Bonarda – słodka czarnulka i inne takie

tekst ukazał się w „CW” nr 102, sierpień 2019 | kup ten numer | prenumerata | e wydanie

bonarda
Owoce bonardy (douce noir) | fot. WikiCommons / lipecillo

Bonarda jest odmianą zimnolubną, górską, piemoncką. Ale karierę zrobiła w tropikach: w Argentynie i Australii. Gdy już wszyscy się tym pogodzili i zaakceptowali tę dziwną sytuację, okazało się, że bonarda właściwie bonardą nie jest. To znaczy jest, ale zupełnie inną, z oryginałem nawet nie spokrewnioną.

Wina z Australii – dowiedz się więcej

Bonarda i bonarda… i bonarda

Nie zdawałem sobie z tego sprawy, kiedy po raz pierwszy pojawiłem się w Australii i Argentynie, choć już wtedy przy degustacjach słyszałem: „To jest bonarda, ale nie ta, rozumiesz. Trochę inna bonarda, ale też z Włoch”. „Jak nie ta, to jaka?” – pytałem. I tu odpowiedzi padały różne. Gdy posprawdzałem, okazało się, że chodzi o inny szczep: douce noir (słodka czarna), który w Argentynie jest najpopularniejszy po malbeku, zaś Australijczycy są z niego tak dumni, że pojawiał się na niemal wszystkich ważnych degustacjach – w każdym razie ja nie wypiłem tyle oryginalnej bonardy (piemontese) we Włoszech, co tej „nieprawdziwej” (douce noir) na antypodach.

Kończąc temat tej odmiany – obie pochodzą z Piemontu, z tym że douce noir z Sabaudii, fragmentu regionu zabranego Włochom przez Francuzów. Problem także w tym, że w samym Piemoncie jest kilka odmian, które miejscowi zwą „bonarda”, a emigrując, każdy zabierał co innego pod tą nazwą. Sytuacja jest znana od dekad – co rusz odkrywa się w Nowym Świeciepopularne, zbiorcze określenie pozaeuropejskich państw win... różne odmiany przywożone tam dawno temu, które po badaniach DNA okazują się innymi europejskimi bytami.

Parcie na nowe odmiany jest w Australii niebywałe. Ten kraj jest mistrzem marketingu i reagowania na światowe zapotrzebowania konsumentów. Dziś na topie są odmiany rzadsze, nowe, najlepiej lokalne.

Więzienie za sadzonki

Dziś władze winiarskie bardzo pilnie starają się unikać takich sytuacji, ale eksperymentowanie z nowymi odmianami i ich wprowadzanie w różnych regionach świata nie jest specjalnie trudne. Chodzi bowiem o odmiany, które już świetnie sobie radzą w innych krajach czy apelacjach. Wyjątkiem jest Australia, gdzie takie procedury mogą się ciągnąć nawet dekadę i kosztować fortunę. Każdy, kto lądował w Melbourne czy Adelajdzie, wie, że wwiezienie jabłka czy marchewki może nas kosztować majątek. Ostrzegają o tym już w samolocie. Miejscowi mają bardzo złe doświadczenia z ropuchami, psami dingo, królikami itp. Dlatego na przykład nie można sobie przywieźć z Europy jakiejś sadzonki i posadzić w ogródku dla ozdoby. To od razu grozi więzieniem.

Wprowadzanie nowych odmian zaczyna się tam od kilkuletniej kwarantanny fitosanitarnej (około czterech lat) na kontrolowanej, niemal odciętej od świata parceli. Dopiero po tym czasie przystępuje się do prób materiałowych, rozsadzania, prób produkcji wina, a na końcu – produkcji sadzonek. Najważniejszą stację-szkółkę prowadzi słynna winiarnia Yalumbajedna z najbardziej znanych i najlepszych australijskich win... (...) w Barossie.

Lokalność z importu

Parcie na nowe odmiany jest jednak w Australii niebywałe. Wynika to z faktu, że kraj jest mistrzem marketingu i reagowania na światowe zapotrzebowania konsumentów. Dziś na topie są odmiany rzadsze, nowe, najlepiej lokalne. A tych ostatnich antypody nie mają wcale. Winiarze muszą zatem polegać na instynkcie, antycypacji tego, co za dziesięć lat może mieć szczególne wzięcie.

Stawianie na takie odmiany jak rieslingbiała odmiana winogron uważana za jedną z najlepszych i n... to pewnik, ale konkurencja jest wielka. Pamiętać wszak trzeba, że Australia to technologiczny mistrz świata, więc otrzymanie dużej ilości wybitnych win z tej odmiany nie stanowi większego problemu. Wspomniana bonarda, tempranillo, sangioveseSangiovese to najważniejszą czerwoną odmianą Włoch. Upr..., grenacheGrenache, zwany także garnachą, jest hiszpańsko-francusk... i wiele innych to już lokalna klasyka. Coraz więcej jest furminta czy grüner veltlinera. Są oczywiście „nowości” greckie czy bałkańskie. Jednak odmianą, która najbardziej mnie ostatnio zaskoczyła, jest… sagrantinostara włoska odmiana czerwonych winogron, uprawiana główn... (...) z umbryjskiego Montefalco. Nawet konkurs sobie już tam urządzają na te wina! Tę absolutnie niszową, najbardziej taniczną odmianę na świecie, w dodatku o wymaganiach podgórskich, mało kto próbuje sadzić, choć w okolicach Montefalco daje takie wina, że klientom oczy się świecą z pożądania. I o to też winiarzom z antypodów się rozchodzi.