Reagować na zmiany

O idei organizacji winiarskiej Rhône-Tricastin opowiada Bertrand Haritchelhar, jej export manager i konsultant.

Mariusz Kapczyński: Na czym opiera się filozofia waszej organizacji? Kto był jej pomysłodawcą?
Bertrand Haritchelhar: Chodzi nam przede wszystkim o zmiany. Wielu winiarzy nie ma pomysłu na marketing, szerszą prezentację swoich win czy zmianę ich stylistyki, a bardzo są zainteresowani nowymi rynkami. Chodzi więc o to, by prezentować ich interesy, pomóc w promocji czy dotrzeć do klienta.
Organizację dwa lata temu stworzyli sami winiarze, którzy nie zawsze są zdolni odnaleźć się na dynamicznie zmieniającym się rynku. Dobrze, że zdali sobie sprawę, iż w grupie jest siła, której nie ma pojedynczy, mały wytwórca. Teraz mogą działać razem i wzajemnie się wspierać.

Fot. M. ŚmietanaCo Rhône-Tricastin ma szczególnego do zaproponowania?
Sądzę, że naszym najmocniejszym atutem są dobre wina za nieduże pieniądze. Sam przyznasz, że jest to coś, czego szuka wielu importerów i sprzedawców. Dobra jakość tutejszych win nie rodzi się z przypadku – to dziesiątki, setki lat tradycji, w tym tkwi nasz potencjał. Chcemy to pokazać, ale zależy nam przede wszystkim na ukazaniu faktu, jak bardzo zmieniła się mentalność wielu winiarzy.
Obudzili się z drzemki, w którą zapadli parę ładnych lat temu, i teraz zdali sobie sprawę, że konkurencja jest duża i trzeba konkretnych działań, by się na rynku odnaleźć. Możemy im w tym pomóc. Dlatego współpracujemy z rozmaitymi instytucjami, np. Sopexa.

Jak próbujecie przekonywać winiarzy?
Nienachalnie. Staramy się podpowiadać, zmieniać ich nastawienie, przekonując: „Twoje winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) jest OK, ale spróbuj zrobić jakąś partię trochę inaczej”. Siła grupy, która się zawiązała, tkwi w tym, że jej członkowie mają bardzo różne doświadczenia zarówno w produkcji wina, jak i jego sprzedaży. Odwiedzając targi i wystawy, muszę wystawiane wina oglądać oczyma „moich” winiarzy.

Są otwarci na sugestie zmian?
To zależy. Wiesz, jak mocno przywiązani są do tradycji starsi producenci, trudno niekiedy ten konserwatyzm przełamać. Jest jednak tendencja do otwierania się. Tak czy inaczej jesteśmy na początku drogi. Mocno wierzę, że wszystko dobrze się rozwinie. Dajemy sobie dziesięć lat na wprowadzenie zmian. Na starcie potrzebujemy kredytu zaufania.

Koncentrujecie się na jakichś szczególnych rynkach?
Priorytetowo traktujemy Europę Środkową i Stany Zjednoczone, jednak są to dopiero działania zaczepne, na właściwy atak dopiero nadejdzie czas (śmiech). Pamiętaj, że działalność zaczęliśmy dwa lata temu, więc dopiero budujemy strategię działania. Apelacjakontrolowana nazwa pochodzenia.. Côteaux du Tricastin nie jest może na pierwszym miejscu w przewodnikach winiarskich, ale paradoksalnie – i to może być jej atutem – znajdziemy tutaj wina nieopatrzone jeszcze na półkach. Zupełnie nowe.

 

O kulinarnej stronie regionu przeczytacie w artykule: Na brzegach Rodanu