Przez Apulię do Al Bano

Apulia | fot. J. Korn-Suchocka

 

Apulia – odwrócona od zachodu, zapatrzona na wschód, skąd przybyli tu przed wiekami greccy żeglarze. Nieprzypadkowo popularny szczep aglianico swoją nazwę wywodzi od ellenico – grecki.

 

Bari | Fot. Justyna Korn-SuchockaW Bari, stolicy regionu, turyści częściej mówią po rosyjsku niż angielsku, a napisy cyrylicą zachęcają do zakupu orecchiette – makaronu w kształcie muszelki, wyrabianego ręcznie, a dokładniej przy pomocy damskiego kciuka, w każdym zaułku starego miasta.

Rosjan, Białorusinów czy Ukraińców do Bari przyciąga św. Mikołaj. Pielgrzymują do grobu tego świętego, ukrytego w podziemiach katedry pod jego wezwaniem. Katedra to prawdziwy religijny i kulturowy przekładaniec. Niewielką kaplicę z relikwiami tłumnie adorują prawosławni – ze świecami w rękach, śpiewami, w ciągłym ruchu, wydają się bardziej świętować niż modlić. Nad nimi, na parterze, rozciąga się monumentalna katolicka katedra, pusta i cicha. W prezbiterium bogato rzeźbiony, pokaźnych rozmiarów grobowiec „naszej” królowej Bony. Stare miasto jest ciasne, odmienne od reszty milionowego, nowoczesnego Bari. Romańskie zaułki, z otwartymi na oścież drzwiami do kuchni, jadalni i salonów, z których – obok mydlanych, telewizyjnych dialogów – wprost zza przezroczystej firanki sączą się boskie zapachy sosu do makaronu, duszonej jagnięciny i pieczonych ryb.

Pomidorowe eldorado

Apulia | Fot. Justyna Korn-SuchockaTuż za rogatkami miasta zaczyna się inna Apulia. Królestwo pomidorów (50 procent włoskiej produkcji), oliwek i winorośli. Rozległe połacie pól uprawnych. Wyludnione płaskowyże opadające w stronę Bazylikaty i łagodnie falujące wzgórza ciągnące się na południe, towarzyszą nam gdy zsuwamy się w dół obcasa włoskiego buta, na sam koniuszek Europy. Po drodze: potężne normandzkie zamki, widome znaki średniowiecznej potęgi przybyszów z dalekiej północy, wrośnięte w krajobraz fantastyczne trulli – włoski wariant wozu Drzymały – łatwe do montażu i demontażu domy z kamieni, które z powodu swej tymczasowości nie mogły być obciążane wysokimi podatkami. Niektóre z nich wciąż są zamieszkane, niektóre zamienione na hotele, inne, jak choćby ten w winiarni Fatalone (m.in. DOC Gioia del Colle, doskonałe primitivo riserva  (wł.) rezerwa; określenie odnoszące się do win...!) służą do przechowywania wina. Bajkowa forma trulli świetnie współgra z zapałem właściciela, który swoim dojrzewającym winom urządza seanse muzykoterapii… I znów ciągnące się w nieskończoność pola pełne dojrzałych pomidorów, gaje oliwne, czereśniowe sady i winnice. Zapytajcie winiarzy z włoskiej północy, skąd płynie do nich rzeka wina do uzupełnienia butelek z apelacyjnymi etykietami. Pewnie nie odpowiedzą, ale tajemnicą poliszynela jest, że właśnie stąd.

Matka żywicielka

Apulia to obok Sycylii i Veneto najpłodniejszy we Włoszech region winiarski. Rocznie powstaje tu ok. 10 milionów hl wina – w apelacjach DOC i DOCG tylko niecałe 10%. Doskonały klimat i warunki glebowe sprzyjają masowej produkcji, jednak wciąż wina wysokiej jakości z Apulii walczą o swoje miejsce i uznanie. Powstało sporo apelacji, które – może z wyjątkiem słynnej DOC Primitivo di Manduria – są mało znane we Włoszech, nie mówiąc już o Europie. Marianna Cardone z niewielkiej wytwórni rodzinnej w Locorotondo (również apelacjakontrolowana nazwa pochodzenia.. DOC dla białych win) w trakcie rozmowy wskazuje na szyld wielkiej spółdzielni, która znajduje się naprzeciw: „To ich zasługa – mówi.
– Robią ogromne ilości słabego wina, z którym kojarzy się powszechnie nasz region. Ja walczę o jakość, ale trudno przebić się z dobrym winem z Apulii”.
Pola w tej części regionu ogrodzone są malowniczymi murkami z białego wapienia, silnie kontrastującymi z głęboką, czerwoną wręcz barwą ziemi. Im bliżej Brindisi, tym wszystko blaknie, a na horyzoncie co rusz pojawia się morze. Przed nami rozciąga się Salento, cel naszej podróży, dalej apuliańskie Lecce i… Afryka.

Winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) i śpiew

Apulia | Fot. Justyna Korn-SuchockaAlbano Carrisi, syn biednego rolnika z regionu Salento, ponad pół wieku temu emigruje „za chlebem” do Mediolanu. Ma 16 lat i nie przeczuwa jeszcze, jak daleko dotrze dzięki swojemu talentowi, charyzmie i pracowitości. Kilka lat później na planie filmowym poznaje Rominę Power – opływającą w dostatki nastoletnią córkę hollywodzkiego gwiazdora. Ona jest początkującą aktorką, on już dość znanym piosenkarzem. Mimo, że różni ich wiele, w 1970 biorą ślub. Małżeństwo trwa prawie 30 lat. Kiedy w roku 1994 ginie w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach ich najstarsza córka Ylenia, nadchodzi kryzys. Kończy się ich felicità, o której śpiewali w najsłynniejszym duecie lat osiemdziesiątych.
Al Bano, światowej sławy artysta, powrócił do Apulii, by spełnić obietnicę daną ojcu przed laty: założyć winnicę. Na ogromnym terenie w rodzinnej miejscowości Cellino San Marco, zbudował dom, studio nagrań i rozległy hotel z basenami, sąsiadujący z winiarnią i przepastną piwnicą na wina i degustacje. Posiadłość otoczona jest winnicami i gajami oliwnymi. Hotel to właściwie małe miasteczko, z uliczkami, zaułkami i maleńkimi placami obrośniętymi starymi drzewami oliwnymi. Al Bano mieszka tu i – o ile nie jest w trasie koncertowej – można spotkać go w winiarni, restauracji albo w studiu nagrań. Piosenkarz z rozbrajającą szczerością przyznał w jednym z wywiadów, że jeśli ma ochotę coś zrobić, to po prostu robi to: z równym powodzeniem komponuje muzykę, pisze książki, uprawia ziemię… i produkuje wina z najlepiej udających się tu szczepów: primitivo, negroamaro, aleatico. Pełne południowego temperamentu i słońca, zdecydowanych smaków i aromatów. Podobne do niego i – tak jak on – apuliańskie w każdym calu.