Średniowieczne tradycje. Winnica Uniwersytetu Jagiellońskiego

fot. E. Wawro
fot. E. Wawro

Pochwały i „mlaskanie” degustatorów słychać przy każdej okazji, a na międzynarodowych konkursach sypią się medale. Dumne ze swojej winnicy i produkowanego tam Novum władze Uniwersytetu Jagiellońskiego chcą kontynuować winiarskie klimaty.

– Nasze winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) jest dobre, ale największą jego wartością jest to, że powstało w Polsce – mówi Adam Kiszka, inżynier rolnik, który z żoną opiekuje się winnicą UJ. On sam do niedawna był tylko dobrym rolnikiem, a teraz jest też dobrze zapowiadającym się winiarzem. Na szczęście „ochy” i „achy” wydawane przez degustatorów często może trochę na wyrost, dla zachęty, ze świadomością, że polskie winiarstwo jeszcze raczkuje, nie zawróciły mu w głowie. Wie, że do pełnego sukcesu jeszcze droga daleka. Ale już dziś winnica Nad Dworskim Potokiem to ścisła czołówka polskiego winiarstwa. Jako jedna z pierwszych w Polsce przebrnęła przez gąszcz biurokratycznych przepisów i może oficjalnie sprzedawać swoje wina.

Trudne początki

Był rok 2004. Karol Musioł, rektor UJ, wtedy jeszcze prorektor ds. rozwoju, wrócił z kilkuletniego pobytu we Francji. Był zauroczony winnicą uniwersytetu w Montpellier i myślał o tym, że jego macierzysta uczelnia też powinna mieć swoją winnicę. Pomysł nie był wcale nowy – najstarsza w Polsce Alma Mater ma tradycje winne sięgające średniowiecza. W XVI wieku UJ miał 400 hektarów winnic, winoroślą obsadzone było niegdyś nawet wzgórze wawelskie.

Prorektor swym pomysłem bez trudu zaraził władze uczelni, a miejsca pod winnicę też nie trzeba było szukać. W oddalonych o 40 kilometrów od Krakowa Łazach UJ ma swój Rolniczy Zakład Doświadczalny. Na blisko 100 hektarach uprawiano tam wcześniej głównie buraki i zboża. Niewiele z tego było pożytku, a jak się okazało Łazy idealnie nadawały się pod projekt winiarski. Było wszystko, co potrzeba: południowe, dobrze nasłonecznione stoki, kilka stawów, które dodatkowo łagodzą wpływ zimnego powietrza, korzystne warunki klimatyczne, a także dane meteorologiczne z funkcjonujących na terenie dwóch stacji.

Decyzje zapadły szybko. Kiszkowie pojechali do Jasła do Romana Myśliwca po porady i sadzonki. – Nie kryłem, że sceptycznie na to patrzę – wspomina Myśliwiec. – PGR chce założyć winnicę? Jakoś mi to nie pasowało do moich wyobrażeń. Winnica wymaga zupełnie innego podejścia, przede wszystkim oddania i serca. To musi być pasja, a nie administracyjna decyzja. Szybko jednak się okazało, jak bardzo w tym przypadku się myliłem – dodaje. Nie takiego przyjęcia spodziewał się Kiszka. – Wyliczał nam problemy i trudności, z jakimi się spotkamy – wspomina winiarz. – Zasugerował, że może powinniśmy najpierw spróbować na mniejszym kawałku, że zobaczymy, co nam z tego wyjdzie i zdecydujemy, co dalej – kontynuuje. – Co do tego PGR-u to niewiele się pomylił, ale tym powątpiewaniem, że damy radę, nieźle mnie wkurzył. Niewiele brakowało, a zrezygnowałbym z jego pomocy, posłuchał innych i teraz pewnie płakałbym nad posadzoną viniferą – kończy z uśmiechem.

Pół roku później gospodarze zasadzili pierwsze 30 arów. Z wrodzoną sobie starannością wytyczyli niemal z linijką w ręce równiutkie rzędy. – Nie było łatwo, mimo że jesteśmy z żoną rolnikami z wykształcenia i od ponad 20 lat pracowaliśmy w rolnictwie – przyznaje Kiszka. – Winnica była dla nas wielkim wyzwaniem, to jak wyższa szkoła jazdy, trzeba było uczyć się wszystkiego od podstaw, niestety czasem i na błędach – wspomina. Rok po pierwszych nasadzeniach przyszła wyjątkowo ciężka zima, temperatury dochodziły nawet do –32°C, tyle nie zanotowały jeszcze nigdy tamtejsze stacje meteorologiczne. Przed katastrofą uchroniła winnice sumienność gospodarzy. Nie mieli doświadczenia, ale pamiętając przestrogi Myśliwca, wiedzieli, że lepiej dmuchać na zimne. Jesienią ściągnęli łozy z rusztowań i przysypali ziemią. – Może gdyby nie to, władze uczelni uznałyby przedsięwzięcie za zbyt ryzykowne i byłoby po winnicy? – zastanawia się Kiszka.

