Szampan z zatopionej skrzyni

Na pierwszy rzut oka warunki panujące na dnie morskim mogłyby się wydawać idealne do leżakowania różnego rodzaju trunków – ciemno, zimno i nikt nie zaburza tego stanu. Jednak obraz ten może okazać się bardzo złudny.

W zależności od akwenu, głębokości oraz kilku innych czynników warunki te znacząco mogą odbiegać od idealnych.

Należy pamiętać, że morze to swego rodzaju żywy organizm, podlegający wielu gwałtownym zjawiskom. Fale czy prądy wodne powodują przesunięcia przedmiotów na znaczne odległości. Powodują one także przenoszenie mułu na dnie, który z czasem przykrywa część obiektów. W odniesieniu do większych głębokości nie można zapomnieć o zmianie ciśnienia, co też może mieć wpływ na niektóre substancje. Niewątpliwie jednak zastąpienie glinianych amfor i drewnianych beczułek szklanymi butelkami znacznie zwiększyło szanse na ich przetrwanie w morskich odmętach.

Podwodny skład wina

Sam proces tonięcia jest już dosyć gwałtowny. W jego trakcie wiele elementów statku może ulec zniszczeniu zarówno we wraku drewnianym, jak i metalowym. Jeżeli jednostka została uszkodzona jeszcze na powierzchni, istnieje możliwość rozrzucenia jej elementów i ładunku na dużym obszarze. Proces destrukcji kontynuowany jest na dnie – dotyczy to przede wszystkim organicznych substancji, którymi pożywiają się różne organizmy. Znacznie wydawałoby się trwalszy metal również nie pozostaje nienaruszony. Znane są przypadki przyspieszonego rozkładu metalowych wraków. Na tym tle względnie trwałeokreślenie degustacyjne określające trwałość zapachów... (...) wydaje się szkło. W przypadku butelek, o ile nie zostaną one uszkodzone mechanicznie czy rozszczelnione, istnieje szansa, że przetrwają we względnie dobrym stanie.
Oczywiście nie wszystkie morza i oceany są niegościnne. Trudno jednoznacznie skategoryzować poszczególne z nich. Niektóre nie działają tak niszczycielsko na zatopione obiekty. Warto wspomnieć, że na tle wielu innych morskich akwenów nasz zimny Bałtyk stanowi chlubny wyjątek. Przede wszystkim, ze względu na bardzo niskie zasolenie, nie zamieszkuje go świdrak okrętowiec – małż, który upodobał sobie drewniane elementy wraków. Ogólnie florę i faunę tego zbiornika można scharakteryzować jako bardzo ubogą, co też przekłada się na bardzo dobre zachowanie wielu zatopionych obiektów, w tym substancji organicznych. Podobnie prezentuje się to na większych głębokościach Morza Czarnego. Tutaj jednak przyczyny takiego stanu rzeczy mają całkiem inne źródło.

Najsłynniejszy wrak

W mediach i na internetowych blogach co jakiś czas ukazują się informacje o pojawieniu się butelek wina czy szampana mających podchodzić z wraku słynnego transatlantyku Titanic. Zazwyczaj informacje te są niepełne, nierzadko mowa w nich o zamkniętych aukcjach i anonimowych kupcach lub zawiłych rodzinnych historiach. Według jednej z wersji manifestu pokładowego (spis ładunku), statek miał przewozić na pokładzie m.in. tysiąc butelek wina, 850 butelek wódki oraz znaczną liczbę szampanów, piwa i koniaku. Brakuje dokładnego określenia rodzaju czy marki. Źródłem pewniejszych informacji może być np. lista win podawanych pasażerom pierwszej klasy na jednostkach należących do White Star Line – operatora Titanica. Pojawiają się tutaj m.in. wina bordoskie, w tym sauternes’y oraz białe wina niemieckie, głównie znad Mozeli.
Zwodowany w 1911 roku RMS Titanic zatonął rok później, 15 kwietnia, w trakcie swojej dziewiczej podróży z Wielkiej Brytanii do Stanów Zjednoczonych. Jego wrak namierzono dopiero w 1985 roku, a do tego czasu jego zatonięcie, dokładne położenie i przebieg katastrofy budziły wiele kontrowersji. Jak się okazało, jednostka przełamała się na dwie części, które spoczęły na głębokości 3802 m.
W trakcie tonięcia wiele elementów oddzieliło się od statku, w tym jeden z czterech wielkich kominów.
Od czasu odkrycia, kilka zespołów (naukowych i komercyjnych) penetrowało dno przy wraku. Głębokość ponad trzech tysięcy metrów uniemożliwia oczywiście zejście nurków na wrak. Używano więc batyskafów oraz zdalnie sterowanych robotów (ang. ROV – Remotely Operated Vehicle). Podjęto dziesiątki, a ponoć nawet setki różnego rodzaju obiektów z dna, co do dzisiaj budzi znaczne kontrowersje ze względu na charakter miejsca.
W 2012 roku wrak Titanica objęty został ochroną, a wydobywanie jakichkolwiek obiektów zakazane. Dzisiaj trudno jest ustalić pełną listę już wydobytych przedmiotów. Niewykluczone, iż którejś z misji udało się odnaleźć butelki z winem czy szampanem. Informacja taka pojawiła się odnośnie francuskiej penetracji wraku. Należy jednak pamiętać, że katastrofa miała charakter bardzo gwałtowny i wiele butelek mogło ulec rozszczelnieniu, a sam statek był kolosem mierzącym 269 metrów, co znacznie utrudnia dostanie się do jego ładowni.

