Arachon T.FX.T (Arachon Evolution T.FX.T)

    słynne czerwone wino ze Środkowego Burgenlandu wytwarzane w Hortischon przez specjalnie w tym celu założoną firmę T.FX.T., należącą do Manfreda Tementa, Franza Xavera Pichlera i Tibora Szemesa (nazwa pochodzi od imion założycieli i nazwiska Tement).

    Kupaż z odmian blaufränkisch (około 50%), cabernet sauvignon (30–40%), merlot (4–10%) i zweigelt (6–10%). Leżakuje 13–16 miesięcy w dębowych beczkach (80% nowych, 20 % używanych) francuskich (z Allier, rzadziej z Nevers, Vosges i Limousin) i częściowo amerykańskich. Trafia na rynek dwa lata po zbiorach. Barwa – purpurowogranatowa z fioletowymi refleksami. Zapach – mocny, bogaty i złożony, wyrafinowany i owocowy z wyraźnym odcieniem czarnych porzeczek, wiśni (kompotu wiśniowego) i jeżyn oraz nutkami korzenno-waniliowymi i gorzkiej czekolady. Smak – zharmonizowany, bogaty, owocowy, gęsty i taniczny, o wielkim potencjale do dojrzewania.

    CHARAKTERYSTYKA. Jeszcze zanim Arachon Evolution T.FX.T. powstał, wino uznano za „kultowe”, a winiarski świat nie mógł się doczekać jego narodzin. Sprawiły to wielkie imiona trzech „konspiratorów”, jak ich nazwała prasa, ukryte pod skrótem T.FX.T. – Tibor Szemes, Franz Xaver Pichler i Manfred Tement. Nikt z nich nie mieszka w Środkowym Burgenlandzie.

    Franz Xaver Pichler – elegancki pan około sześćdziesiątki – należy do najbardziej zasłużonych winiarzy w Austrii i jest niemal legendarną postacią w Wachau (Dolna Austria), często określanym mianem papieża tamtejszych win.
    Jego wyroby z reguły uzyskują poziom, jaki inni osiągają tylko przy szczęśliwym zbiegu okoliczności. FX Pichler jest wielki i wie o tym – swoje najlepsze wino nazwał Monumental. Do historii zaś przeszła jego wypowiedź podczas pewnej degustacji w ciemno, kiedy rozpoznał próbkę i stwierdził z przekąsem: „To najlepszy riesling, jaki kiedykolwiek piłem. I jaki kiedykolwiek zrobiłem”.

    Manfreda Tementa także okrzyknięto królem i papieżem, ale w regionie leżącym po drugiej stronie winiarskiej Austrii, w przysłoweńskiej Styrii. Jego wina – potężne sauvignon blanc i chardonnay oraz wytrącający z równowagi swym zapachem muskateller – regularnie deklasują wyroby konkurentów. Skromny, miły i fanatycznie dbały o jakość swoich win Manfred Tement szybko stał się ulubieńcem prasy winiarskiej.

    Jednak duszą całego przedsięwzięcia stał się Tibor Szemes, gadatliwy, wiecznie uśmiechnięty, jowialny jegomość w średnim wieku z brzuszkiem. Pochodząca z Węgier rodzina Szemesów osiadła przed stu laty w należącym wówczas do Węgier Południowym Burgenlandzie, gdzie zajęła się handlem winem. Tibor nie ukrywa swych cesarsko-królewskich zapatrywań – mieszka w Pinkafeld w domu pełnym pamiątek po monarchii austro-węgierskiej. Sentymentalne nawiązanie do tej tradycji widać w nazwach jego win: Tradition i Imperial. To ponoć także on wpłynął na kolegów, by zmienić nazwę wina z Arachon Passion, jaką nosiło pierwotnie, na Arachon Evolution. Pasja zbyt mu się kojarzyła z gwałtownością i rewolucją – terminami dla niego nie do przyjęcia.
    Kontynuując tradycję rodziną Szemes otworzył sklep z winem i zaopatruje miejscowe restauracje. Choć nie posiada własnych winnic, jako jedyny z trójki „konspiratorów” produkuje wino czerwone z owoców skupowanych w okolicach Hortischon (Środkowy Burgenland). Stąd wino trafia do beczek Szemesa w Pinkafeld. Wrodzona jowialność sprawia, że to właśnie Tibora wspólnicy wypychają zawsze do promowania nowego wina – jest jego rzecznikiem prasowym.

    Trzej panowie znają się od dawna, ale mgliste plany współpracy zaczęli snuć dopiero na początku lat 90. Motorem całego przedsięwzięcia był – rzecz jasna – Tibor Szemes. Był jedynym z trójki, który miał doświadczenie w produkcji win czerwonych. To on wybrał miejsce (Hortischon) i w roku 1992 „sprzedał” kolegom swój pomysł. Bezpośrednią inspiracją – jak się wydaje – był sukces Hansa Iglera, wschodzącej gwiazdy win czerwonych w Środkowym Burgenlandzie. Jako jeden z pierwszych w tym okręgu zaczął eksperymentować z mieszaniem odmian blaufränkich i cabernet sauvignon, z czego narodziło się jego słynne wino Vulcano.
    Firma T.FX.T. z założenia nie ma własnych winnic i korzysta z owoców skupowanych od kontraktowych winiarzy. Nie ma także własnej siedziby – wino produkuje się w wynajętych pomieszczeniach lokalnej kooperatywy w Hortischon – Vereinte Winzer Hortischon. Na miejscu dogląda wszystkiego Josef Pusch – enolog z wieloletnim doświadczeniem i ważna postać przedsięwzięcia.

    Projekt Arachon (od średniowiecznej nazwy Hortischon) zakładał produkcję około 100 tys. butelek wina rocznie i miało to być wino na najwyższym światowym poziomie, z lekkim odchyleniem w stronę „Nowego Świata”. Czterech panów osobiście wybierało najlepsze w okolicy winnice i podpisywało kontrakty z rolnikami. Zakupiono najnowszy sprzęt, a już najskrupulatniej dobierano dębowe beczki do leżakowania – ostatecznie zadecydowano, że wino będzie dojrzewać około 13–16 miesięcy w aż sześciu różnych typach beczek pochodzących głównie z Francji. Do produkcji wybrano odmiany blaufränkich i cabernet sauvignon, z niewielkim dodatkiem merlota i zweigelta.
    Po latach oczekiwań ostatecznie Arachon zadebiutował w roku 1998 rocznikiem 1996 i z miejsca okrzyknięto go największym wydarzeniem roku nad Dunajem. Zachwycona prasa austriacka prześcigała się w wymyślnych określeniach: „czerwony gigant”, „burgenlandzkie monstrum” czy „austriacka odpowiedź na Sassicaię i Opus One”.

    Start – trzeba przyznać – miało wymarzony. Rok 1996 nie był najlepszy dla austriackich win czerwonych. Na ich tle Arachon błysnął jak diament – był genialny. Został sprzedany na pniu, z czego 40% trafiło na eksport. Za to rok 1997 był najlepszym rocznikiem tej dekady dla wszystkich austriackich win czerwonych. Arachon 1997 uzyskał w 100 punktowej skali miesięcznika „Falstaff” aż 92 punkty. To ugruntowało jego pozycję.

    win.

    Jego