Slow Vino Chile

Chile kojarzone było dotąd z wielkimi graczami, liczonymi w milionach hektolitrów produkcjami oraz głośnymi w świecie regionami. Dziś pokazuje się także z zupełnie nowej strony.

Jednym z przedstawicieli tego nowego trendu jest zrzeszenie Slow Vino(wł.) wino.. Chile, w którego skład wchodzą między innymi dwaj producenci: Pulso i Maturana Wines.

Są trochę jak Dawidowie stający naprzeciw Goliatów. Nazywam ich małymi producentami, bowiem sami w swoim statusie zaznaczyli, że jeśli należy się do Slow Vino, nie można produkować więcej niż 150 tysięcy butelek rocznie. Chodzi w głównej mierze o budowanie zupełnie nowego i odmiennego wizerunku chilijskiego winiarstwa – takiego, które oferuje jakość, a nie tylko ilość.
Wiadomo, że zasięgu dystrybucji i możliwości winiarni, która dopiero rozpoczyna działalność, nie da się porównać z potencjałem producenta z kilkudziesięcioletnią historią. Jeśli jednak nie spróbują, nigdy nie będą wiedzieli. Skoro więc mądre porzekadło mówi, że w grupie raźniej, to takie zrzeszenie ma być parasolem, pod którym wspólnie można zabrać się do pracy.
Slow Vino Chile istnieje raptem niecały rok. Wspólnym mianownikiem członków stowarzyszenia jest produkcja win autorskich oddających charakter miejsca, w którym powstają. W ich wspólnej ofercie są wina od Elqui na północy, przez Santiago, aż po Maule na południu. Kolejną wspólną cechą jest to, że wszyscy enolodzy i właściciele tych małych winnic to znani i uznani winemakerzy. Przez lata pracowali dla tych dużych i świetnie znanych, ale w którymś momencie powiedzieli sobie: „ok, teraz czas na to, by pracować na swoim i na swoje nazwisko, być bliżej rodziny i natury”.

Maturana Wines
Fot. Maturana WinesZatrzymamy się na moment w dolinie Colchagua. San Fernando o tej porze roku wita szarościami. Mimo deszczu i wiatru w rodzinnym domu José Ignacio Maturana jest ciepło, a na stole czekają na degustację wina z ostatniego rocznika. To dom rodziców José Ignacio – jego własny znajduje się o kilkaset metrów stąd. Dom ten w swojej 150-letniej historii wiele przeszedł, a ostatnimi laty ucierpiał dwukrotnie: podczas trzęsienia ziemi w 2010 roku i podczas pożaru w 2014. Na szczęście nienaruszona została winiarnia i jej instalacje.
„Wiedziałem, że chcę zacząć własny projekt, ale wciąż jakoś brakowało mi ostatecznego bodźca i w tym pomocna okazała się natura”. Momentem przełomowym okazało się trzęsienie ziemi w 2010 roku. Dom rodzinny mocno zatrząsł się w posadach. „Rzeczy poruszają się, przesuwają, a czasem i rozsypują w pył – pomyślał – musimy zrobić coś, co przetrwa kolejne pokolenia”.
I tak oto rodzina, na czele której stoi ojciec Javier Maturana wraz z czterema braćmi José Ignacio, postanowiła przywrócić dom do dawnego stanu oraz wybudować winiarnię na podwórku, gdzie trzymane są stalowe tanki oraz beczki. Ostatnio José Ignacio wzbogacił także swoją winiarnię o jajowate w kształcie cementowe kadzie.
Nie mają sztabu pracowników, więc od produkcji po sprzedaż wszystko jest na ich głowie. Żyją w rytmie winnicy: każda pora roku wymaga konkretnej pracy przy krzewach i w winiarni. Temu podporządkowane jest ich życie, ale też dzięki temu spędzają ze sobą więcej czasu.    
„W 2011 roku pracowałem w Burgundii i był to znaczący moment mojego życia zawodowego. Wcześniej miałem koncepcję tego, jakie wina lubię i jakie chciałbym robić, ale wciąż brakowało mi tego czegoś. W Burgundii winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) się pije, o winie się rozmawia i nim oddycha. Uświadomiłem sobie, że robiąc rzeczy z pasją, wino można uczynić sposobem na życie” – wyjaśnia.
W tym samym roku zabutelkował swoje pierwsze wino – MW. Dziś to jego flagowy produkt: mocno wyselekcjonowane grona, limitowana produkcja, każdy etap wykonywany ręcznie. MW to kupaż carménère(hiszp. czarne liście) francuska odmiana czerwonych winogro...cabernet sauvignonfrancuska, klasyczna, najbardziej rozpowszechniona i popular... (...). Jak sam mówi: „Jest to wino owocowe z dużą ilością typowych dla carménère aromatów i miękkiej teksturze, z nutami przypraw. Carménère kocham ponad wszystko!”.
Colchagua słynie z upraw tej słynnej odmiany. José Ignacio pracował z tym szczepem przez wiele lat, dlatego – mimo że w swoim portfolio ma też inne odmiany – carménère jest jego oczkiem w głowie. Pierwsze roczniki powstały z winogron z wielkiego terroir Millahue (w Cachapoal), po czym Maturana Wines powróciła do swoich korzeni w Colchagua i skupia się odtąd na Marchigüe. „Cechy carménère z Marchigüe są zdumiewające. Znaleźliśmy mu miejsce o idealnym nasłonecznieniu, wietrzności, wilgotności i glebach. Dbamy o każdy szczegół w winnicy: od parametrów gleby po badanie stadium dojrzałości gron z pomocą dronów. Produkujemy niewielką liczbę win, więc nie możemy zawieść” – mówi.
Pod marką Maturana Wines powstaje 5435 butelek (rocznik 2012) i celem jest, by stopniowo zwiększać produkcję do 15 tysięcy butelek. Inną marką, która tu powstaje, jest Puente Austral. Składają się na nią wina odmianowe oraz kupaże jak Gran Reserva Cabernet Sauvignon/Syrah.
Pytany o przyszłość, mówi o swoich dzieciach, o poszukiwaniu nowych, nawet mikroskopijnych skrawków ziemi, na której jego ukochane carménère mogłoby pokazać całe swoje piękno. Podkreśla też tradycję i korzenie, bo bez nich „nie pofrunie się w dal”. Lubi wracać do Logroño, miasta w Hiszpanii nad rzeką Ebro, skąd do Chile przypłynęli jego przodkowie i gdzie do dziś około tuzina producentów wciąż kultywuje oryginalny i niemal wymarły szczep maturana tinta. Być może ​​w najbliższych latach przywróci mu świetność na glebach Marchigüe? „Naszym celem jest, by robić rzeczy z pasją i szczerością. Czekając każdej wiosny, chcemy pokazać, że można żyć winem, a przede wszystkim, że z pasji powstają wina światowej klasy”.

