Prowein wielki jak nigdy

Prowein – wielkie targi winiarskie w Dusseldorfie, które właśnie dobiegły końca, znów urósły.

lkie targi winiarskie w Dusseldorfie, które właśnie dobiegły końca, znów urósł. Z 4000 wystawców w zeszłym roku do prawie 4800. Organizatorzy otworzyli dla 44 tysięcy odwiedzających dwie nowe hale – po raz pierwszy niemal całe miasteczko targowe wypełniło się winem.
Z jednej strony to oczywiście dobra wiadomość: większy wybór win z Włoch, Francji czy Hiszpanii, nowe stoiska prezentujące wina z Wielkiej Brytanii czy Chin. Z drugiej – to kolejne kilometry do pokonania, nie zawsze pod dachem hali czy szklanego korytarza. A że pogoda wcale jeszcze nie wiosenna – tegoroczne targi w Dusseldorfie dały nam się mocno we znaki.
Jak zwykle targom towarzyszyły prezentacje i Master Classes, spośród których warto odnotować seminarium poświęcone rzadkim odmianom winorośli, połączone z degustacją wytworzonych z nich win odmianowych, a prowadzone  ze swadą przez Julię Harding MW oraz José Vouillamoza, współautorów (wraz z Jancis Robinson) monumentalnego tomu Wine Grapes, zawierającego precyzyjne genealogie i charakterystyki 1368 różnych odmian winorośli, z których wyrabia się w świecie winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...).  Nie wszystkie szczepy zdały nam się co prawda aż tak egzotyczne (petit arvine czy lagrein to jednak klasyka, nawet jeśli tylko regionalna) – zdumiał i zachwycił nas za to dość rzadki zierfandler (Johanneshof Reinisch, Speigel Zierfandler 2011, Thermenregion), nieco mniej poruszyła grecka limniona czy chiński cabernet gernischt, nawet wówczas, gdy dr Vouillamoz wykazał, że (jak dotąd podejrzewano) to nic innego jak carménère(hiszp. czarne liście) francuska odmiana czerwonych winogro... (...).
Choć Prowein słynie z doskonałej organizacji, w tym roku nie udało się uniknąć wpadki. Pierwszego dnia targów około godziny 18.00 szatnie i wyjścia zablokowały się dokumentnie. Kolejki po płaszcz przypominały ogonki przed Muzeum Watykańskim w pełni sezonu. Szczęśliwy, kto nie oddał a) płaszcza, b) walizki, c) parasola, d) kapelusza na przechowanie (każdy element garderoby płatny osobno). My niestety oddaliśmy – na szczęście tylko pierwszego dnia.
Z Dusseldorfu
Michał Barde

Z 4000 wystawców w zeszłym roku do prawie 4800. Organizatorzy otworzyli dla 44 tysięcy odwiedzających dwie nowe hale – po raz pierwszy niemal całe miasteczko targowe wypełniło się winem. Z jednej strony to oczywiście dobra wiadomość: większy wybór win z Włoch, Francji czy Hiszpanii, nowe stoiska prezentujące wina z Wielkiej Brytanii czy Chin. Z drugiej – to kolejne kilometry do pokonania, nie zawsze pod dachem hali czy szklanego korytarza. A że pogoda wcale jeszcze nie wiosenna – tegoroczne targi w Dusseldorfie dały nam się mocno we znaki.

Fot. Prowein Press Service

Jak zwykle targom towarzyszyły prezentacje i Master Classes, spośród których warto odnotować seminarium poświęcone rzadkim odmianom winorośli, połączone z degustacją wytworzonych z nich win odmianowych, a prowadzone  ze swadą przez Julię Harding MW oraz José Vouillamoza, współautorów (wraz z Jancis Robinson) monumentalnego tomu Wine Grapes, zawierającego precyzyjne genealogie i charakterystyki 1368 różnych odmian winorośli, z których wyrabia się w świecie wino.  Nie wszystkie szczepy zdały nam się co prawda aż tak egzotyczne (petit arvine czy lagrein to jednak klasyka, nawet jeśli tylko regionalna) – zdumiał i zachwycił nas za to dość rzadki zierfandler (Johanneshof Reinisch, Speigel Zierfandler 2011, Thermenregion), nieco mniej poruszyła grecka limniona czy chiński cabernet gernischt, nawet wówczas, gdy dr Vouillamoz wykazał, że (jak dotąd podejrzewano) to nic innego jak carménère.

Choć Prowein słynie z doskonałej organizacji, w tym roku nie udało się uniknąć wpadki. Pierwszego dnia targów około godziny 18.00 szatnie i wyjścia zablokowały się dokumentnie. Kolejki po płaszcz przypominały ogonki przed Muzeum Watykańskim w pełni sezonu. Szczęśliwy, kto nie oddał a) płaszcza, b) walizki, c) parasola, d) kapelusza na przechowanie (każdy element garderoby płatny osobno). My niestety oddaliśmy – na szczęście tylko pierwszego dnia.

Z Dusseldorfu

Michał Bardel

fot. Prowein Press Service