Winonapój uzyskiwany na drodze całkowitej lub częściowej fer... (...), szampan i koniak

Informacja o odkryciu dużej liczby butelek wina pojawiła się podczas eksploracji jednostki RMS Republic. W 1909 roku, podczas podróży z Nowego Jorku na Morze Śródziemne, statek należący do White Star Line zatonął na skutek kolizji z innym okrętem, jeszcze u wybrzeży Stanów Zjednoczonych. Według pogłosek miał on przewozić pokaźną ilość złota, co stanowiło atrakcyjny cel dla wielu poszukiwaczy. Spoczywający na głębokości 90 metrów wrak Republic namierzony został w 1981 roku. Głębokość ta wiązała się z zastosowaniem specjalnych gazów, ograniczonym czasem przebywania na dnie i dużymi kosztami, co niewątpliwie odbiło się na jakości poszukiwań.
Odkrycie skutkowało dwoma ekspedycjami w latach 80., a następnie zakończonymi niedawno procesami sądowymi co do prawa eksploracji jednostki. Podczas wymienionej penetracji nie udało się odnaleźć złota, natrafiono jednak na butelki wina, zdaniem odkrywców – w dobrej kondycji. Miało się tam znajdować łącznie ponad 5 tysięcy butelek, w tym Moët & Chandon 1898, niezidentyfikowane bordeaux, wina mozelskie oraz Château Lafite-Rothschild. Niestety, manifest statku nie zachował się, dlatego nie ma możliwości całkowitego potwierdzenia doniesień nurków.
W 1997 roku zlokalizowano inną jednostkę, która – jak się okazało – miała podobny ładunek. Był to Jönköping, szwedzki szkuner zatopiony w 1916 roku przez niemiecki okręt podwodny. Wrak spoczywał na głębokości 67 metrów, co również ograniczało niektórym nurkom dostęp do niego. Na wiosnę 1998 roku zamiar podniesienia części ładunku lub całego wraku zgłosiło konsorcjum C-Star. Doszło jednak wówczas do nieporozumienia z fińską ekipą nurków, która wcześniej została wynajęta przez biznesmena utrzymującego, iż część ładunku należała do jego pradziadka.
Decyzją sądu prawo zostało przyznane C-Star, która wróciła do prac jeszcze tego samego roku. Efektem było wydobycie ponad dwóch tysięcy butelek szampana. Tego samego roku sprzedano 24 z nich, każdą za kwotę 2400 funtów brytyjskich. Znaleziono również beczki z koniakiem, które jednak okazały się uszkodzone, a zawartość zepsuta. Sam wrak został ponownie zatopiony. Należy zaznaczyć, iż operacja C-Star na tym wraku budzi wiele kontrowersji, głównie ze względu na jej przebieg, który niewiele miał wspólnego z archeologią.

200 lat pod wodą

Niespełna cztery lata temu media obiegła wiadomość o niezwykłym znalezisku. Na południowych wodach archipelagu Wysp Alandzkich, położonych pomiędzy Finlandią a Szwecją, natrafiono na wrak szkunera z pokaźnym ładunkiem zakorkowanych butelek. Odkrycia dokonali fińscy nurkowie. Kilka butelek zabranych na powierzchnię okazało się nadal szczelne. W połowie 2010 roku w Sztokholmie odbyło się spotkanie z udziałem specjalisty z Szampanii, podczas którego potwierdzono autentyczność zawartości części butelek.
W ustaleniu pewnych faktów na ich temat pomogły korki. Po dokładniejszych badaniach i konsultacji z ekspertami z branży winiarskiej stwierdzono, że na 168 butelek podniesionych z dna 95 to Juglar,
4 to Heidsieck i 46 to Veuve Clicquot.
Te ostatnie, zdaniem specjalisty, datowane mogą być pomiędzy 1800 a 1830 rokiem, co czyni je jednymi z najstarszych zachowanych na świecie. Dokładna data wydaje się jednak trudna do ustalenia. Częściowo można to potwierdzić poprzez datowanie wraku, który – jak wstępnie uznano – powstał pomiędzy 1780 a 1830 rokiem.
Prawo własności ładunku przyznano lokalnemu rządowi Alandów, który przechowuje większość butelek w bezpiecznym miejscu. W 2011 postanowiono wystawić dwie z nich na aukcję. Według podanych niespełna rok później danych, zakończyła się ona sukcesem. Jedna butelka Veuve Clicquot uzyskała cenę 30 tysięcy euro, a Juglara 24 tysiące euro. Warto też wspomnieć, iż we wraku znaleziono butelki z piwem, które zdaniem odkrywców stanowią najstarsze zachowane egzemplarze tego trunku na świecie. Mają oni nadzieje, iż jego analiza pozwoli na odtworzenie dokładnego składu.
Rozwój nowoczesnych technik i coraz szerszy dostęp do podwodnego świata może przynieść podobne odkrycia, o których – miejmy nadzieję – usłyszymy już niedługo.