Św. Hubert i jego andyjskie wina

Jedną z niewątpliwych zalet Nowego Światapopularne, zbiorcze określenie pozaeuropejskich państw win... jest prostota – w Europie region winiarski o powierzchni osiem tysięcy hektarów liczyłby co najmniej 500 producentów wina (sześć razy mniejsze Wachauokręg winiarski w Dolnej Austrii (Niederösterreich), leż... (...) ma ich ponad 200), a w argentyńskiej La RiojaLa Rioja – Hiszpania – reg. winiarski w pn.-środ. Hiszp... owe osiem tysięcy obsługuje… pięć winiarni, z których cztery uważają się za „niewielkie”…

I w zasadzie mają rację, bo ponad połowę areału całego regionu La Riojahiszp. czer. DOCa z regionu Rioja, prod. z wszystkich czerw.... (...) zajmuje potężna kooperatywa La Riojana. Na drugim miejscu, z mikroskopijnym jak na Argentynę obszarem 260 hektarów i zaledwie pięcioma milionami litrów rocznej produkcji sytuuje się Bodegas San Huberto –  z pewnością najciekawsza lariojańska posiadłość. To w niej właśnie postanowiliśmy poszukać najlepszych win północnej Argentyny.

Wysokie doliny

Fot. Wines of Argentina / Ignacio GaffuriW gorącym, pustynnym, w połowie zajętym przez przedgórza Andów regionie właściwie nie należałoby mieć wielkich nadziei na dobre wina. Z jednym lub dwoma wyjątkami. To Chilecito oraz Aminga – dwie doliny położone na wysokościach bezwzględnych powyżej 1000 metrów. W pierwszej rozlokował się wspomniany winiarski gigant, w drugiej swoje miejsce znalazła z początkiem XX wieku wytwórnia San Huberto.
Większość winnic San Huberto leży jeszcze wyżej, na 1450 metrach n.p.m. I choć nie jest to jeszcze wysokość rekordowa (Chañarmuyo Estate ma winnice położone 300 m wyżej) w gorącym klimacie regionu zapewnia już o wiele chłodniejsze zimy, a także wyraźne różnice temperatur pomiędzy dniem i nocą (nawet do 20˚C). Niskie opady (200 ml rocznie) wymuszają tu – rzecz jasna – dodatkowe nawadnianie i wraz ze stałym, silnym nasłonecznieniem gwarantują to, co niektórzy kochają, a inni nienawidzą: niemal absolutną powtarzalność kolejnych roczników.

Włoski sentyment

W ręce włoskiej rodziny Spadone, która przybyła do Argentyny w 1940 roku, winiarnia założona w 1905 roku trafiła piętnaście lat temu. Stało się tak za sprawą sentymentalnej misji Carlosa Spadone – postanowił on mianowicie powrócić do winogrodniczych tradycji ojca i stryja (obydwaj zajmowali się winem, choć w różny sposób: Francisco Pedro wytwarzał środki ochrony winorośli, zaś jego brat, ojciec Carlosa, winoroślVitis vinifera.. uprawiał). W 1998 roku Carlos odkupił od Lujana de Cuyo, jednego z pionierów winiarstwa argentyńskiego, bodegę Pincolini w Mendozie oraz rzeczone San Huberto w mniej znanym, ale obiecującym regionie La Rioja. Ta pierwsza wciąż pozostaje w rękach rodziny, ale wina produkuje dla innych sprzedawców; Carlos zdecydował się skupić na La Rioja – regionie nieco bardziej egzotycznym, położonym na wyższych wysokościach bezwzględnych i dającym wina – jego zdaniem – o wiele bardziej niezwykłe i oryginalne niż te z Mendozy. A że lubi eksperymentować i wie, gdzie należy dziś inwestować, trzecią winiarnię założył… w chińskiej prowincji Huailai. Produkuje tam rocznie 7 milionów litrów wina.

Mineralny verdot

Ponad dwieście hektarów w La Rioja obsadzono argentyńską klasyką: malbekiem, torrontesem, bonardą oraz cabernetem sauvignon, merlotem, syrahem, chardonnayfrancuska odmian białych winogron, jedna z najbardziej rozp... (...) i petit verdotem. Szczególnie ta ostatnia odmiana w wykonaniu rodziny Spadone to istny majstersztyk. Owoce są dojrzałeokreślenie degustacyjne stwierdzające, że wino osiągneł... (...), świeże, ekspresyjne – winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) zaś, choć niepozbawione twardej męskiej taniny, naprawdę eleganckie. – Nie tak wiele robi się w świecie stuprocentowych petit verdot – mówi Juan Banno, główny enolog winiarni. – Nasze wino było jednym z pierwszych takich produktów w całej Argentynie – dodaje. Jak wszystkie wina z lariojańskiej bodegi charakteryzuje je coś, co zdaniem jednych w ogóle nie istnieje, dla innych zaś stanowi ważny wyróżnik win wyraźnie oddających swoje siedlisko – delikatna „mineralność” obecna zarówno w białym torrontesie z blisko 70-letnich krzewów, jak w większości czerwonych win z posiadłości.
Rzadko zdarza mi się mieć stuprocentową pewność, że wina powstające w tej czy innej winiarni zasługują w pełni na miano reprezentatywnych dla regionu – by to orzec z całym przekonaniem, potrzeba zwykle długich lat doświadczeń i porównań. Chyba że trafimy na taką La Rioję – pięć winiarni na krzyż (pozostałe 30 bodeg to w zasadzie przydomowe ogródki), kilkadziesiąt zaledwie etykiet do skosztowania, raj dla nielubiących się przemęczać dziennikarską robotą…