśmy na wieczór do hotelu tzw. krowę, czyli dwulitrową, kapslowaną butlę landweina (wina regionalnego). Kwestia Warszawy upadła (i nigdy już do niej nie wróciliśmy), bo wino nie nadawało się nawet jako wypełniacz do samochodowych akumulatorów. Ale to prehistoria.

Posłusznie melduję: jakość!

Fot. Archiwum Friedrich RiederMoja pierwsza myśl: Friedrich Weinrieder (a właściwie Rieder, ale cały świat zna go pod pseudonimem „Weinrieder”) „to wariat, na pewno wariat!” – jak mówiła kiedyś komisja poborowa o głupkowatym idiocie Szwejku. Ale Friedrich w przeciwieństwie do Haška i jego Szwejka między uszami próżni nie ma. Zwariowany, roztrzepany, ze zmierzwioną siwizną na głowie, gwałtownie gestykulujący, ale cały czas uśmiechnięty. I jeszcze to „gadane”. Mówi, szarpiąc jak stara pepesza, lekko sepleniąc i połykając części zdań tylko w boarisch (dialekcie austriacko-bawarskim) i tak szybko, że udawało mi się jedynie wyłapywać czasami z trudem pojedyncze słowa (choć kiedyś pracowałem przez chwilkę w Dolnej Austrii). Florian Weiss(niem.) biały.. z austriackiego Weinmarketingu, tłumacząc na angielski jego słowa, też musiał się czasem dopytywać, o co mu chodzi.
Ale po chwili było wiadomo, o co. Dokładnie wiadomo. Rodzinna firma ma sporo, bo 20 hektarów winogradów na niezliczonej liczbie najlepszych riedów (parcel) i salę degustacyjną we własnej kuchni. Oceniając, miałem tylko jedną, ale dręczącą myśl – albo podniosę sobie skalę stupunktową, albo będę zaniżał oceny. Z bólem wybrałem to drugie. Friedrich za nic ma wszelkie systemy klasyfikacyjne, no może z tego klasycznego bierze tylko określenia „Trockenbeerenauslese” i „Eiswein”. Ale kto w Austrii napisałby na etykiecie np. „Süss”, miast wybrać choćby „Spätlese”. A „Grande Reserve”? Co to w ogóle oznacza prawnie nad Dunajem? Ano to, co Weinrieder akurat ma na myśli.  Po prostu nalewa i natychmiast oczywiste się staje, co w tej myśli było. „Grande Reserve” to „Grande Reserve” i koniec dyskusji.
Choć jego żona wnosi w pewnej chwili pokrojony placek jabłkowy, po raz pierwszy w życiu nie zwracam uwagi na świeże, pachnące ciasto. Staje się tak dopiero, kiedy wtrąca, by o wina jej nie pytać – to domena męża. „…wierzę jej czy nie wierzę” – przemknęły mi przez myśl słowa ostatniego przeboju Maleńczuka, bo to właśnie ona jest tu na co dzień szefem od prowadzenia degustacji dla gości. Jednak po trzygodzinnej dyskusji z Friedrichem moja pewność co do jej słów wróciła.

Czerwona jazda i mała Holandia

Degustacja u Buchmayerów (Arkadenhof 1806), ojca i syna, zakończyła się zaskakująco. „Przerzuciłem” wszystkie białe próbki, oceniłem je wysoko, zamknąłem notes, zakręciłem pióro i zacząłem się pakować. Wtedy „młody” zaproponował po czesku (mówi biegle!), że może jeszcze pokazać coś czerwonego. Czas był napięty, ale dżentelmen nie powinien obcesowo odmawiać gospodarzom. Flaszki szczęściem były tylko cztery, westchnąłem więc i uśmiechnąłem się miło do gospodarzy.
„Dawajcie” – pomyślałem, nie otwierając spakowanego notesiku. Następna konstatacja była już inna: „No, młody, zrobiłeś mnie w jajo! Masz szczęście, że nie jesteśmy na Sycylii, bo sam wymierzyłbym ci sprawiedliwość!”. Z kieliszków zapachniało Toskanią i Słowenią. I Bierzo. Jedno lepsze od drugiego – ledwie mogłem usiedzieć. Z szybkością Lockheeda SR-71 „Blackbird” wypakowałem notatnik. To było jedyne miejsce podczas całego wyjazdu, gdzie wina czerwone „rozjechały” białe. I to podane niemal chyłkiem. Zwykły „szwindel” i podłe „świństwo”!
Fot. Archiwum Weingut PrechtlNastępna wizyta, u rodziny Prechtlów, to inny świat. Niderlandy – wielkie podwórko wypełnione porcelanowymi figurkami oraz innymi cudami ukrywającymi się w trawie i girlandach kwiatów bądź wiszącymi na murkach i w altankach. Do tego sklepik z takimi pięknościami, że musiałem sięgnąć po portfel i kupić wielką, czerwoną filiżankę w ogromne, białe grochy. Trudno. Skąd to wszystko? Prechtlowie zakochali się w ludowej sztuce holenderskiej: sprowadzają ją dla siebie, ale też sprzedają. Małżeństwo również wspaniale gotuje. Co? O tym dokładniej pisze Ania Miodońska na następnych stronach.
Wszystkie ich wina są zamykane metalowymi zamknięciami. Dziś niemal wszyscy w Austrii tak czynią. W tradycyjnej, winiarskiej Europie chyba właśnie ten kraj najszybciej wyzbył się uprzedzeń do tego typu zamknięć. Na grubo ponad 150 win zdegustowanych w czasie wyjazdu tylko kilka, może kilkanaście, było spod korka. Prechtl był tutaj pionierem „metalurgii”, dlatego w czasie degustacji kilkunastu jego win do tego tematu – głównie z powodu mojej ciekawości – wracaliśmy wiele razy. Udało mi się nawet zdecydowaną perswazją namówić gospodarza, by otworzył swoje najstarsze „kapslowane” wino. Jestem większy, musiał ustąpić. Grünera Veltlinera 2004 (butelkowanego w 2005) i ocenionego przeze mnie na 90 punktów chyba nie zamieniłbym z większością najlepszych burgundów! Winiarstwo zadziwia mnie coraz bardziej. Gdyby to mnie Zagłoba zaoferował takie Niderlandy, przyjąłbym prezent z pocałowaniem ręki!

