Winogrodnicy, sybaryci i starożytni pompiarze. Sycylia i Kalabria

tekst ukazał się w „CW” nr 99, maj 2019 | kup ten numer | prenumerata | e-wydanie

Agrigento ruiny świątyni
Ruiny świątyni w Agrigento | fot. Stefano_Valeri / shutterstock

Jeśli spojrzeć na zdjęcia satelitarne, to fakt, że Sycylia i Kalabria— region winiarski w południowych Włoszech, podzielony n..., te dwa fragmenty południa włoskiego „kontynentu”, nie są połączone, zakrawa na geograficzny psikus. To jednak właśnie on sprawił, że ich losy potoczyły się tak odmiennie.

Oba regiony stały się u zarania dziejów celem intensywnej kolonizacji greckiej, a nawet częścią tzw. Wielkiej Grecji. Do Hellenów z trudem docierało, że tereny te nie są obszarami bezludnymi, przeciwnie – są intensywnie (jak na tamte czasy) zaludnione miejscowymi ludami italskimi, które niekiedy toczą między sobą wojny. Od tych ludów wywodzi się zresztą termin „Italia”, bo tak Grecy zwali południową część regionu, w którym zaczęli się osiedlać. Kalabria była zatem pierwszą Italią we współczesnej Italii, bowiem później ten termin rozprzestrzenił się na cały niehelleński Półwysep Apeniński.

Lud wina

Mniej więcej półtora tysiąca lat przed Chrystusem tereny kalabryjskie zajęli Oenotri – Winogrodnicy. To bodaj jedyna nazwa jakiegoś ludu, która jasno odnosi się do wina.

Co ciekawe, Kalabria ma równie wspaniały okres przedhistoryczny – to tutaj znajdują się pierwsze ślady bytności naszych przodków z gatunku Homo erectus na całym kontynencie! A było to 700 tysięcy lat przed Chrystusem. Pierwsze wioski zakładano na południu trzy i pół tysiąca lat przed naszą erą.

Mniej więcej dwa tysiące lat później tereny kalabryjskie zajęli Oenotri – Winogrodnicy. To bodaj jedyna nazwa jakiegoś ludu, która jasno odnosi się do wina, no i do tego, czym się on zajmował. Grecy w swoich mitach ich zhellenizowali, ale Grecy w swoich klechdach nad wyraz często kręcili.

Znacznie późniejsi mieszkańcy tych okolic są już częstymi gośćmi w greckich podaniach, wielu brało udział w ówczesnych olimpiadach. Grecy zakładali coraz liczniejsze i coraz większe miasta, które natychmiast przystępowały między sobą do walk. Z Krotonu pochodził Alkmeon, filozof i medyk, który wierzył w nieśmiertelność duszy, a chcąc dociec prawdy, dokonywał sekcji mózgów. Był uczniem Pitagorasa, który również osiedlił się w Krotonie.

Wino „z kranu” w najbogatszym mieście świata

Te kilkadziesiąt założonych wówczas miast możemy bez większego problemu zlokalizować – istnieją nadal bądź też przetrwały ich kopalne ślady. Najważniejszego i jednego z największych jednak jeszcze nie odkopano. Przypuszcza się, gdzie istniało, w pobliżu odkryto dwie nekropolie – ale ruin nie ma. Chodzi o Sybaris, leżące u ujścia aż dwóch rzek, Kratis i Sybaris, do Morza Tyrreńskiego.

Grecy z Krotonu musieli się upewnić, że greckie Sybaris się nie odrodzi. Zbudowali więc tamę na rzece….

Między VII–VI wiekiem przed Chr. było to bodaj najbogatsze miasto świata, liczące – jak się szacuje – nawet 100 tysięcy mieszkańców (niektórzy mówią o 300 tysiącach). Bili monetę, posiadali rzesze niewolników, a cztery okoliczne plemiona i 25 miast płaciło im daniny. Jako jedyni w historii świata budowali też, powiedzmy, winodukty, obsługiwane przez (sam nie wiem, jakiego słowa użyć) „pompiarzy”. Gęstwiną rur ułożonych na kamiennych podstawach lub na dachach domostw winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...) spływało z pól prosto do chłodnych piwnic mieszkańców miasta, czyli… sybarytów. To słowo zadomowiło się we wszystkich bodaj językach.

Sycylia, Kalabria i inne regiony Włoch – mapa winiarska i teksty w dziale Wiedza o winie.

Ich bogactwo i słabość do luksusu, przepychu oraz zbytku – jak łatwo przewidzieć – stały się przyczyną upadku miasta. Inni w końcu też tak chcieli. Sybaryci zrazu jęli się kłócić między sobą, zapewne o podział dóbr, a w 510 roku przed Chrystusem zostali najechani przez sąsiadów z Krotonu i wyrżnięci w pień. Ale krotończykom złupienie miasta nie przyniosło dostatecznej satysfakcji – Grecy z Krotonu musieli się upewnić, że greckie Sybaris się nie odrodzi. Zbudowali więc tamę na rzece i skierowali jej nurt na Sybaris właśnie. Być może dlatego tych ruin nigdy nie znajdziemy.

Koniec świata

Tyle zachodu i barbarzyńskiej zaciekłości, by zniszczyć puste już miasto. To mi przypomina powszechne mniemanie na temat starożytności, które sam wyniosłem ze szkół, że oto Rzymianie byli nieokrzesanymi prostakami, którzy podbili kulturalną Grecję. Ale to kultura grecka podbiła barbarzyński Rzym.

Potęga krwawo zdobywana, utrzymywana była krwawo. Ludność niejednolitą, skłonną do wybuchów jak bliskie wulkany, wiązał z władcami strach. („Podróż na Sycylię”)

Świetnie podsumowało to bezsensowne przekonanie dwoje krakowskich podróżników, Ela i Andrzej Banachowie, w książce Podróż na Sycylię, czyli na Koniec Świata (Wydawnictwo Literackie, 1971): „Potęga krwawo zdobywana, utrzymywana była krwawo. Ludność niejednolitą, skłonną do wybuchów jak bliskie wulkany, wiązał z władcami strach. Wbrew przekonaniom o pierwotnej łagodności Greków, okrucieństwo, podstęp i zdrada były jak najbardziej w modzie. Ludzie, którzy zamawiali lub rzeźbili posągi i słuchali poezji, posługiwali się niewiarygodną dzikością w walce o władzę”.

Wielka Grecja, a później Imperium Rzymskie jeszcze na jakiś czas scalały oba regiony. Utworzenie w XI wieku Królestwa Sycylii, a później Królestwa Obojga Sycylii zmieniło tę sytuację – Kalabria stała na drodze z Syrakuz czy Palermo do Neapolu, choć by tam dotrzeć, coraz częściej wybierano drogę morską.

Dziś Kalabryjczyków nie znajdziemy nawet wśród „bohaterów” w filmach o mafii czy w ogóle w amerykańskich obrazach o Włochach. To dziwne, bo z biednej Kalabrii wyemigrowało za ocean, do obu Ameryk, znacznie więcej ludzi niż z Sycylii. Znacznie więcej pojawiło się ich też na północy kraju (i Europie) po II wojnie światowej, w czasie ekonomicznego rozwoju Włoch.

Kalabria wydaje się niemal turystycznie nietknięta, ale jej czas nadejdzie. Podobnie jak dla miejscowych win, które ciągle czekają na odkrycie…

Najstarsze wina świata

Słodka Sycylia

Perła Śródziemnomorza