Pulso Wines

W sąsiednim Lolol (także wybrzeże Colchagua) produkuje swoje wino Ximena Pacheco. Jej wino nazywa się Pulso, czyli „puls”. Jak sama mówi: „Chodzi w nim przede wszystkim o bicie sercanatury”.
Projekt rozpoczęław 2013 roku kupażem na bazie malbeka. To wino purystyczne, delikatne i złożone, które odzwierciedla terroir wybrzeża Colchagua. Kosztując tego wina, należy szybko zapomnieć o wszystkim, co do tej pory wiedziało się o malbeku. Siedlisko uwypukla kwiatową stronę tego szczepu. Dotknięcie kobiecej ręki czyni to wino innym niż wszystkie.
Fot. Pulso WinesXimena Pacheco pracowała na Węgrzech u boku Paula Hobbesa. Tam, w Villány i Tokaju, aż do grudnia 2012 roku krystalizował się w jej głowie sen o własnym winie. Tak narodziło się Pulso. „W 2013 roku zrobiłam malbeka z tego regionu i zakochałam się w ekspresji winogron nieprzypominających typowego wina z Colchagua. Malbecfrancuska odmiana czerwonych winogron uprawianych głównie ... (...) niesie w sobie unikatową mieszankę aromatów kwiatów i czerwonych owoców, która czyni go tak wyjątkowym” – dodaje Ximena.
Ximena współpracuje z trzema partnerami, którzy posiadają uprawy o wielkości 385 hektarów. „Moi koledzy z respektem podchodzą do produkcji wina i pozostawiają mojej decyzji każdy etap produkcji, aż po kwestie wizerunku i marketingu”.
Pulso jak na razie nie ma własnej bodegi i od 2013 roku Ximena winifikuje je w winiarni Odjfell, która otworzyła przestrzeń dla małych projektów dzielących pasję do produkcji wina na małą skalę.
Pulso stara się uwieść kwiatowym charakterem, świeżością, delikatnością i złożonością, pochodzącą z piaszczysto-gliniastych gleb winnicy leżącej u podnóża granitowego wzgórza. Tam po południu wiatr przemyka z wybrzeża i odświeża krzewy, dzięki czemu winogrona w porze zbiorów osiągają doskonały balans słodyczy i kwasowości, a wino nie przekracza 14 procent mocy.
Winogrona są zbierane bardzo wcześnie (w 2013 roku był to 14 marca), a następnie przechodzą trzy różne procesy, by dać bardziej złożone i wielowymiarowe wino: pierwsza część idzie prosto do zbiornika–jaja typu apollo (wykonanego z porowatego polimeru, który pozwala na pewien stopień mikroutlenienia); inna frakcja maceruje wraz z 30 procentami szypułek, by dodać winu struktury i podkreślić jego ziołowe oblicze, zaś ostatnia część wędruje do dębowych starych beczek, dzięki czemu wino zaprezentuje swój owocowy potencjał.
Ximena nie wierzy w fermentację na zimno: woli unikać wydatków na energię związaną z chłodzeniem wina. Ponadto wykorzystuje tylko dzikie drożdże w procesie fermentacji. Jej celem jest wino, które wyróżnia się czystością i bez zakłóceń przedstawia charakterystykę siedliska Lolol.
„To wino miałam w głowie. To, jakie ma być i jak ma wyglądać etykieta”. Produkcja Pulso to 3500 butelek z rocznika 2013, ale docelowo ma sięgnąć dwóch tysięcy skrzynek w ciągu najbliższych pięciulat.

Slow Vino
to nawiązanie do slow life, do celebrowania życia i przeżywania pełną piersią każdego roku, dnia, minuty. W przypadku tutejszych producentów to także celebrowanie wina i cieszenie się nim nie tylko od święta, ale i na co dzień, z przyjaciółmi i rodziną, a może z dobrą książką czy ulubioną płytą. To także wymiar przyjaźni i doceniania drugiego człowieka oraz przyrody. Jak zgodnie potwierdzają Ximena, José Ignacio i pozostali enolodzy zrzeszenia, wino ma swoje życie, swoją drogę i puls, i oddaje zarówno niepowtarzalność skrawka ziemi, z którego pochodzi, jak i emocje oraz marzenia człowieka pochylającego się nad nim na każdym etapie produkcji.