Na szczęście uczelnia wciąż chciała inwestować. Przez kolejne lata winnica była stopniowo powiększana i obecnie ma ponad trzy hektary. Głównie uprawiane są tu odmiany przerobowe, odpowiednie dla naszego klimatu: hibernaljedna z najstarszych nowych białych odmian mieszańcowych,... (...), seyval blanc, bianca, rondo i regent. Zebrane owoce winifikuje się w tamtejszej winiarni, która robi wrażenie na odwiedzających. Przestronne pomieszczenia, profesjonalne, nowoczesne wyposażenie i własne laboratorium. Piwnica jest pełna wina, są roczniki 2008, 2009 i ten najgorszy jak dotąd dla winiarzy – 2010. Około dziewięć tysięcy litrów dojrzewa, czekając na degustację.

Kolekcja medali rośnie

Nad jakością uniwersyteckiego trunku czuwa Kapituła Wina UJ, zacne grono profesorów i koneserów wina. Na początek ogłosili wśród studentów konkurs na nazwę akademickiego wina. Padły 163 propozycje, wśród nich wiele żartobliwych i zabawnych, np. owoc nauki, nektar żaka, krew rektora czy łzy studenta. Zwyciężyło Maius, jak najstarsze kolegium UJ, wybrano jednak Novum, bo to pierwsze było już nazwą zastrzeżoną.

Z początkiem lipca w Kapitule debatowano nad przyszłością winnicy. Oczywiście przy lampce własnego wina, bo przecież należało ocenić jego walory i potencjał. Wnioski? Uniwersytecka winnica to trafiona inwestycja, którą należy rozwijać, a Rolniczy Zakład Doświadczalny UJ czeka prawdziwa rewolucja. Ze stu hektarów, jakie zajmuje gospodarstwo, uczelnia ma zostawić sobie tylko część nadającą się pod winnicę i potrzebną otoczkę enoturystyczną. To jakieś 25 hektarów. Za pieniądze uzyskane ze sprzedaży pozostałej części gospodarstwa dofinansowany zostanie rozwój winnicy i przetwórni. Obserwując, jak prowadzona jest winnica w Łazach, śmiało można mówić o czekającym UJ sukcesie.

Wina z Łazów zachowują charakter odmiany, z której powstały. Mają wyraźną owocowość i mineralność oraz charakterystyczny dla polskiego wina pazur. Są czyste i konsekwentne, utrzymane w swoim stylu, bez silenia się na komercję pod potrzeby rynku. Rondo 2008 w konkursie Vinoforum w Trenczynie zdobyło brązowy medal. W ubiegłym roku Hibernal 2008 zwyciężył w kategorii win białych wytrawnych w międzynarodowym konkursie win uniwersyteckich w Mariborze w Słowenii. Wiosną tego roku Rondo 2009 zdobyło najwięcej punktów w kategorii win czerwonych wytrawnych w I Konkursie Galicyjskim zorganizowanym na Podkarpaciu, a Jutrzenka 2009 była najlepsza w kategorii wina białe wytrawneokreślenie wina, w którym, teoretycznie, cały cukier na d....

Winnica Nad Dworskim Potokiem jeszcze się specjalnie nie reklamuje, ale już kusi, by ją odwiedzić. W tunelu, w którym wcześniej rosły pomidory, dobrze sprawdzają się odmiany deserowe – arkadia i aloszenkin. Odwiedzając winnice, warto i tam zajrzeć. Urokliwe stawy pełne są ryb, wokół cisza i spokój. Niedawno gospodarze założyli pasiekę i już można sprawdzić, jak smakuje lokalny miód przy okazji wizyty w sklepiku obok winiarni. – W przyszłości chcemy produkować także miody pitne, ale na razie czekamy na zmiany w polskim prawie – mówi Kiszka. Novum na razie można kupić wyłącznie w sklepiku w Łazach. Butelkatyp butelek o różnym kształcie, pojemności i kolorze, pr... białego, bez względu na odmianę czy rocznik, kosztuje 37 zł, a czerwonego 39 zł.