Przy mostach w Awignon

Gdy jakiś artykuł o winie zaczyna się od opisu gleby, przewracam pismo na inną stronę. Tym razem sam od niego zacznę, bo rzadko się zdarza widzieć winne krzewy rosnące na samych kamieniach. Parcele Châteauneuf-du-Pape przypominają koryto Raby w środku bezdeszczowego lata.

Same kamienie. Okrągłe, większe i mniejsze, ale kamienie. Nie widać żadnej ziemi ani nawet piasku. To jeden z powodów wyjątkowości tego miejsca, ale jest ich dużo więcej.

Na każdej butelce Châteauneuf-du-Pape odciśnięty jest papieski herb. Dziś nie wszyscy pamiętają, że zdarzył się w historii świata moment, kiedy centrum wiary katolickiej – siedziba papieży – nie znajdowało się w Rzymie. Odpowiedzialnym za to wszystko był Klemens V, przed wyborem na papieża arcybiskup Bordeaux. W 1308 roku przeniósł on siedzibę papiestwa z Rzymu do Awinionu. Rezydowało tam siedmiu kolejnych papieży i dopiero Grzegorz XI w 1377 roku powrócił z papieską kurią do Rzymu.
Nie pora wnikać w przyczyny tej sytuacji, faktem natomiast pozostaje, że wszyscy ci papieże pochodzili z południowej Francji. Być może jednym z powodów decyzji Klemensa V była jego miłość do bordoskiego wina, o które w owych czasach w Rzymie było bardzo trudno. Jego następca Jan XXII zbudował niedaleko Awinionu swoją letnią rezydencję – potężny zamek – wokół którego po kilku latach powstało niewielkie miasteczko. Nazwano go Nowy Zamek Papieski, czyli z francuska Châteauneuf-du-Pape. Wokół miasteczka szybko rozwijała się uprawa winogron, a lokalne wina coraz częściej trafiały na papieskie stoły.

Pierwsza apelacjakontrolowana nazwa pochodzenia..

Fot. David MixaMało kto dziś pamięta, że AOC Châteauneuf-du-Pape była pierwszą ustanowioną prawnie francuską apelacją. Na początku XX wieku papieskie winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) stało się obiektem wielu podróbek i fałszerstw. Broniąc się przed tym, producenci doprowadzili w 1923 roku do przyjęcia prawnych zasad określających w szczegółach kryteria, które musi spełniać wino piszące się „Châteauneuf-du-Pape”. Określono zakres geograficzny winnic, maksymalną wydajność z hektara i początkowo dziesięć dopuszczalnych w apelacji odmian. W 1936 roku liczbę ich podniesiono do trzynastu, a ostatecznie w 2009 roku do osiemnastu.
Poza odmianami wino tworzą jeszcze dwa główne czynniki: klimat oraz gleba – ziemia nadająca winu indywidualny charakter. Châteauneuf-du-Pape położone jest w dolinie wyżłobionej przed wiekami przez ustępujący lodowiec. Niósł on w swoim nurcie tysiące kamieni, które tocząc się, nabierały okrągłego kształtu, dlatego nazywa się je otoczakami. Kiedy lodowiec całkowicie ustąpił, kamienie te pokryły całą przestrzeń grubą na kilkanaście centymetrów warstwą. Odpowiedzialna jest ona za specyfikę tego „papieskiego” siedliska. W okresie gorącego lata chroni ziemię przed nadmiernym wysychaniem, a w nocy rozgrzane kamienie oddają zakumulowane ciepło otoczeniu, łagodząc zimne noce.

Wierni tradycji

Château de Beaucastel to klasyka regionu. Można śmiało powiedzieć – jedna ze światowych winiarskich ikon. Założone w 1549 roku przez Pierre’a de Beaucastel, w rękach obecnych właścicieli – rodziny Perrin – pozostaje od 1909 roku. Château należy do prestiżowego stowarzyszenia Primum Familiae Vini, grupującego jedenaście najstarszych winiarskich rodzin świata.
– Popatrzcie na tę ścianę. To urządzenie odpowiada za naszą specyfikę – Richard Haug-Adrion, człowiek odpowiadający za degustacje w château, z dumą prezentuje nam dość niecodzienną technologię. Jedna ze ścian winiarni pokryta jest rurami ze stali nierdzewnej, przypominającymi część wielkiej kotłowni. – Ten unikatowy system podgrzewa owoce do około 60ºC. Tym sposobem jesteśmy w stanie „wyciągnąć” więcej koloru i ekstraktu z winogron.
Patrzę na to z lekkim przerażeniem. Kłóci się to z wszystkimi zasadami stosowanymi we współczesnym winiarstwie. Ich podstawą jest zachowanie niskiej temperatury na wszystkich etapach winifikacji. Wielu współczesnych winiarzy celowo chłodzi w gigantycznych komorach winogrona, by uniknąć efektu przegrzania.
Pół godziny później w kieliszku czujemy efekty tej pracy, choć jak na to, czego się spodziewałem, ostateczny wynik jest zadziwiająco dobry. Wina są bardzo miękkie, gładkie, z ciemną suknią i mocnym ekstraktem. Brakuje im jednak powiewu świeżości, tego wibrującego „nerwu”, którego zawsze oczekuje się po wielkich winach.
Jest Beaucastel klasykiem regionu, rodzajem wzorca z Sèrves, do którego porównuje się wszystkich innych. Bardzo tradycyjnym, konserwatywnym. Jest takim, jakim zawsze był od swojego zarania w 1909 roku.

Młodzi na 100 punktów

Fot. ArchiwumNajlepsze działki Alaina Jauma graniczą z Beaucastel. Stare krzewy mają często więcej niż dziewięćdziesiąt lat i czerpią z tego samego siedliska, co słynny sąsiad. Obecnie Alain, zbliżający się do siedemdziesiątki, przekazuje prowadzenie rodzinnego biznesu synom. Sebastian, wykształcony w Bordeaux enolog, praktykował w wielu miejscach, również w Nowym Świeciepopularne, zbiorcze określenie pozaeuropejskich państw win..., zanim ostatecznie przejął stery w rodzinnej winiarni. Postanowił robić châteauneuf w nowym stylu.
– Widzisz, w okręgu ciągle pokutuje stara tradycja winifikacji w wysokiej temperaturze, ale moje podejście jest inne – tłumaczy z przejęciem swoje winiarskie credo. – Robić wina nowoczesne, czerpiące z tego wyjątkowego siedliska, to jest nasza idea.
Christoph, drugi z synów, właśnie wrócił z Londynu po prezentacji nowego rocznika. Poprzedni 2010 rozszedł się jak „świeże bułeczki”, w końcu nieczęsto jakieś wino osiąga 100 punktów u Roberta Parkera. W Londynie prezentował nowy 2011 rocznik, przez fachowców oceniany nieco słabiej niż legendarny 2010. – Na razie Parker dał nam 97, ale tak samo było z rocznikiem 2010. Dopiero po roku „dźwignął” nam ocenę do setki – komentuje z nieukrywanym zadowoleniem. – Zamawiaj póki czas – śmieje się – bo za pół roku może go już nie być.
Długo zajęło nam przekonanie Christopha, by odsprzedał nam kilka butelek stupunktowego châteauneuf z 2010. Wino w całości już się rozeszło, więc rozmowa toczyła się wyłącznie na temat drobnej partii pozostawionej na rodzinne potrzeby.
Ostatecznie się udało – mamy 12 butelek. Ostatnie 12 butelek wina idealnego. Tak je ocenia Robert Parker, a nam po spróbowaniu pozostało się jedynie zgodzić z „przedmówcą”.