Przerwana przechadzka

 

Immanuel Kant, wielki myśliciel z Królewca, miał zwyczaj codziennie udawać się na spacer – zawsze tą samą trasą, zawsze o tej samej godzinie. Daleko mi do Kanta, ale przynajmniej raz w roku, zawsze w ostatni weekend sierpnia, pokonuję tę samą spacerową trasę w urokliwym Deidesheim, gdzie tradycyjnie sypiają sędziowie konkursu Mundus Vini.

 

I wśród wielu innych winiarni zawsze mijam niepozorną bramę z inskrypcją „Weingut(niem.) winnica, gospodarstwo winiarskie.Termin odnosi się ... (...) Jul. Ferd. Kimich”. W tym roku złamałem zasadę. Wstąpiłem, skosztowałem i postanowiłem publicznie ogłosić, że bardzo mi smakowało.

Fot. Winiarnia Kimich

Prawdę mówiąc, moje zejście z uświęconej trasy spacerowej nie było dziełem przypadku. Dzień wcześniej, na zamku Hambach, gdzie swego czasu narodziły się współczesne Niemcy, miałem przyjemność uczestniczyć w kameralnej degustacji win młodych palatynackich producentów. Zrobiły – nie tylko na mnie – świetne wrażenie, ale najszczególniej zachwycił mnie pewien niepozorny, bo bardzo tradycyjnie zapakowany riesling – nazywał się krótko: Deidesheimer Leinhöhle Riesling Kabinett  Kabinett (niem.)- jeden z 6 typów niemieckich win j... 2012. Zachwycił doskonałym wyczuciem równowagi: winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) było niewątpliwie wytrawneokreślenie wina, w którym, teoretycznie, cały cukier na d..., ale dobrze wkomponowane 8,3 g/l cukru resztkowegoekstrakt cukrowy.Niesfermentowany cukier pozostały w winie ... dodawało mu nadzwyczajnego uroku. Spojrzałem na portfolio producenta i pomyślałem sobie, że pozostałe 53 wina też mogą być interesujące. Były, przynajmniej te 16, które zdołałem zdegustować podczas rzeczonego spaceru.

W winiarni przywitał mnie Matthias, młody, dobrze wykształcony przedstawiciel najmłodszej, ósmej generacji rodziny Arnoldów. Choć winiarnię założył w 1758 roku Andreas Kimich – winiarz z Alzacji, który pojął za żonę bogatą palatynacką wdowę, właścicielkę wielu najlepszych winnic w okolicach Deidesheim – dziś winiarnią kieruje rodzina Arnoldów. W piątym pokoleniu Kimichów zabrakło męskiego potomka, więc winiarnię przejął Joachim Arnold, mąż córki Juliusa Ferdinanda Kimicha, którego imię do dziś firmuje tutejsze produkty.
A produkty to doprawdy zasługujące na uwagę. Szczególne wrażenie robią tutejsze rieslingi ze słynnych parcel Mäushöhle, Forst i wspomnianej Leinhöhle. Ich największą zaletą jest niezrównana wręcz równowaga słodyczy i kwasowości – niby oczywista w każdym dobrym winie zaleta, o którą jednak w ostatnich latach wcale niełatwo u niemieckich producentów, zaskakiwanych co rusz zmianami pogody.
Choć winiarnia Kimichów butelkuje swoje wina od 1865 roku (pod tym względem była jedną z pierwszych w regionie), nie należy do ścisłej czołówki najgłośniejszych producentów w Palatynacie. To dobrze i źle zarazem. Źle, bo jej się należy, dobrze – bo wciąż trzyma bardzo przyzwoite cen

Fot. Winiarnia KimichPrawdę mówiąc, moje zejście z uświęconej trasy spacerowej nie było dziełem przypadku. Dzień wcześniej, na zamku Hambach, gdzie swego czasu narodziły się współczesne Niemcy, miałem przyjemność uczestniczyć w kameralnej degustacji win młodych palatynackich producentów. Zrobiły – nie tylko na mnie – świetne wrażenie, ale najszczególniej zachwycił mnie pewien niepozorny, bo bardzo tradycyjnie zapakowany riesling – nazywał się krótko: Deidesheimer Leinhöhle Riesling Kabinett 2012. Zachwycił doskonałym wyczuciem równowagi: wino było niewątpliwie wytrawne, ale dobrze wkomponowane 8,3 g/l cukru resztkowego dodawało mu nadzwyczajnego uroku. Spojrzałem na portfolio producenta i pomyślałem sobie, że pozostałe 53 wina też mogą być interesujące. Były, przynajmniej te 16, które zdołałem zdegustować podczas rzeczonego spaceru. W winiarni przywitał mnie Matthias, młody, dobrze wykształcony przedstawiciel najmłodszej, ósmej generacji rodziny Arnoldów. Choć winiarnię założył w 1758 roku Andreas Kimich – winiarz z Alzacji, który pojął za żonę bogatą palatynacką wdowę, właścicielkę wielu najlepszych winnic w okolicach Deidesheim – dziś winiarnią kieruje rodzina Arnoldów. W piątym pokoleniu Kimichów zabrakło męskiego potomka, więc winiarnię przejął Joachim Arnold, mąż córki Juliusa Ferdinanda Kimicha, którego imię do dziś firmuje tutejsze produkty. A produkty to doprawdy zasługujące na uwagę. Szczególne wrażenie robią tutejsze rieslingi ze słynnych parcel Mäushöhle, Forst i wspomnianej Leinhöhle. Ich największą zaletą jest niezrównana wręcz równowaga słodyczy i kwasowości – niby oczywista w każdym dobrym winie zaleta, o którą jednak w ostatnich latach wcale niełatwo u niemieckich producentów, zaskakiwanych co rusz zmianami pogody. Choć winiarnia Kimichów butelkuje swoje wina od 1865 roku (pod tym względem była jedną z pierwszych w regionie), nie należy do ścisłej czołówki najgłośniejszych producentów w Palatynacie. To dobrze i źle zarazem. Źle, bo jej się należy, dobrze – bo wciąż trzyma bardzo przyzwoite ceny.