WEINVIERTEL

Klimat – kontynentalny, umiarkowany, o ciepłej, długiej i suchej porze letniej. Chłody ciągnące znad Niziny Panońskiej częściowo zatrzymują wzgórza w Słowacji i wschodniej Austrii
Opady – ok. 500 mm (w okolicach miejscowości Retz znajduje się się najsuchszy rejon winiarski)
Gleby – głównie lessowe, ilaste, kamieniste (skały pierwszorzędowe) i czarnoziemy
Powierzchnia winnic – ok. 13 tys. ha (ponad 1/3 winnic Austrii), ale tylko ok. 500 winnic ma powierzchnię większą niż 5 ha
Produkcja roczna – 0,8 mln hl
Struktura produkcji – 85% przypada na wina białe
Najpopularniejsze odmiany winogronbiałe: grüner veltlineraustriacka, najpopularniejsza w tym kraju odmiana białych w... (...) (ok. 42% upraw), rieslingbiała odmiana winogron uważana za jedną z najlepszych i n..., neuburger, müller-thurgau, weissburgunder; czerwone: zweigelt, blauburgunder, blauer portugieser
Liczba winiarzy – ok. 7 tys., butelkujących – ok. 1,5 tys., w tym ok. 600 używa klasyfikacji DAC
Średnia cena butelkityp butelek o różnym kształcie, pojemności i kolorze, pr... wina – 5 euro na półce
Najważniejsze gminy winiarskie: Retz, Pulkautal, Mailbergważna gmina w austriackim okręgu winiarskim Weinviertel z ... (...), Röschitz, Hollabrunn, Hohenwarth, Poysdorf, Falkenstein, Wolkersdorf

Top 12 z wyjazdu

98,5 Weissburgunder Kugler Eiswein(niem.) wino lodowe.Typ wina wyrabianego z przemrożonych ow... (...) 1999, Weinrieder
97 Chardonnayfrancuska odmian białych winogron, jedna z najbardziej rozp... (...) TBA Sweet(ang.) słodki.. Selection Nr: 3, Weinrieder
96 Welschriesling Eiswein Scheiderberg 2008, Weinrieder
94 Riesling Spätlese(niem.) późny zbiór; jeden z sześciu typów niemieckich ... (...) vom Schloss 2005, Graf Hardegg
93 Grüner Veltliner Alte Reben Reserve 2009, Weinrieder
92,5 Hommage Weinviertel DAC Reserve 2012, Pfaffl
92 Viognier 2008, Graf Hardegg
92 Viognier 2011, Graf Hardegg
91,5 Pinot Noirjedna z najbardziej rozpowszechnionych i najstarszych czerwo... (...) Steinbügel 2010, Graf Hardegg
91,5 Zweigelt Steinriede 2011, Arkadenhof 1806 Buchmayer
91 Grüner Veltliner Alte Reben 2012, Eben-Ebenauer
91 Welschriesling BA 2009, Prechtl

 

Fot. Archiwum

 

Odwiedziliśmy winiarnie: Taubeschuss, Weinrieder, Frank, Ebner-Ebenauer, Buchmayer, Prechtl, Christof Bauer, Graf Hardegg, Seher, Pfaffl i Pleil. Winiarnie niewymienione w tekście opiszemy stopniowo w następnych wydaniach „Czasu Wina”. Warto poczekać na te teksty!