Spiżarnia pełna niespodzianek

Wraz z wiekiem przyszło mi zrozumieć, że każdy człek ma jakieś wady. Dopuściłem też myśl, że i ja również.

Moją największą wadą jest niewątpliwie namiętność, którą żywię do serów. Zwłaszcza do tych niosących dla mnie nieznane, nowe smaki. Jestem po prostu serowym narkomanem. Nie jestem w stanie pohamować ciekawości i apetytu (nawet jeśli jestem już po posiłku) na widok zgrabnej gomółki.

Jakiś czas temu w moim domu pojawiły się dwa olbrzymie kawały dwóch różnych holenderskich serów. Pierwszy to starzona przez 18 miesięcy Gouda oznakowana nalepką Black Label i znacznie krócej dojrzewający Robusto Parrano. Piszę w czasie przeszłym, ponieważ żadnego kawałka nie ma już w mojej spiżarni. Nie została nawet okruszynka. Nie mogłem jednak wcześniej o nich pisać, ponieważ nie jest łatwo ocenić smak i doradzić, jak zachowywać się wobec takiego wspaniałego sera.

Teraz, gdy już ich nie ma, mogę spokojnie zająć się rozpamiętywaniem tego, co uświetniało mój stół przez wiele wieczorów.

Gouda, która jest przecież jednym z najstarszych holenderskich serów, za każdym razem zachwycała czymś nowym i wcześniej niedostrzeganym. Przyznać muszę, że nowe wrażenia pojawiały się w zależności od tego, co było daniem głównym poprzedzającym serowy deser. Łagodny smak np. faszerowanego cielęcego mostka powodował, że ser wydawał się ostry i pikantny. Jego aromat zaś był znacznie silniejszy niż wówczas, gdy na kolację była krwista i pieprzna polędwica. Całkiem inaczej Gouda smakuje, gdy popija się ją słodkim sauternes’em, a zupełnie inaczej, jeśli towarzyszy jej np. amaronewłoskie czerwone wino DOCG z regionu Veneto (Włochy) produ... della valpolicella  Czerwone wino włoskie DOC z regionu Veneto, produ..., udające tylko słodycz.
Jak więc widać, jest to ser wielu doznań. A wszystkie są zaskakujące w przyjemny sposób. Jedyny, ale poważny kłopot jest tylko przy krojeniu. Trzeba bowiem mieć ostry, duży i twardy nóż, bo bryła sera dzielnie stawia opór.

Robusto Parrano kroi się znacznie łatwiej. I nie jest tak kruchy jak gouda. Ma także wiele zalet i wiele… smaków. Raz przywodzi na myśl cheddar, a innym razem udaje parmezan. Można by przywołać jeszcze parę innych serów, których smak nam się odwija z pamięci, gdy rozgniatamy zębami tłuste kęsy Robusto.
Próbowałem go z kilkoma różnymi winami. Były białe wytrawneokreślenie wina, w którym, teoretycznie, cały cukier na d..., były słodkiewino o dużej zawartości cukru naturalnego lub dodanego.. kanadyjskie icewines, był nawet polski miód pitny, który – zdawało mi się początkowo – wprost fantastycznie podkreśla zalety tego sera, gdy wreszcie znalazłem coś, co wprawiło mnie w prawdziwy zachwyt: argentyński czerwony malbecfrancuska odmiana czerwonych winogron uprawianych głównie ... (...). To winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) w towarzystwie tego właśnie sera stanowi królewski deser. Człowiek tylko żałuje, że nie da się tego zjeść zbyt dużo. Tłusty ser szybko wywołuje uczucie sytości. Trzeba więc resztę odłożyć na następny wieczór. Albo wstawać w nocy, by potwierdzić, że moja nowa miłość jest warta nawet cierpienia. Cierpienia z przejedzenia. I nawet wówczas, gdy czuję dojmujące palenie zgagi, to i tak cieszę się, że jeszcze przede mną setki gatunków, które gdzieś na świecie w nieznanych mi serowarniach, dojrzewają i czekają, aż je odkryję.